Skończyło się lato (no prawie ;) )

Tegoroczne lato było dla naszej rodziny bardzo intensywne. Już pod koniec czerwca gościliśmy przyjaciół z Polski i właściwie przez całe dwa miesiące coś się u nas działo. 🙂 Mieliśmy gości, zwiedzaliśmy Polskę albo sami byliśmy gośćmi.

Skończyło się lato

Siedzę sobie właśnie na promie gdzieś na Kanale La Manche (a może wolisz English Channel?) jestem bardzo zmęczona, ale czuję jak ten intensywny wypoczynek naładował moje akumulatory. Potrzebuję odrobiny snu (jesteśmy w drodze prawie 20 godzin z małą przerwą na drzemkę), a potem… Już czuję to podskórne mrowienie, 🙂

Nowe otwarcie

Niezastąpiona Ola Budzyńska znana jako Pani Swojego Czasu powtarza, że najlepszym motywatorem do działania jest tak zwane „nowe otwarcie”. Rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego jest jego najoczywistszym przykładem. Oczywiście „nowych otwarć” możemy znaleźć wiele. Nie bez powodu wszelkie zmiany w życiu zaczynamy od: jutra, poniedziałku albo pierwszego.

Czytałam kiedyś, że we Francji najwięcej nowych karnetów na siłownię czy basen sprzedawanych jest na przełomie sierpnia i września. I to ma sens! Dla wszystkich rodziców dzieci szkolnych najbardziej motywujący staje się bowiem początek nowego roku szkolnego. Oznacza on przecież wprowadzenie całkowicie odmiennej rutyny codziennej. To dlatego we wrześniu wypoczęci po urlopach ochoczo snujemy mocarstwowe plany zawojowania świata.

Ja nie czekam

Wspomniana przeze mnie Pani Swojego Czasu zachęca by nie czekać do jakiegoś wymyślonego „nowego otwarcia”. Namawia, by wykorzystać znajomość tego mechanizmu i po prostu je sobie stworzyć. Postanowiłam jej posłuchać i nie czekać do pierwszego poniedziałku września, kiedy to Młoda pomaszeruje do swojej kochanej szkoły, tylko zacząć już dziś. Zmęczona, śpiąca, rozczochrana skrobię te słowa na serwetkach niczym kultowi pisarze. 🙂

Moje plany

Mam wiele tematów, którymi chciałabym się z Tobą podzielić. Odwiedziliśmy tego lata parę ciekawych miejsc, o których koniecznie musisz przeczytać. 🙂 Kibicowaliśmy Robertowi Kubicy na torze Silverstone. Rozpoczęliśmy w zamku Kenilworth przygodę z angielską historią. Wróciliśmy także po szesnastu latach w urokliwe, polskie Góry Stołowe.

Jednak nie tylko o odkrywaniu nowych miejsc będę chciała napisać. Urlop w Polsce skłonił mnie do przemyśleń o istocie naszej emigracji, o jej jasnych i ciemnych stronach. Rozpoczynający się rok szkolny niechybnie przyniesie też nowe, szkolne tematy. Planuję więcej postów dotyczących edukacji domowej i dwujęzyczności Hani.

Najwyższa też pora nadrobić zaległości w pisaniu recenzji. Wciąż czytam jak szalona, ale z pisaniem o tym idzie mi znacznie gorzej. Nie łudzę się, że uda mi się zrecenzować wszystkie książki brakujące do mitycznej ilości 52, ale przeczytałam w tym roku parę naprawdę wartościowych pozycji, którymi koniecznie chcę się z Tobą podzielić. 🙂

Moje wyzwania

Przed naszą rodziną stoi także parę prywatnych wyzwań, z gatunku tych milowych. Oznacza to wdrożenie planu oszczędnościowego. Już wkrótce napiszę Ci jakie są nasze założenia i jak spróbujemy je zrealizować. Kilkukrotnie podchodziliśmy już do prowadzenia domowego budżetu, ale nie odnieśliśmy szczególnych sukcesów w tej materii. Tym razem celem jest własny dom, więc liczę, że i motywacja będzie wysoka. Trzymaj kciuki. 🙂

Ostatnim tematem, który raczej sam się mi narzucił, niż chciałabym go podejmować będzie nadchodzący brexit. Niewątpliwie będzie on wpływał na nasze życie codzienne i te bardziej śmiałe plany, więc nie mam szans przed nim uciec. Nie oczekuj wnikliwiej analizy politycznej. Będzie to raczej garść gorzkich impresji euroentuzjastki rzuconej w świat nacjonalistycznego, imperialnego szaleństwa. Pierwsze jego oznaki zauważyliśmy już w tej podróży do Polski. Wcześniej skomplikowana przeprawa promowa zdarzyła się nam tylko w roku 2016. Było to w kilka dni po terrorystycznym zamachu w Nicei. Strona francuska wprowadziła wtedy kontrolę na wszystkich granicach, a w UK właśnie zaczęły się wakacje w szkołach. Tym razem nie było aż tak trudno, ale odprawa i pozostałe sprawy związane z przeprawą zajęły nam zdecydowanie więcej czasu niż na przykład rok temu w drodze do Chorwacji. Cóż, mogę napisać jedynie, że twardy brexit wisi w powietrzu.

Kończę, bo za oknem widać już piękne, białe klify w Dover. Dla nas skończyło się lato. Wracamy do domu. Muszę przyznać, że cieszy mnie ten widok. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Baterie naładowane, pora wrócić do codzienności.

Please follow and like us: