Kiedy dziecko boi się potworów

Bardzo trudno jest zachować spokój, gdy masz do czynienia z regularnymi atakami histerii spowodowanymi inwazją potworów na Twój dom rodzinny. Tymczasem tylko spokój może Cię uratować. Pozwól, że opowiem Ci dzisiaj o naszej „walce z potworami”.

O tym jak wszystko się zaczęło pisałam w sobotę. Jeśli jeszcze tego nie czytałaś zajrzyj tutaj:

Potwory i spółka

Wierz mi, nam też nie było łatwo przetrwać inwazję potworów. Postanowiliśmy działać zdecydowanie i kompleksowo.

Kiedy dziecko boi się potworów

Zaczęliśmy od odcięcia Młodej od wszelkich potencjalnych źródeł strachów. Przez jakiś czas dozwolone były jedynie bajeczki, które uwielbiała w przedszkolu. Równocześnie sięgnęliśmy po sposoby „oswajania” strachów, które poddały mi czytelniczki bloga i/lub znalazłam w sieci.

Poprosiłam Hanię o stworzenie portretów naszych współlokatorów. Okazali się być całkiem sympatyczni i kolorowi. Wszyscy otrzymali tez imiona, a później Młoda stworzyła ich charakterystyki. Dowiedzieliśmy się od niej co jedzą, czym się na co dzień zajmują i czego nie lubią. To pozwoliło uświadomić Hani, że jej strachy w gruncie rzeczy nie są wcale takie straszne, a czasem mogą być nawet dość przydatne. Jak MIEHO, który pożera mięso z talerzy. Dla niejadka w typie Hani to przecież wymarzony potwór. 🙂

Magiczny Spray Antypotworowy

Tak stworzyłyśmy bazę do spreparowania Magicznego Sprayu Antypotworowego (nazwa nie jest zastrzeżona prawnie 😉 ). Przepis jest prosty. Do małego spryskiwacza do kwiatów albo plastikowej butelki z atomizerem wlewa się wodę i dodaje odrobinę olejku zapachowego. Później butelkę ustawiasz obok portretu/portretów Waszych współlokatorów i odprawiacie magiczną ceremonię.

Zwróć uwagę na trzy ważne sprawy. Po pierwsze rozmiar butelki – niewielka ilość Magicznego Sprayu skłania dziecko do oszczędności, a przecież nie chcesz, żeby wszystko było totalnie zmoczone. Po drugie ilość i zapach wybranego olejku. Naprawdę wystarczą dwie – trzy krople. Dziecku wytłumacz, że potwory są wyjątkowo wrażliwe na ten zapach, a Ty nie będziesz go wszędzie czuła. Właściwy wybór samego olejku ma duże znaczenie dla osób o wrażliwych nosach, tak jak ja. U nas wybór padł na lawendę, która wycisza i ułatwia zasypianie. 😉 Po trzecie wreszcie – nie wprowadzaj zbyt wielu udziwnień do samej ceremonii, bo prawdopodobnie będziesz musiała ją powtórzyć kilkukrotnie, a dzieci nie zapominają detali czarodziejskich ceremonii.

Lektura

Następnym krokiem było oczywiście znalezienie stosownej książeczki. W tym przypadku sięgnęłam po polecaną przez czytelniczki „ Co straszy Albercie”. Z jej pomocą Młoda szybko uświadomiła sobie, że strach istnieją jedynie w jej głowie. To nie oznaczało jednak, że przestała się ich bać. Mówiła nam: „wiem, że nie istnieją, ale są przerażające”. Logiczne, prawda?

Kiedy dziecko nie boi się potworów

Wkrótce jasne dla nas stało się, że Hania uznała nieistniejące potwory za doskonały sposób skupiania na sobie naszej uwagi. Jak to zaobserwowaliśmy? Nie było to trudne. „Bała się” wtedy, gdy było to dla niej wygodne. Natomiast w momentach, których strach przeszkadzał w jej codziennym funkcjonowaniu, wcale go nie okazywała. Przykłady? Jeśli chciała przynieść sobie do salonu kolejną zabawkę albo przykładowo zapomniała jakiegoś elementu z tej, którą już miała, a ja mówiłam, że musi poczekać na moją asystę, aż skończę swoje zajęcia. Wtedy zdarzało się, że biegła po to sama. Zupełnie inaczej sprawa się miała w chwilach, kiedy nie mogłam jej kazać czekać – na przykład gdy wołała, że bardzo chce się jej siku. Wtedy asysta któregoś z rodziców stawała się niezbędna.

Postanowiłam doprowadzić do sytuacji, w której strachy zupełnie przestaną być dla niej wygodnie. Nie mieliśmy czasu, żeby asystować przy kąpielach, więc zostały one skrócone do minimum. Nie mogliśmy siedzieć z nią na dworze, więc nie mogła wychodzić do ogrodu sama – przecież tam są potwory. Wszystko na zasadzie: ja rozumiem, że Ty się boisz; Ty zrozum, że ja muszę coś zrobić w domu. Siedziała ze mną w kuchni zamiast się bawić. „Kochanie, kuchnia jest za mała, żeby tu przynieść zabawki”. Siedziała w domu, gdy sąsiedzi szaleli na dworze. „Kochanie, boisz się sama iść do łazienki, a chcesz iść do ogrodu”? Wiele bajek zostało wyeliminowanych z powodu „zapotworzenia” Słowem – zmieniliśmy życie naszego biednego dziecka w piekło. 😉

Rozmowa

Równocześnie dawaliśmy jej szansę na wyjście z twarzą z sytuacji. Tłumaczyłam, że dom jest najbezpieczniejszym miejscem na ziemi. Powtarzałam, że kochamy ją najbardziej na świecie i za żadne skarby świata nie narazilibyśmy jej na niebezpieczeństwo, więc jeśli mówię, że w łóżku jest bezpieczna, to może mi wierzyć. Przytulaliśmy, gdy uparcie twierdziła, że się boi. Chwaliliśmy, gdy szła sama coś zrobić. Zwracaliśmy też uwagę, gdy „zapomniała” się bać.

Sielanka?

Wiem, że brzmi to sielankowo. Nie było. Parę razy straciłam cierpliwość i dobitnie poinformowałam ją, że te potwory istnieją tylko w jej głowie. Zdarzało mi się też przysnąć na krzesełku obok jej łózka i obudzić kwadrans później ze ścierpniętym karkiem. Często chciało mi się wyć, gdy kolejny raz w nocy leciałam do niej i siedziałam przy łóżku. Marzyłam o tym, by temat po prostu olać i zostawić Młodą samą sobie.

Któregoś dnia siedziałam wieczorem na sofie i gapiłam się bez większego sensu w telewizor, gdy doznałam olśnienia. Nie pamiętałam ostatniej wzmianki o potworach. Uświadomiłam sobie, że tego wieczora Młoda zawołała tylko raz przed zaśnięciem, nie miała wody obok łóżka. Potwory zniknęły!!! Wyprowadziły się równie niepostrzeżenie, jak wprowadziły!

A jednak zwycięstwo

Nie mam pewności, czy gdybym w ogóle nie zajęła się sprawą inwazja skończyłaby się później. Nie mam pojęcia, czy miałaby gorszy przebieg. Nie mam też poczucia, że którakolwiek z zastosowanych technik była przełomowa. Wiem jednak na pewno, że przetrwaliśmy. Postanowiłam przekazać dalej te sposoby, bo ostatecznie Hania nie boi się potworów, a być może, któryś z nich się do tego przyczynił. 😉

Please follow and like us: