Teoria kolejności urodzeń – pierworodni

W życiu tak bywa, że napotykamy czasem na teorie, których nie jesteśmy w stanie zweryfikować osobiście. Najoczywistszym przykładem będzie tutaj teoria względności Alberta Einsteina, wierzysz albo nie. Pewnie żyją na świecie osoby, które ją rozumieją, ale większość musi po prostu uwierzyć. Jak mawiał mój matematyk z liceum: „Tego wzoru nie będę Wam wyprowadzał, bo i tak nie zrozumiecie”. Kończyłam profil humanistyczny. 🙂

Teoria kolejności urodzeń

Podobnie sprawa się ma z teorią kolejności urodzeń. Wiele lat temu badaczy zainteresował fakt, że dzieci wychowywane w (teoretycznie) jednakowych warunkach, wyrastają na zupełnie różnych od siebie dorosłych. Najbardziej rzucającą się w oczy zmienną okazała się być kolejność urodzeń właśnie. Zainteresowania te skrystalizowały się ostatecznie w teorii stworzonej przez amerykańskiego psychologa Franka Sullowaya. Jednak już Charls Dawrin zwracał uwagę na rywalizację między rodzeństwem i na fakt, że kolejność narodzin ma wpływ na strategię przez nich przyjmowaną. W 1874 Francis Galton (brat cioteczny Darwina) zauważył, że w organizacji naukowej Royal Society zdecydowanie nadreprezentowani są pierworodni. Podobnie zresztą jest wśród prezydentów USA.

Jak więc to jest z tymi pierworodnymi?

„Eksperyment” wychowawczy – pierworodni

Najstarsze dziecko w rodzinie jest swego rodzaju „eksperymentem” wychowawczym. To właśnie jego najbardziej dotykają wszystkie błędy wychowawcze, a także rodzicielskie lęki i niepokoje. Zanim jeszcze urodzi się nasze pierwsze dziecko tworzymy sobie dość konkretne wyobrażenie tego, jakie chcemy, żeby było. Właśnie wtedy najczęściej powtarzamy, że „moje dziecko nigdy…” albo „moje dziecko zawsze…”. Marzymy o tym, że będzie idealne, że odziedziczy oczy po tacie, figurę po mamie, a inteligencję po dziadku – profesorze filozofii… Powtarzamy oczywiście, że najważniejsze, żeby było zdrowe i tego pragniemy najbardziej, ale przecież fajnie byłoby, gdyby było przynajmniej tak genialne, jak córka kuzynki. 🙂 Dlatego to właśnie pierworodni obarczeni są największym bagażem oczekiwań rodziców.

Krótkoterminowi jedynacy

Równocześnie to pierworodni przez pierwsze lata życia doświadczają czegoś, co nigdy nie będzie dane ich rodzeństwu – praktycznie rzecz biorąc – są jedynakami. Mają rodziców na wyłączność. 🙂 Oznacza to także, że w pewnym momencie musi z tego „jedynactwa” zrezygnować i podzielić się rodzicami z młodszym bratem i młodszą siostrą.

Życie pierworodnego dziecka dzieli się na dwa etapy: przed narodzeniem i po narodzeniu rodzeństwa.

Pierwszy z nich to czas, kiedy rodzice zaspokajają wszystkie jego potrzeby, kiedy cała ich uwaga jest skoncentrowana na jego rozwoju. To tłumaczy dlaczego pierwsze dzieci w rodzinie zazwyczaj lepiej wypadają w testach na inteligencję i osiągają lepsze wyniki w nauce, mają także większy zasób słów. Nie jest to nic szczególnie dziwnego – przez pierwsze lata życia najstarsze dziecko przebywa większość czasu z dorosłymi.

W drugi okres życia pierworodni wchodzą mniej lub bardziej burzliwie. Wiele zależy od rodziców i wieku dziecka. Zajrzyj do postów o powiększaniu rodziny, na przykład tego:

Rodzeństwo – witaj w domu!

Urodziny brata lub siostry zawsze jednak oznaczają dla dziecka koniec znanego świata i przyspieszone dorastanie. Bycie starszakiem pociąga za sobą obowiązki. Nawet jeśli rodzice nie obciążają pierworodnego opieką nad młodszym, bo przecież to oczywiste, że to ich obowiązek, to jednak starsze dzieci muszą stać się bardziej samodzielne. Rodzice zajmują się niemowlakiem, a starszy potrafi już zrobić pewne rzeczy sam i tego właśnie się od niego wymaga.

I co z tego wynika?

Według zwolenników teorii kolejności urodzin taka sytuacja kształtuje nas na całe życie. Dorośli pierworodni są bardzo odpowiedzialni i cierpią na perfekcjonizm. Podobno borykają się z kłopotami z proszeniem o pomoc i z jej przyjmowaniem. Jako rodzice są raczej niecierpliwi i wymagający. W pracy zawodowej spełniają się na stanowiskach kierowniczych (trenowali kierowanie rodzeństwem), chociaż często irytuje ich niekompetencja podwładnych (tak jak uprzednio denerwowała niekompetencja młodszych).

Jestem starszą siostrą. Ostatnio (przy okazji kursu Mama bez frustracji i poczucia winy) zrobiłam pewne zadanie psychologiczne i wyszło mi, że moją najsłabszą stroną jest proszenie o pomoc i jej przyjmowanie. Pracowałam jako kierownik i dowodzę w moim domu, czasem bywam despotką. Cierpię w sytuacji, gdy tracę kontrolę nad zdarzeniami. Wygląda na to, że bycie pierworodną bardzo mnie ukształtowało. 🙂

Jesteś pierworodna? A może jesteś tą młodszą? Co sądzisz o tej charakterystyce pierworodnych? Zgadzasz się z nią? Czy wręcz przeciwnie?

Zagadnienia teorii kolejności urodzeń planowałam przedstawić Ci w jednym poście, ale zdarza się ostatnio tak, że posty mi pączkują. 🙂 Dlatego wkrótce na blogu pojawią się kolejne charakterystyki: średniaków, najmłodszych i jedynaków. Zapraszam.

Please follow and like us:
  • Jestem pierworodną i wszystko się zgadza! Nie potrafię prosić o pomoc, w dodatku jestem „Zosią Samosią” i ciągle walczę z perfekcjonizmem 🙂

    • Elżbieta

      Jestem przekonana, że teoria najlepiej opisuje pierworodnych, ale o tym w następnych postach. 🙂