Sto lat!

Byłam smutna…

„Wiesz Mamo, dzisiaj byłam trochę smutna w szkole” – oznajmiła mi wczoraj H.

„A dlaczego Kochanie?” – zapytałam.

„Bo to był ostatni dzień w szkole, kiedy byłam pięciolatką” – odpowiedziała z pełną powagą.

No tak, latka lecą. 🙂

Sto lat!

To dziś jest TEN dzień, dzień szóstych urodzin mojej H. Od sześciu lat dzień po dniu poznaję tego małego człowieka, który jest tak do nas podobny a jednocześnie tak od nas różny. W czasie tych lat wydarzyło się wiele. I chociaż to, co teraz napiszę jest oczywistą oczywistością, to jednak jest zdecydowanie warte podkreślenia.:

Nie zawsze jest różowo. Każdy etap rozwoju dziecka przynosi ze sobą kolejne wyzwania, na które najczęściej nie jesteśmy gotowi. Zdarzają się chwile, kiedy po ciężkim dniu siadasz na sofie i zadajesz sobie fundamentalne pytanie: „Na cholerę mi to było?”. Jednak każdy z tych etapów przynosi też kolejne radości, które zaskakują nas równie mocno i równie często doprowadzają do łez. Wtedy wiesz doskonale po cholerę Ci to było… 🙂

Kamienie milowe

Są w życiu momenty – kamienie milowe. Chwila, w której poznałam moją córkę, zdecydowanie się do nich zalicza. W ostatnich latach nauczyłam się wiele o H, ale sądzę, że więcej o sobie samej. Przekonałam się, że potrafię błyskawicznie dojść do granicy mojej cierpliwości, ale, co ważniejsze, potrafię równie szybko z niej wrócić. 🙂 Czasem myślę, że jedyne co mogę zrobić, to wyjść z domu i pójść gdzie oczy poniosą, ale zazwyczaj pomaga po prostu wyjście z pokoju.

To nie będzie długi post. Wiesz dobrze jak matka, która zacznie mówić o swoim dziecku, potrafi „popłynąć”, a nie planuję Cię zanudzać.

Najważniejsze jest to, że…

Chcę tylko Ci powiedzieć, że z perspektywy sześciu lat wiem już, że w odmętach niepamięci znikają spalone obiady, zimna kawa czy wesołe towarzystwo w toalecie. Znikają przykryte przez:

„Koham ce mamo i jenkuye za fiesko co zrobiwase dlamne”.

(pisownia oryginalna, dwujęzyczna)

Właśnie po to mi to było. 🙂

Please follow and like us: