64 pola

Szachy wcale nie są skomplikowaną grą. Nauczyć się zasad rządzących czarno-białymi polami może dosłownie każdy. Podstawowe ruchy są banalnie proste. Przyjemność gry jest dostępna na wyciągnięcie ręki. Moim zdaniem to właśnie jest w tej królewskiej grze najpiękniejsze. Tak jak pierwsze ruchy pionów otwierają przed graczami miliony możliwości jej zakończenia, tak pierwsze kroki w jej nauce otwierają przed nowicjuszami praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju.

Magnus Carlsen

Oglądałam ostatnio film dokumentalny o Magnusie Carlsenie – aktualnym szachowym Mistrzu Świata. Duże wrażenie zrobiły na mnie jego doskonała pamięć i ogromne umiejętności analityczne. One pozwoliły mu na rozegranie z zawiązanymi oczami 10 partii równocześnie. Przeciwnikami było dziesięciu najlepszych szachistów wydziału prawa Uniwersytetu Harvarda. Możliwości jego mózgu są imponujące. Widząc je zastanawiałam się nad tym czy doskonałym szachistą jest dlatego, że od zawsze miał takie umiejętności czy może to właśnie trening szachowy doprowadził go do takiej formy. Oczywiście mam świadomość, że nie każdy z nas ma odpowiednie predyspozycje, by osiągnąć szczyt. Wierzę jednak głęboko, że szachy są fantastycznym sposobem na wspieranie rozwoju intelektualnego. To doskonały trening dla mózgu ludzi w każdym wieku.

Rodzinna tradycja

W moim domu szachy obecne były „od zawsze”. Sięgając pamięcią do najwcześniejszych lat dzieciństwa, widzę przed oczami mojego tatę i wujka pochylonych nad szachownicą. Niemal każdej niedzieli powtarzał się ten sam schemat. Najpierw rodzinny obiad u nich albo u nas, a potem partyjka lub dwie rozegrane przez głowy rodzin. Szachownica zawsze była w zasięgu ręki, wystarczyło sięgnąć za sofę. Było dla mnie oczywiste, że i ja nauczę się zasad i będę grała. Tak właśnie się stało.

64 pola

Na półce z książkami w moim domu znajdziesz obowiązkową lekturę szachistów amatorów z lat siedemdziesiątych. Książkę, która chyba nigdy nie straciła na wartości. „Tajemnice 64 pól”, bo o niej mowa była przez lata najlepszym dostępnym podręcznikiem królewskiej gry w Polsce. Niestety nie udało mi się przez nią przebrnąć do końca. Przeczytałam jedynie pierwsze rozdziały opowiadające o historii szachów. Znalazłam tam legendę o tym jak indyjski maharadża postanowił nagrodzić mędrca, który je wymyślił. Skromny człowiek poprosił o niewiele. Chciał jedynie otrzymać tyle pszenicy, ile zliczy się po przemnożeniu, kładąc na pierwsze pole szachownicy jedno ziarno, na drugie dwa, na trzecie – cztery, na czwarte – osiem i tak dalej, aż do sześćdziesiątego czwartego pola. Po dokonaniu skomplikowanych obliczeń autorzy książki stwierdzili, że w sumie mędrzec musiałby otrzymać niemal ośmiokrotność plonów zboża na całym globie. Ponieważ nie zamierzam odtwarzać ich rozumowania, po prostu uwierzę im na słowo. 😉

Adept szachowy

Mimo iż znam podstawowe zasady gry, nigdy nie zostałam szczególnie dobrym szachistą. Potyczki rozgrywane na szachownicy sprawiają mi jednak dużą przyjemność. W naszym domu to Arek dzierży tytuł szachowego mistrza i to on właśnie postanowił odkryć przed Hanią zagadki 64 pól. Ponieważ jednym z moich przekonań pozostaje, że dzieci najlepiej uczą się na przykładzie, postanowiłam, że i w naszym domu szachownica zajmie należne sobie miejsce. Zamierzam rzucić wyzwanie naszemu domowemu mistrzowi, być może kiedyś uda mi się go pokonać. 🙂 Nie ukrywam, że liczę na wsparcie mojej córki.

Mam nadzieję, że pod koniec tego roku pochwalę się przed Tobą naszymi rodzinnymi osiągnięciami. Chciałabym mieć do tego czasu garść spostrzeżeń na temat wpływu nauki gry w szachy na rozwój Młodej.

Please follow and like us: