Maria Czubaszek – kobieta jakich mało

Maria Czubaszek

Poprawność polityczna.

Na świecie mało jest osób na tyle odważnych, by szczerze wypowiadać swoje kontrowersyjne poglądy. Wiesz, takich osób, które nie wiedzą co to jest ta mityczna poprawność polityczna. Jeszcze mniej jest osób, które łączą brak owej poprawności z absolutnym brakiem agresji. Od wczoraj jest ich jeszcze mniej. Wczoraj zmarła Maria Czubaszek, kobieta, która zawsze potrafiła mnie zaskoczyć.

Pani Maria była osobą niezależną, a przez to kontrowersyjną. Często podkreślała swoją całkowitą wolność od wszelakich konwenansów, tak niecodzienną we współczesnym świecie. Za tą rockandrollową wolność bardzo panią Marię ceniłam.

Matka Polka.

W temacie matkowania pani Maria wypowiadała się wielokrotnie i wzbudzała tym ogromne kontrowersje. Moim zdaniem absolutnie nieuzasadnione. Społeczeństwo polskie bardzo przywiązane jest do tradycyjnego obrazu kobiety – matki Polki i jeśli ktokolwiek ośmiela się podważać jego zasadność lub otwarcie się mu sprzeciwia w najlepszym razie zostaje uznany za dziwaka, w najgorszym razie jest odsądzany od czci i wiary.

A pani Maria potrafiła dosadnie pokazać, jak bardzo do obrazu matki Polki nie przystaje. Wprost mówiła, że nigdy nie chciała mieć dzieci, przyznawała się nawet do aborcji. Podważała też zasadność zachwytów nad noworodkami, bo nie dość, że są po prostu brzydkie, to w dodatku Hitler i Stalin też swego czasu uznawani byli za rozkoszne bobasy. Czy krytykowała przy tym kobiety, które postanowiły pójść inną drogą? Oczywiście, że nie. Po prostu stwierdziła, że dla niej takie wzruszenia są zupełnie obce. Czy były powody, żeby się na nią o to obrażać? A niby dlaczego? Nikogo takimi wypowiedziami nie skrzywdziła.

Dużo mówiła też o swoim nałogu. I znowu. Mówiła tylko tyle, że pali i nie zamierza tego rzucać, ale równocześnie nikogo do palenia nie namawiała i z tego co słyszałam, nie paliła w towarzystwie osób, którym to przeszkadzało.

Uwielbiałam jej cudowny dystans do samej siebie, te legendarne już opowieści o „sukcesach” kulinarnych, o zamiłowaniu do parówek i o trzech podejściach do upieczenia kaczki. Czy wreszcie anegdotę o tym, że jej mężowi tak bardzo smakowała upieczona przez nią szarlotka, że poprosił, żeby dolała mu jeszcze dwie chochle. 🙂

Czego nauczyła mnie Maria Czubaszek?

No właśnie! Czego nauczyła mnie Maria Czubaszek? Nauczyła mnie, że nie istnieje ktoś taki jak „prawdziwa kobieta”. Moja Droga! Pani Maria była wzorem dla każdej z nas. Nieważne czy chcesz mieć dzieci, czy ich nie chcesz. Nieważne czy umiesz, czy nie umiesz gotować. Nieważne czy chcesz malować paznokcie, chodzić na szpilkach czy skorzystać z dobrodziejstwa medycyny estetycznej. Masz prawo robić to co uważasz za słuszne i dobre dla Ciebie samej, jeśli tylko nie krzywdzisz tym nikogo innego. Twoje opinie i Twoje pomysły na życie są tylko Twoje i są równie ważne jak opinie i pomysły na życie innych osób. Żałuję, że pani Maria tak szybko nas opuściła, bo w normalnym życiu łatwo zapomnieć o tej oczywistości i zacząć wtłaczać we wzorzec „prawdziwej kobiety” siebie samą i otaczające nas kobiety, a to prowadzić może jedynie do frustracji. Jestem jaka jestem. Każdego dnia staram się być lepszą wersją siebie z wczoraj, ale to nie oznacza, że spełniam wymagania tak zwanego społeczeństwa, bo to ja wiem co jest najlepsze dla mnie i moich najbliższych.

Dziękuję…

Dziękuję pani Mario, że pokazała mi pani swoim przykładem, że to dobry sposób na życie. Dziękuję za to, że przez wiele lat bawiła mnie pani tym swoim fantastycznym poczuciem humoru. Dziękuje pani za to, że w tak cudowny sposób posługiwała się pani językiem polskim. Nawet, jeśli miała pani rację i niebo nie istnieje, to zostawiła pani po sobie tyle dobra, że pani śmierć nie była po prostu końcem. Śpieszmy się kochać ludzi, bo palenie zabija, jak mawiała pani Maria…

Please follow and like us: