Aborcja, adopcja czy zabijanie, porzucanie?

aborcja-adopcja

KOPA

Na facebookowy profil Kobiety Przeciwko Aborcji (KOPA) trafiłam zupełnym przypadkiem. Jedna z moich znajomych polubiła udostępniony przez nie artykuł o nastolatce, która postanowiła urodzić i wychować dziecko poczęte w wyniku gwałtu. Pozwoliłam sobie skomentować, że słowem kluczem dla tego artykułu jest „postanowiła”. Miała możliwość zrobienia aborcji, miała możliwość oddania do adopcji, ale postanowiła urodzić i wychować. Jego tekst znajdziesz tutaj.

Już pisząc swój komentarz, wiedziałam, że nie pozostanie bez echa. Muszę przyznać, że spodziewałam się fali hejtu, ale zostałam pozytywnie zaskoczona i udało mi się przeprowadzić dość spokojną dyskusję, która doprowadziła mnie do ciekawych wniosków. Dlatego powstał ten post.

Zmuszanie do miłości

Zaczęło się od deklaracji KOPA, że naturalną konsekwencją poczęcia dziecka powinno być jego urodzenie. Później można je ewentualnie oddać do adopcji, bo przecież nie można nikogo zmusić do pokochania tego dziecka. W tym miejscu pojawiła się rozbieżność między nami. Uważam i napisałam to wprost, że żeby odpowiednio zadbać o ciążę, to trzeba choć trochę kochać tą zygotę. 🙂 W końcu zrezygnowałam z picia piwa w ciąży dlatego, że chciałam, aby H rosła zdrowa i silna. Ja! Piwosz! Dobrowolnie zrezygnowałam z napoju bogów dla zygoty! Zrobiłam to dlatego, że ją kochałam. Nakłanianie kobiety do donoszenia niechcianej ciąży jest więc swego rodzaju przymuszaniem jej do miłości, chyba, że nie oczekujemy od niej, że o ciążę zadba, ale to by było po prostu chore.

Logiczne, naturalne konsekwencje?

Zwróciłam też uwagę na nieścisłość logiczną w rozumowaniu KOPA. Skoro poczęcie = urodzenie, to dlaczego poczęcie = urodzenie ≠ wychowanie? Stwierdziłam, że kiedyś być może pojawi się opcja polityczna, która postanowi narzucić kobietom to logiczne, sama przyznasz, rozwiązanie w imię swoich (jedynie słusznych) przekonań moralnych. Napisałam i powtórzę raz jeszcze, że jedynym rozwiązaniem nie wzbudzających żadnych zastrzeżeń moralnych jest urodzenie i wychowanie niechcianego dziecka. Każda forma pozbycia się go z życia kobiety może wzbudzać wątpliwości. Jeśli przerywanie ciąży KOPA nazywają zabójstwem, czemu nie nazywają oddania go do adopcji porzuceniem go?

Rozwiązanie problemu

KOPA z pełnym oburzeniem powtarzają, że aborcja nie rozwiązuje problemu, że potem przez całe lata żyć będziesz ze świadomością tego co postanowiłaś. Mają rację… Niezależnie jaką trudną decyzję w takiej chwili podejmiesz, zawsze będziesz ponosić jej konsekwencje. Nie mają racji natomiast twierdząc, że rozwiązaniem problemu będzie oddanie urodzonego dziecka do adopcji. Z tą decyzją także będziesz musiała żyć. Oboje będziecie musieli, Ty i Twoje dziecko.

Jestem daleka od stwierdzenia, że oddając je skarzesz je na życie w sierocińcu prowadzonym przez siostrę Bernadettę:

Czy Bóg wybaczy siostrze Bernadetcie?

Jest tylko jedno „ale”, dzieci oddane do adopcji, nawet jeśli szybko trafią do pełnego miłości domu, do ludzi, którzy zapewnią im najlepsze możliwe warunki i tak muszą zmierzyć się z tym, że zostały oddane. Wiele z nich, już jako dorośli, próbuje odszukać biologicznych rodziców i rodzeństwo, żeby dowiedzieć się czemu ich nie chcieli. Wielu z nim się to udaje. Myślę, że stanięcie oko w oko z patologią, z której wyrwała cię pomoc społeczna i zobaczenie domu, w którym nie chciałabyś się wychowywać, jest mimo wszystko łatwiejsze od stanięcia przed sympatyczną mamą z dwójką innych dzieci i domem, w którym mogłabyś się odnaleźć…

Łatwa opcja???

Rozumiem założenie: „zależy nam na zachowaniu przy życiu jak największej ilości płodów”, rozumiem nawet, że w imię powstrzymania aborcji godzimy się na „mniejsze zło”, czyli oddanie dziecka. Nie mogę jednak zrozumieć bagatelizowania konsekwencji takiego rozwiązania. W mojej dyskusji z KOPA przeczytałam, że to niemoralne mówić – usuniesz ciążę to pozbędziesz się problemu i jestem gotowa się z tym zgodzić. To trudna decyzja z konsekwencjami na całe życie. Nie mogę jednak nie powiedzieć głośno, że mówienie – oddasz do adopcji to pozbędziesz się problemu także moralne nie jest i niesie ze sobą równie długotrwałe konsekwencje. Rysowanie procesu adopcyjnego wyłącznie w różowych barwach, mówienie, że tuż za drzwiami żyją ludzie, którzy marzą o stworzeniu domu dla Twojego niechcianego dziecka. Przemilczanie konsekwencji psychologicznych i problemów wychowawczych z którymi przecież rodziny adopcyjne spotykają się bardzo często, jest moim zdaniem poważnym nadużyciem.

I tak oto życie sprowokowało mnie do stworzenia kolejnej serii postów, bo dzisiejszy absolutnie nie wyczerpuje tematu adopcji i rodzicielstwa adopcyjnego, a uważam, że to bardzo ważny temat. Jesteś zainteresowana?

Please follow and like us: