Te współczesne dzieci…

te współczesne dzieci

Od dłuższego czasu moją tablicę na FB zalewa fala memów pokazujących jakie cudowne dzieciństwo mieliśmy w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zestawione z tym beznadziejnym współczesnych dzieciaków. Początkowo łezka mi się w oku zakręciła, ale później zrozumiałam, że to jest po prostu głupie i nieprawdziwe. Czemu? Z kilku powodów.

Cudowne lata

Zacznę trochę przewrotnie. Wiecie czemu nasze babcie właśnie z łezką w oku wspominają czasy okupacji? Naprawdę tak lubiły hitlerowców? A nasi rodzice? Czy naprawdę byli tacy szczęśliwi w PRL-u Gomułki? Byli. Bo były to czasy ich dzieciństwa, ich młodości. Czasy kiedy wszystko jest możliwe, kiedy świat stoi przed człowiekiem otworem. Czasy kiedy przyszłość jest fascynującą przygodą, a w beztroskiej teraźniejszości można być dosłownie każdym. Czasy kiedy człowiek potrafi być szczęśliwy bez żadnego konkretnego powodu, dorośli już tak nie potrafią. To nasze prababcie najbardziej zmagały się z ciężkimi latami okupacji, a nasi dziadkowie walczyli o przetrwanie w gomułkowskim PRL-u – oni byli wtedy dorośli.

Podobnie my mamy z naszym dzieciństwem. Jawi się ono nam jako kraina szczęśliwości, bo przecież w kolejce po mięso czy chleb było jeszcze paru kolegów i można było się trochę powygłupiać, to nasze mamy martwiły się o to czy uda się cokolwiek na obiad kupić nie my. Jedyną uciążliwością stanu wojennego dla ludzi z mojego pokolenia był legendarny brak Teleranka, ale poza tym to była fantastyczna, śnieżna zima i świetnie się bawiliśmy. 🙂

W memach, które oglądam często zestawione są „nasze” czasy na trzepaku czy boisku szkolnym z tymi „ich” czasami z tabletem czy komórką w dłoni. Czy przypadkiem znowu nie idealizujemy?

Doskonale pamiętam moją i A rozmowę z zaprzyjaźnionymi rodzicami trójki dzieciaków. Rozmawialiśmy o naszych „wyczynach” z dzieciństwa. Szczerze mówiąc włos jeżył się na głowach. Zabawy na budowie czy bocznicy kolejowej, „spacerki” po całym mieście w wieku ośmiu lat i wiele podobnych, bo o banalnym wspinaniu się po drzewach nawet nie ma sensu wspominać (poza tym zakończonym lotem z wysokości pierwszego piętra). Znajomy podsumował tą rozmowę: „Gdyby się dobrze zastanowić, to powinniśmy kilka razy już nie żyć.”

Te współczesne dzieci

A czy „ich” dzieciństwo jest takie złe? Kilka dni temu w moim ulubionym Szkle Kontaktowym pan Iwaszkiewicz przyznał się, że jeśli ma jakiś kłopot z obsłużeniem swojego telefonu komórkowego to szuka pomocy u dzieciaków na ulicy. Te współczesne dzieci są obeznane z technologią w stopniu jakiego nie mamy szans osiągnąć. Czemu? Bo one do wielu spraw podchodzą intuicyjnie, one WIEDZĄ jak włączyć jakieś urządzenie, my musimy się tego NAUCZYĆ, przeczytać w instrukcji obsługi.

Pamiętacie jak nasi rodzice wołali „Chodź na włącz to video!” albo „Co mam dalej z tą Amigą zrobić?”. A my wywracając oczami ZNOWU pokazywaliśmy im jak to zrobić. Moja koleżanka kiedyś powiedziała, że obiecała sobie wtedy, że nigdy nie będzie matką, która nie potrafi włączyć video. I nie jest. Nie umie za to włączyć Xbox’a. 🙂 Sądzę, że nasze dzieci trenują już teraz przed wyzwaniami, jakie czekają na nie za lat dwadzieścia, kiedy technologia osiągnie poziom, o którym nam się nie marzyło.

Ci współcześni rodzice

I wreszcie ostatnia sprawa, chociaż nie najmniej ważna. Kto tworzy te memy? Ludzie w naszym wieku. Rodzice w naszym wieku! Rodzice tych dzieciaków z tabletem w dłoni. Nie wydaje się Wam, że jesteśmy za to trochę odpowiedzialni? Na Orlikach wieczorami za piłką latają tatusiowie, mamusie nawet jeśli są z dzieckiem na placu zabaw, to (o zgrozo!) z komórką w dłoni.

Wszyscy psychologowie zgodnie twierdzą, że dużo jest prawdy w twierdzeniu – czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Może zamiast narzekać na te współczesne dzieci, pora uderzyć się we własne piersi i pokazać im, jakie jest fajne uprawianie sportów wszelakich? Może tatusiowie następnym razem powinni umówić się na mecz wcześniej i zabrać ze sobą synów lub córki? Może mamy, które nienawidzą placów zabaw (tak jak ja), powinny zabrać dzieci na przejażdżkę rowerową albo na zajęcia Zumby? Może wtedy dzieciaki same umówią się następnym razem na mecz czy rower…
Oczywiście przez komunikator w komórze.

Zapisz

Please follow and like us: