Poranna kawa – eliksir energii

Poranna kawa

„Poranna kawa nie jest mi potrzebna – to moje dzieci potrzebują, żebym ją wypiła”.

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam to zdanie, wydało mi się ono zupełnie pozbawione sensu. Potem zaczęłam się nad nim zastanawiać i teraz najchętniej umieściłabym je na moim kubku na poranną kawę. 🙂

Kiedyś.

Dawno, dawno temu, kiedy H jeszcze nie było na świecie, a ja pracowałam na nocnych zmianach, moje pobudki były zupełnie inne niż dzisiejsze. Otwierałam oczy, spokojnie przeciągałam się parę razy, a potem w kapciach i szlafroczku przemieszczałam się na fotel w dużym pokoju. Mieszkałam wtedy na oszałamiających 34 metrach kwadratowych, więc nie pokonywałam zawrotnych odległości. Na fotelu spędzałam jakiś czas, około 30 minut, wchodząc powoli w dzień. Dopiero później zaczynałam funkcjonować. Moja mama twierdzi (oczywiście z dużym przymrużeniem oka), że odziedziczyłam ten zwyczaj po jej współlokatorce, a mojej „przyszywanej” cioci, z którą mieszkała będąc ze mną w ciąży. Poranna kawa nie była wtedy częścią mojego porannego rytuału, budziłam się sama.

Teraz.

Jesteś mamą, więc wiesz doskonale, że żeby utrzymać dotychczasowe zwyczaje, musiałabym wstawać bladym świtem. Dlatego od 5 lat moje poranki wyglądają zupełnie inaczej. Jak wyglądają? W dużym skrócie: budzę się mniej więcej w połowie mycia zębów. 🙂 Cała praca mojego mózgu koncentruje się na wprawianiu mnie w ruch. Niby żyję, ale nie bardzo o tym wiem.

Tymczasem H już w chwili otwarcia oczu jest w pełni gotowa do zabawy na najwyższych obrotach. Moim największym szczęściem jest to, że ona raczej lubi pospać się wysypiać i oczy otwiera koło 7 rano.

I tak moją przyjaźń zyskała niedoceniana przez lata, a nawet wykpiwana przeze mnie – poranna kawa. Poranna kawusia, cudowny eliksir, który pozwala mi nadążyć za pędzącą odkrywać świat córką.

Poranna kawa to tylko początek.

Poranna kawa ma w sobie moc, w ślad za nią maszeruje ta popołudniowa. Nawet się nie zorientowałam, kiedy zostałam kawoszem. Oczywiście duży udział w tym procesie miał Klub Elemele (o tym miejscu możesz przeczytać tutaj). Fakt, że przez prawie rok miałam dostęp do super ziarna, młynka i ekspresu ma duże znaczenie. Nie ma co kryć – wciągnęło mnie. Doceniłam wszystkie walory kawy.

Tajemnice kawy.

Pozwól, że podzielę się z Tobą jednym z najpopularniejszych klubowych przepisów. Jeśli przypadkiem jesteś mamą kilkuletniej córki, to pomysł dla Ciebie. 🙂

Stwierdzeniem, że małe dziewczynki, uwielbiają być dorosłe, Ameryki nie odkryję. Może więc fajnie by było wypić czasem z córka kawę i poplotkować o koleżankach z przedszkola lub szkoły? Kawę? Zapytasz. Tak, małą kawkę z mleczną pianką i czekoladową posypką. 🙂

Weź filiżankę, w 3/4 zapełnij ją kakao lub zbożową kawą Inką. Potem podgrzej mleko, najlepiej do około 60° C i spień je, wystarczy mały, ręczny spieniacz na baterie „paluszki”. Dopełnij filiżankę mleczną pianką i posyp czekoladą, kakao lub gotową posypką ze sklepu. Do tego Twoja ulubiona kawa, jakieś ciasteczko i miłe popołudnie z ploteczkami gwarantowane.

Z doświadczenia wiem, że główną atrakcją tego babycino jest mleczna pianka. Spienione mleko samo w sobie jest słodkie, dlatego, jeśli z jakiś powodów nie chcesz dawać dziecku kakao, wystarczy, że podgrzejesz i spienisz mleko.

Dla siebie kupiłam niedużą kawiarkę, którą napełniam wodą i zmieloną kawą, a potem stawiam na gazie.

Poranna kawa 1

Szukałam rozwiązania, które byłoby najbliższe dobremu ekspresowi i póki co nie znalazłam lepszego. Teraz poranna kawa z kawiarki wypełnia mój dom aromatem pozytywnej energii.

Please follow and like us: