Bezpieczeństwo dzieci: łam zasady

Jako odpowiedzialni rodzice w procesie wychowawczym naszych dzieci poświęcamy wiele czasu i energii, żeby nauczyć je reguł i norm społecznych uznawanych przez ogół za ważne.

Nie ma w tym nic dziwnego. Nasi rodzice wychowywali nas dokładnie tak samo, a ich – nasi dziadkowie. Będąc częścią różnych społeczności, od rodziny przez klasę, szkołę po szeroko rozumiany naród, po prostu musimy się do pewnych obowiązujących w nich reguł przystosować albo mieć świadomość konsekwencji ich łamania. Najprostszym i najoczywistszym chyba przykładem są zasady ruchu drogowego. Trudno sobie wyobrazić ruch na ulicach naszych miast, którego uczestnicy nie stosują się do sygnalizacji świetlnej.

Czerwone światło!

O! Właśnie! Możesz pewnie bez mrugnięcia okiem wymienić ze swojego doświadczenia przykłady, gdy ktoś te zasady łamał. Sama po dziś dzień mam przed oczyma jakiegoś szaleńca, który przemknął przez bardzo ruchliwe katowickie skrzyżowanie tuż przed maską mojego samochodu, chociaż niewątpliwie miał czerwone światło. Na szczęście obyło się bez wypadku.

Stosowanie zasad, także tych drogowych, ułatwia życie. Ty możesz przewidzieć co zrobią osoby z Twojego otoczenia, a i dla nich Twoje reakcje nie będą zaskakujące. Wybierając na rodzinny obiad dobrą restaurację nie spodziewasz się zastać w niej pani tańczącej na rurze czy kelnerek topless. Zasady porządkują otaczający nas świat.

Łam zasady

W świetle tego co o zasadach napisałam powyżej, moja prośba, byś poświęciła także czas jakiś na nauczenie dziecka ich łamania, może się wydać nieco dziwaczna, ale mam nadzieję, że szybko Cię do tego przekonam.

Wrócę teraz do wspomnienia wariata drogowego przejeżdżającego na czerwonym świetle. Potrafisz sobie wyobrazić sytuację, w której to Ty zdecydowałabyś się podjąć takie ryzyko? Ja tak. Gdyby od tego zależało życie lub zdrowie Hani, nie zawahałabym się ani sekundy. Złamałabym każdy przepis ruchu drogowego, gdyby dało mi to szanse na dowiezienie jej na czas do szpitala.

Mamy w salonie duże, przeszklone drzwi ogrodowe. Rozmawiałyśmy z Młodą ostatnio w jaki sposób mogłaby zbić w nich szybę. Czy to oznacza, że zachęcałam ją do wandalizmu? Pewnie, że nie! Rozmawiałyśmy o sposobach ewentualnej ewakuacji na wypadek pożaru. Szukałyśmy w pokoju przedmiotów, które mogły by być wtedy użyteczne. Zdziwiłabyś się słysząc, jak nieoczywiste były dla Hani niektóre wybory. Zrozumiałam wtedy, że miałaby duży kłopot ze skutecznym sforsowaniem tafli szkła, a przecież to mogłoby jej uratować życie… Stało się dla mnie oczywistym, że takich „dziwnych” rozmów odbędziemy znacznie więcej.

Jestem przekonana, że dzieci powinny wiedzieć, że w życiu zdarzają się takie sytuacje, w których nie tylko mogą, ale wręcz muszą złamać obowiązujące zasady. Porozmawiaj ze swoim dzieckiem o tym. Wytłumacz, że czasem trzeba się bronić, uderzyć kogoś, ugryźć czy głośnio wołać o pomoc. Dobrze wychowane dziecko może mieć prawdziwy problem ze złamaniem wpojonych zasad, nawet w sytuacji zagrożenia. Może być też tak, jak z moją Hanią: będzie wiedziało, że może zbić szybę, ale nie wpadnie na to jak to zrobić. Młoda proponowała na przykład telewizor, chociaż obok niego na szafce stoi bardzo poręczna kamienna figurka. 🙁

Dlaczego tak

Twoją odpowiedzialnością rodzicielską jest nauczenie dziecka świadomego stosowania i łamania zasad. Dużo łatwiej jest to robić, gdy się zna przyczyny, z których dana zasada wynika. Tobie może być łatwiej powiedzieć: „bo tak”, ale dziecko, które zrozumie „dlaczego tak”, łatwiej oceni kiedy i jak złamać zasadę, unikając większego zagrożenia. Ja się nie boję, że Hania w ramach treningu przeciwpożarowego zbije szybę w drzwiach. Wytłumaczyłam jej dlaczego ta szyba jest nam potrzebna (chroni nas przed zimnem, jest pewną barierą przed złodziejami), ale równocześnie powiedziałam, że są sprawy ważniejsze, jak jej życie i zdrowie. Nie pozostawiłam także najmniejszej nawet wątpliwości, że nikt nie będzie się na nią złościł, gdy dokona zniszczeń w sytuacji awaryjnej.

Jeszcze raz: rozmawiaj

Będę Ci do znudzenia powtarzała, że rozmawiając ze swoim dzieckiem możesz dać mu „polisę na życie”. Sprawy i tematy, które dla Ciebie są oczywiste, dla Twojego dziecka wcale takie być nie muszą. Wierz mi, nawet nastoletnie dzieci mają czasem problem ze zrozumieniem spraw dla nas najprostszych. Nie dlatego, że są głupie. Dlatego, że nigdy się z jakimś problemem nie spotkały i nawet nie przyszło im do głowy, żeby się nad nimi zastanowić. A Twoje zadanie, to dać do myślenia.

Please follow and like us: