Kwestia zaufania

kwestia zaufania

„Nic dziwnego, że nie możemy zrozumieć dorosłych, bo przecież sami nigdy dorosłymi nie byliśmy, oni jednak byli dziećmi, więc nie pojmuję czemu nas zrozumieć nie mogą” (Lucy Maud Montgomery)

Te słowa mają ponad sto lat, a jednak wciąż są aktualne. Wciąż nie pamięta wół…

Historie z życia

Parę dni temu A i H mieli sprzeczkę przed wyjściem z domu. Sierpień, środek lata, dzień słoneczny, jak na warunki UK nawet gorący, tymczasem Młoda najspokojniej na świecie zakłada na głowę wełnianą czapkę, różową, z pomponem. A tłumaczy, przekonuje, w końcu grozi, że H nigdzie z nami nie pójdzie w tej czapie. Na migi wołam go do pokoju i tłumaczę, że to nam zależy, żeby z nami wyszła, że przecież nam nic to nie szkodzi, że sama ją za dziesięć minut zdejmie. Bo niby czemu dochodzić się z czterolatkiem w sprawach nieistotnych? Co nam szkodzi zgodzić się na dziwactwa naszych dzieci?

Zwłaszcza, że czasem po prostu nasze środki nacisku nie są skuteczne. Historia rodzinna, w rolach głównych ja i mój tata. Rano, jak zwykle spóźniona szykuję się do wyjścia do liceum. Tata: „Zjadłaś śniadanie?”, „Nie” W tym momencie tata staje w drzwiach i wygłasza tekst: „Jak nie zjesz śniadania, to nigdzie nie pójdziesz.” Zdjęłam buty i siadłam w fotelu. Miał rację, że powinnam zjeść śniadanie, wybrał złą drogę, żeby to na mnie wymóc. Do dzisiaj się z niego śmieję, ale śniadania już jadam. 🙂

Inny przykład. Dawno, dawno temu w odległej galaktyce 🙂 moja koleżanka, matka nastolatki narzekała do mnie na bałagan jaki jej córka ma w SWOIM pokoju, a szczególnie w SWOJEJ szafie. Zapytałam ją wtedy czy to ma wpływa na nią osobiście. Wpływa, bo jak ona wyprasuje po praniu ubrania córki, a ta potem byle jak wciśnie je do szafy, to ubrania wyglądają jak niewyprasowane. Moja rada była prosta – nie prasuj. Oczy J zrobiły się wielkie jak spodki. „Jak to NIE PRASOWAĆ ubrań nastoletniej pannicy?!” Dzisiaj ta nastolatka jest już studentką. Jak myślicie prasuje swoje ciuchy? 😀

Matka kwoka

Czasami mamy tendencję do bycia rodzicami nadopiekuńczymi, ale przecież to przez doświadczenie ludzie uczą się najszybciej. Nie mówię, żeby pozwolić dwulatkowi włożyć łapki do wrzątku, ale dlaczego czterolatka nie miałaby się osobiście przekonać, że w wełnianej czapie w sierpniu jest po prostu za gorąco? Dlaczego siedemnastolatka miałaby nie przekonać się na własnej skórze, że prasowanie nie jest lekkie, łatwe i przyjemne?

Kwestia zaufania

Rodzice, a w szczególności matki mają problem z oddaniem kontroli dzieciom, ale to najlepszy sposób, żeby nauczyć je odpowiedzialności. Podpatrujcie je codziennie – jakie są dumne kiedy robią coś „dorosłego”. Ja pamiętam doskonale, jak rodzice pozwolili mi pierwszy raz zostać samej w domu na weekend i wyjechali. Nawet pozmywałam, czego normalnie nigdy nie robiłam i czego nienawidzę robić do dzisiaj, tak bardzo chciałam im pokazać, że się nie pomylili. Teraz wiem, że wtedy podejrzanie często dzwoniła moja babcia. 😉
Każdego dnia jesteście dumni z Waszych dzieci, wiem, że tak jest, bo sama tak mam. Uważacie je za mądre i wspaniałe. Dajcie im to poczuć, pokazując, że im ufacie, że traktujecie je poważnie, po partnersku. Często jest tak, że obdarzenie dziecka zaufaniem skutkuje tym, że stara się ono być jego godnym. Fakt, że ktoś w nas wierzy, ktoś na kogo opinii nam zależy, dodaje nam skrzydeł i sprawia, że możemy góry przenosić. I to niezależnie od tego czy mamy cztery, czterdzieści cztery czy sto cztery lata. 🙂

Please follow and like us: