Frustracja matki, jak sobie z nią poradzić?

Frustracja matki

 

Dawno, dawno temu…

Dawno, dawno temu, kiedy księżniczki w swoich wieżach i rycerze na białych koniach, jeszcze nikomu nawet się nie śnili, wśród ludzi pierwotnych ukształtował się tak zwany „tradycyjny podział ról”. I muszę przyznać, że wtedy był on nawet logicznie zasadny. Trudno było bowiem wymagać, by kobieta w połogu ganiała z maczugą za mamutem, a zarośnięty facet karmił piersią owiniętego w skórę oseska. To kobiety siedziały w jaskini i pilnowały „domowego” ogniska, żeby było na czym wspomnianego mamuta upichcić…

Ale zaraz! O czym to ja miałam…? No właśnie! Czy mogłabyś mi podrzucić jakąś stronkę internetową z przyzwoitym przepisem na pieczonego mamuta? Bo wiesz, moja mama za mocno go przypieka i wtedy robi się twardy. Jemy go, oczywiście, bo nie chcemy kobiecie przykrości robić, ale poeksperymentowałabym co nieco. Mam fajny nowy multicooker, to sobie wypróbuję…

Naprawdę czasem mam wrażenie, że nic się nie zmieniło przez te wszystkie lata. Mamuty wymarły?! Szok!!!

 

Czy naprawdę dawno temu?

W pierwszym poście (Niezależna i nowoczesna) na tym blogu podzieliłam się z Tobą moim przekonaniem, o tym jak głęboko tkwi w nas ten „tradycyjny podział ról” w związkach. Nawet wtedy, a w moim otoczeniu nie jest to rzadkością, gdy „mamuta” na kolację do domu tak naprawdę przynosi kobieta.

Z jednej strony to bywa nawet powodem do radości, to ciągłe „mamusiowanie”. To poczucie, że świat Twojego dziecka kręci się wokół Ciebie. Ale czy na pewno to Ty jesteś jedyną osobą kompetentną do wycierania pupki?

Z drugiej jednak całkiem realny wydawać Ci się może poranek, kiedy postanowisz rzucić to wszystko w cholerę i uciec w Bieszczady. Czasem sama sobie nakładasz ograniczenia i obowiązki, a potem sfrustrowana buczysz na wszystkich w domu, bo nikt nie zauważył z ilu rzeczy SAMA DOBROWOLNIE zrezygnowałaś. Przecież oni Cię o to wcale nie prosili. Skoro sama zrezygnowałaś, to znaczy, że to nie było dla Ciebie ważne. Jeszcze nie usłyszałaś tego od swojego faceta? Pewnie w końcu usłyszysz. A ja powiem więcej: on wtedy będzie miał rację.

Czy fakt, że mam świadomość tego, jaką pułapką jest takie „samobiczowanie” się, pomaga mi opanować matczyne odruchy? Czy rzucam wszystko i lecę ratować stłuczone kolanko, podawać pilota, przykrywać kocykiem albo robić herbatkę? Jakby to ująć… Jestem kobietą i działam jak kobieta.

Ale! Wiem, że nie powinnam. Wiem, że muszę wrzucić na luz albo oszaleję i poduszę córusię Tatusia i jej genetyczny pierwowzór, mimo tego, że oboje kocham do szaleństwa. Do szaleństwa… Właśnie!

 

Frustracja matki. Jak to ogarnąć?

Ponieważ jestem już zdiagnozowana, zaczęłam szukać terapii. I znalazłam!

Wiem, że część z fanek profilu matkowania na Facebooku skorzystało z mojego zaproszenia do obejrzenia zapisu webinaru Joanny Baranowskiej o buncie dwulatka. H ma lat pięć, ale parę uwag Joanny okazało się być przydatnymi także dla nas. Ćwiczenie z różowym słoniem cały czas mnie bawi, ale jest doskonałą nauczką, której nie zapomnę do końca życia. Kiedy okazało się, że Joanna jest też autorką kursu on-line „Mama bez frustracji i poczucia winy”, nie zastanawiałam się zbyt długo (około 15 minut) i skorzystałam z oferty. Jestem tak podekscytowana tym faktem, że odłożyłam na bok zaplanowany na dzisiaj post i postanowiłam się tą informacją z Tobą podzielić. 🙂

 

A teraz uwaga!!!

Mam coś dla Ciebie. Postanowiłam przyłączyć się do promowania kursu Joanny w internecie. Dlaczego? Cóż pewnie już o tym pisałam i pewnie napiszę jeszcze nie raz, ale jestem przekonana, że na 100% zawsze mogę w moim życiu liczyć tylko na jedną osobę. To raczej sympatyczna babka, czasem robi głupoty i bardzo mnie złości, ale wiem, że będzie ze mną na zawsze. Czasem bywa zmęczona i sfrustrowana, ale kiedy jest zadowolona i tryska energią potrafi uszczęśliwić całą moją rodzinę. Co tu kryć lubię ją i spotykam, każdego dnia, koło siódmej rano, widuję w lustrze  łazienkowym – straszny widok 😉 . Ty też masz taką osobę. Zadbaj o nią, a kiedy poczujesz moc i szczęście wewnątrz siebie, będziesz miała czym obdarować najbliższych. 🙂 Pamiętaj, że to Ty jesteś swoim największym przyjacielem.

Dlatego już dziś zajrzyj na stronę kursu Joanny. Po prostu kliknij w ten link:

kurs MAMA BEZ FRUSTRACJI I POCZUCIA WINY

Jako moja czytelniczka masz do wykorzystania kod zniżkowy. Tajne hasło, które brzmi: „teraz ja”, możesz tak jak ja zaoszczędzić 130 złotych. Jakieś pomysły na co zagospodarujesz tą kwotę? Tylko błagam, kup coś dla siebie!!! Bo pewnie już pomyślałaś o nowych zabawkach. 😉 Promocyjna cena obowiązuje do pierwszego maja, a już szesnastego  widzimy się na kursie. Fajnie będzie spotkać Cię u Joasi. 🙂

Please follow and like us: