Kawa

Przez większość mojego życia nie pijałam kawy. Sytuację zmieniła dopiero moja praca na nocnych zmianach. Aromat kawy pod wszelkimi postaciami stale unosił się na zapleczu, a porządny ekspres oferował wyśmienity napar. W tej sytuacji trudno było się nadal opierać. 🙂

Kawa stawia na nogi

Potem urodziła się Hania i jak każdy rodzic, doceniłam dobroczynne wartości tego niesamowitego napoju. Cóż bowiem lepiej trzyma w pionie rodziców ząbkującego maluszka, kiedy po ciężkiej nocy, trzeba zwlec się z łóżka i normalnie funkcjonować w pracy? W domach zamieszkałych przez dzieci, kawa staje się artykułem pierwszej potrzeby. 🙂

Lista zalet małej czarnej jest długa. Zawarta w niej kofeina przyspiesza przepływ impulsów elektrycznych w mózgu, a co za tym idzie wspomaga koncentrację i procesy uczenia się. Kawa pobudza, co oczywiste. Już od dawna w kosmetykach wykorzystywane jest jej działanie wspierające spalanie tłuszczów,

Nie bez znaczenia pozostają też jej najbardziej fizyczne przymioty czyli smak i zapach. Niewiele znam równie charakterystycznych i przyjemnych. Nawet osobom, które kawy nie pijają jej zapach kojarzy się z przyjemnością. Znasz kogoś kto nie lubi aromatu kawy unoszącego się w kuchni o poranku?

Ale…

Przygotowując się do napisania dzisiejszego posta, postanowiłam rzetelnie ostrzec Cię przed ciemną stroną czarnego napoju bogów. Tyle przecież o tym słyszałam. Kawa ma swoje zalety, ale…

Tymczasem wujek Google pod hasłem „kawa” krył wielką niespodziankę. Muszę przyznać, że moją głowę przepełniały kawowe stereotypy. Okazało się bowiem, że kawusia jest nie tylko pyszna, ale i zdrowiutka, co wprowadziło mnie niemal w stan euforii.

Choć w istocie swej czarna, kawa niewiele ma wspólnego z czartem. Okazuje się, że regularne picie kawy zapobiegać może wielu chorobom. Ich wachlarz jest szeroki: od choroby Parkinsona, przez udary, cukrzycę i depresję, aż po raka prostaty.

Czytając kolejne wyniki badań przecierałam oczy ze zdumienia. Okazuje się bowiem, że jedynie osoby z chorobą wrzodową żołądka albo refluksem powinny ostrożnie obchodzić się z kawą. Ale nawet one nie muszą całkowicie odmawiać sobie przyjemności wypicia małej czarnej. W ich schorzeniach kawa może powodować pewien dyskomfort, jednak stan zdrowia nie ulegnie pogorszeniu.

Magnez!

Niedobory magnezu powodować mogą wiele nieprzyjemnych dolegliwości. Rozdrażnienie, skurcze mięśni, bóle głowy czy ogólne osłabienie mogą naprawdę uprzykrzać życie. Często słyszę od znajomych, że największym wrogiem magnezu jest właśnie kawa. W bardziej zabieganych okresach mojego życia, gdy sięgam po nią częściej niż normalnie, staram się więc sztucznie suplementować ten cenny pierwiastek.

Jednak Google i tym razem kryło niespodziankę. W artykułach dotyczących niedoborów magnezu (zwłaszcza tych sponsorowanych przez producentów suplementów) bez trudu znajdziesz informację, że kawa jest główną ich przyczyną. Znalazłam tam też wzmianki, że do niedoborów prowadzić może także wzmożona aktywność seksualna. Jednakże na innych stronach, tych zawierających porady zdrowotne odnalazłam dane mówiące, że wprawdzie kawa powoduje zwiększone wydalenie magnezu z moczem, to jednak sama dostarcza go nieco więcej. I chociaż nie jest najbogatszym źródłem magnezu (ok 5% dziennego zapotrzebowania), to bilans i tak wychodzi na plus.

Gdyby jednak te wiadomości nie przekonały Cię, że „wypłukiwanie” magnezu to mit, to z prawdziwą przyjemnością przypominam, że wśród bogatych jego źródeł odnajdziemy czekoladę. A kawa z kosteczką czekolady to prawdziwa rozkosz dla podniebienia.

Używka?

Przez całe życie słyszałam, że kawa to używka i choć ma wiele zalet, to jednak bywa niebezpieczna. Czytałam nie raz, że zalecana jest jedna filiżanka dziennie, no może dwie, ale nie za mocne. Trzy lata temu upadł i ten mit. W 2016 roku Instytut Żywności i Żywienia umieścił kawę w swojej piramidzie żywieniowej, co oznacza, że przestała ona być traktowana jako używka. Dla wielu z nas, a ja nie jestem wyjątkiem, to trudne do ogarnięcia. Najbardziej szokujący dla mnie okazał się być limit bezpiecznego dziennego spożycia kawy. To około 6 filiżanek!!! Mam wrażenie, że Włosi wiedzą to nie od dziś. 🙂

Jak parzyć?

Wśród zaskakujących mnie danych odnalazłam jeszcze taką, że sposób parzenia kawy nie ma większego znaczenia dla jej dobroczynnego działania. Żołądek mniej podrażnia kawa, w procesie parzenia której wykorzystano filtry, czyli na przykład z ekspresu przelewowego. Zrehabilitowana została nawet odsądzana od czci i wiary kawa rozpuszczalna. Jedynym problemem na jaki mogą napotkać jej konsumenci bywają niestety nieuczciwi producenci, który „wzbogacają” ją niepotrzebnymi dodatkami chemicznymi. Jeśli jednak masz zwyczaj czytania etykiet, to jesteś bezpieczna. A jeśli takiego zwyczaju nie masz, to koniecznie zacznij od dziś!

Nie zweryfikowano jeszcze, albo ja nie dotarłam do stosownych badań, przekonań głoszonych dość powszechnie, że szkodliwa dla zdrowia jest kawa z mlekiem. Jedno natomiast jest pewne – mleko zwiększa kaloryczność kawy. Trzeba więc uważać!

Kawowa drzemka to hit!

Za zakończenie tej świątecznej laurki, chcę odesłać Cię do kanału YouTube pogromczyni mitów Katarzyny Gandor. Kawową drzemkę już testowałam i zdecydowanie polecam!

Please follow and like us: