Rola mamy w życiu córki

rola mamy

Dzień Matki

Bycie matką to na pewno najważniejsza z moich życiowych ról. Dzisiaj świętuję z tej okazji po raz drugi w tym roku (to przywilej matek emigrantek). W ramach celebrowania Dnia Matki dostałam pudełko czekoladek, ale i tak najważniejsze było to: „kocham Cię Mamusiu” i wianuszek małych rączek na szyi. Jestem pewna, że miałaś podobne wrażenie. Jednak nie będę dzisiaj pisała o byciu matką, skupię się na byciu córką.

Rola mamy

Ostatnio miałam bardzo smutną okazję do rozważań nad rolą mamy w życiu córek. Kilka tygodni temu zmarła nagle mama mojej najlepszej przyjaciółki, zdążyła tylko przywitać na świecie swoją najmłodszą wnuczkę. Jestem przekonana, że obraz mamy trzymającej w ramionach zawiniątko z nowo narodzoną H, zostanie pod powiekami K na zawsze.

Sytuacja jest trudna także dla mnie. Znałam dobrze zmarłą i bardzo ją lubiłam, ale to nie wszystko. Świadomość, że jedna z najważniejszych osób w moim życiu cierpi, a ja nawet nie mogę jej mocno uściskać, jedynie pogadać przez bezosobowe łącze internetowe, powoduje frustrujące poczucie bezsilności. Nic jednak nie poradzę. Życie poukładało się tak, że dzieli nas ponad 1500 kilometrów. Staram się jednak wspierać ją wszelkimi dostępnymi sposobami. Jak to baby – gadamy. Staram się zrozumieć jej sytuację, chociaż z całej siły zaciskam kciuki, by nie doświadczyć jej zbyt szybko.

W czasie jednej z naszych rozmów, dotarła do mnie myśl prosta i oczywista, ale do tego momentu nieuświadomiona. Możemy mieć różne relacje z naszymi mamami, bo przecież nie zawsze jest różowo, ale wcześniej czy później przyłapiemy się na tym, że robimy coś dokładnie tak jak one. Potem przyszło rozwinięcie tej myśli: W życiu kobiety, matka na zawsze pozostanie punktem odniesienia. Możesz gotować zupę pomidorową dokładnie tak, jak ona albo zupełnie inaczej. Możesz zostać w domu i wychowywać dzieci w przeciwieństwie do swojej aktywnej zawodowo matki lub posłać je do przedszkola i zrobić karierę jak ona.

Gadasz jak własna matka

Często słyszysz pewnie, że wcześniej czy później się do swojej mamy upodobnisz. Sama w zeszłoroczne wakacje miałam parę takich momentów, kiedy powiedziałam z równocześnie z moją mamą słowo w słowo dokładnie takie samo zdanie do H i mojej siostrzenicy B. Słowem kluczowym jest: dokładnie. 🙂 Moment, w którym to odkrywasz jest nieco dziwny. Uświadamiasz sobie, jak bardzo kobieta, która Cię urodziła ukształtowała Twoją osobowość. Tworzymy jakiś przedziwny łańcuch pokoleń, bo przecież Twoja mama, kiedyś przyłapała się na takim podobieństwie do swojej. Ja też zauważam tą relację między moją mamą a moją babcią.

Czy to jest niepokojące? Dla mnie to bardzo pozytywne. Wiem skąd pochodzę, wiem dokąd zmierzam. Czerpię z doświadczeń pokoleń. Nie zaryzykuję oczywiście tezy, że jestem wierną kopią mojej mamy, a ona mojej babci, bo ukształtowały nas różne doświadczenia i kontakty z różnymi osobami. (O innej bardzo ważnej kobiecie w moim życiu, którą zresztą dzisiaj też wspominam, bo niestety nie ma jej już z nami, pisałam Ci w tym poscie). Jednak to mama jest moim najważniejszym punktem odniesienia, to ona stanowi dla mnie jakiś wzorzec, zwłaszcza teraz, gdy sama jestem matką.

Moja kolej?

Moje przemyślenia są dla mnie tym ważniejsze, że sama jestem matką dziewczynki. Uświadamiają mi jak duża odpowiedzialność spoczywa na moich barkach. Nie chcę i nigdy nie chciałam, żeby H była taka jak ja. Mamy różne charaktery, ona wychowa się w zupełnie innym kulturowo środowisku od tego, które kształtowało mnie. Nawet gdybyśmy nadal mieszkali w Polsce, to pomiędzy wczesnymi latami osiemdziesiątymi z moich pierwszych wspomnień, a współczesnością jest całkowita przepaść. Któregoś dnia jednak H równocześnie ze mną wygłosi słowo w słowo identyczną kwestię. Czy to oznacza, że mówiąc do niej dzisiaj, mówię do moich wnucząt?

P.S. Mamuś dziękuję za te wszystkie: „Ja nie jestem mamą Marlenki, tylko Twoją”. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki.

Please follow and like us: