Bezpieczeństwo dzieci: trudne tematy

Pisząc ostatnio post o budowaniu wzajemnego zaufania jako metodzie zapewniania dzieciom bezpieczeństwa, pisałam o tym jak ważna jest rozmowa. Jak prowadząc dialog tworzymy więź, która najprawdopodobniej pozwoli Ci szybko dowiedzieć się o tym, że w życiu Twojego dziecka nie wszystko przebiega tak jak powinno.

Jeśli jeszcze nie czytałaś tego tekstu, koniecznie zajrzyj tutaj:

Bezpieczeństwo dzieci: zaufanie

Dobra rozmowa i wzajemne zaufanie to jedno, drugą sprawą pozostają tematy, które warto podjąć w rozmowach z dzieckiem. Są wśród nich takie oczywiste oczywistości, jak zasady ruchu drogowego czy bezpiecznej obsługi sprzętów domowych. Są jednak i takie, które mogą sprawić znacznie większą trudność, ale są również niezmiernie ważne.

O czym myślę?

Myślę dokładnie o tym wszystkim, o czym pomyślałaś Ty słysząc: „trudne tematy”. Wiele osób uważa, że zasłaniając przed dzieckiem smutne aspekty ludzkiego życia, chroni je przed nimi. Tak to nie działa. Dwulatek, który zakrywa swoje oczy bawiąc się w chowanego, też jest przekonany, że skoro on nie widzi innych – inni nie widzą jego. Nawet jeśli Twoje dziecko nie widzi smutnej strony naszego świata, nie oznacza to, że ona sama go nie odnajdzie.

Stara baśń

Czytałam kiedyś, jeszcze zanim na świat przyszła Hania, wywiad z psychologiem dziecięcym na temat swoistej mody na bajeczki bez złych charakterów, które zastąpiły tradycyjne baśnie. Argumentacja tego pana zdecydowanie do mnie trafiła. Tłumaczył on, że tradycyjne historie, w których Czerwony Kapturek musi zmierzyć się ze Złym Wilkiem, pozwalają dzieciom oswajać się ze złem, które niestety jest częścią otaczającego nas świata, ale robią to w warunkach bezpiecznych, w objęciach kochających rodziców i w przyjaznym otoczeniu.

Tradycyjne baśnie mają przy tym najczęściej pozytywne zakończenie, co daje dzieciakom wewnętrzne przekonanie, że ostatecznie dobro wygrywa. Dlatego, argumentował dalej, w chwili, gdy same zderzą się z podobną sytuacją w realnym życiu podchodzą do niej z większą aktywnością i skuteczniej poszukują pozytywnego jej rozwiązania. W końcu wierzą, że takie jest właściwe zakończenie.

Natomiast dzieciaki wychowywane jedynie na słodkich opowieściach o puchatych króliczkach w zderzeniu choćby z przedszkolnym rozrabiaką, stają się całkowicie bezbronne. Nie są na niego i jego zachowania przygotowane, bo w świecie, w którym do tej pory żyły nikt nawet nie wspomniał, że tak po prostu bywa. Pan twierdził, a ja jestem w stanie sobie to wyobrazić, że takie dzieci podchodzą do tego typu zdarzeń biernie i łatwiej poddają się woli agresora nie wierząc, że słaby i mniejszy ma jakąkolwiek szansę wygrać starcie ze złem.

Tylko nie przesadzaj

Nie zachęcam Cię do czytania dziecku najokrutniejszych z baśni braci Grimm. Są one bardzo drastyczne, chociaż, jeśli wierzyć autorce książki, którą właśnie czytam, to bracia mocno złagodzili historie zasłyszane od współczesnych sobie osób pochodzących z nizin społecznych, bo byli przekonani, że są one zbyt brutalne dla mieszczan.

Nie będę Cię też namawiała, żebyś wyczerpująco i z „technicznymi” detalami tłumaczyła trzylatkowi skąd się biorą dzieci, bo, poza wszystkim, po prostu się znudzi. 😉

Chodzi o to, żeby nie zakłamywać rzeczywistości. Jeśli nie chcesz, żeby Twoje dziecko na przykład nie podchodziło do stacji transformatorowej na sąsiedniej ulicy. To powiedz mu, że tam jest prąd, który może je zabić, a nie, że mieszka tam zła czarownica albo potwór. Prawdopodobieństwo, że Twoje dziecko będzie chciało zobaczyć potwora jest większa niż się spodziewasz.

Trudne tematy

Śmierć, używki, ataki terrorystyczne, złodzieje, wypadki czy choroby są częścią naszego życia, nawet jeśli bardzo byśmy chcieli, to ich nie unikniemy. Nie jesteś też w stanie uchronić przed nimi swoich najbliższych. Rozmawiam o nich z moją córką. Rozmawiam najlepiej jak umiem. Tłumaczę, że obok złych ludzi, którzy mogą próbować nas skrzywdzić, na świecie żyje więcej tych dobrych, którzy mogą nam pomóc w kłopocie.

Rozmowy bywają niełatwe, ale czegóż spodziewać się po rozmowach na trudne tematy. 😉 Hania zadaje dużo, czasami bardzo niewygodnych pytań, ale zawsze staram się odpowiedzieć na nie najlepiej jak umiem. Jestem głęboko przekonana, że właśnie w ten sposób buduję płaszczyznę porozumienia. Teraz spotykam się na niej z sześciolatką, ale wierzę, że będzie ona na tyle stabilna, by pozwoliła mi na kontakt ze zbuntowaną nastolatką za dziesięć lat, że gdy wtedy wpadnie w tarapaty to ze mną o nich porozmawia i pozwoli sobie pomóc. A to właśnie najlepsza „polisa ubezpieczeniowa” jaką mogę jej dać.

Please follow and like us: