Dziki kraj

Nie jestem typem wrażliwej, delikatnej kobietki, nie wzrusza mnie byle drobiazg. Płaczę jedynie w chwilach, w których czuję się bezsilna.

Wczoraj płakałam.

Wydarzenia niedzielnego 27 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wczorajsza śmierć Prezydenta Adamowicza i wreszcie rezygnacja Jerzego Owsiaka z funkcji dyrygenta najpiękniejszej Orkiestry Świata, wstrząsnęły mną tak samo, jak bestialski atak na Bliźniacze Wieże w Nowym Jorku. Poczułam się zmęczona i bezradna. Poczułam, jak zło w najczystszej postaci sięga do mojego gardła. Siedziałam na sofie, a łzy same napływały do oczu. Nie miałam sił ruszyć się z miejsca. Po co cokolwiek robić skoro ostatecznie zło i tak zatryumfuje? Jak mam ochronić Hanię przed ludźmi, którzy potrafią robić TAKIE rzeczy? Jak mam ją ochronić przed tymi, którzy potrafią cieszyć się z tej tragedii?

Zła noc, ciężki poranek

Zrezygnowana powlokłam się do łóżka i zasnęłam złym, niespokojnym snem. Jednak jak można spać spokojnie, gdy wszystkie wartości, które są fundamentem Twojego świata są bezpardonowo i brutalnie atakowane? Tak, to była moja wina. Na własne życzenie przeczytałam pełne jadu internetowe komentarze osób, które potrafią w chory sposób połączyć w swoich biednych sercach wiarę chrześcijańską z życzeniem śmierci bliźniemu. Nie rozumiem tego, nigdy nie chcę tego zrozumieć.

Po złej nocy nadszedł ciężki poranek. Wstałam zmęczona i zła, wciąż podłamana. Automatycznie przygotowałam się do pracy, ale coś się zmieniło. Coś powoli przebijało się do mojego zmęczonego serca. Była to myśl o Jurku Owsiaku.

On – Jurek Owsiak

Początkowo, jak większość z nas, miałam ochotę biec do niego i błagać na kolanach, żeby nie zostawiał WOŚP, żeby nie zostawiał nas. Opowiedzieć mu, że pamiętam wszystkie Finały, że uwielbiam słuchać jego szeptu na konferencjach prasowych dzień po Finale. I jeszcze, że jak dziecko cieszę się tym show, które robią prezentując ostateczną zebraną kwotę. Chciałam prosić, żeby nie odbierał mi tego promyka normalności i radości, którą daje mi WOŚP. Myślałam, jak strasznie czuję się widząc, że oni wygrali, że ci plujący jadem ostatecznie Go zgnoili, dopięli swego. I wtedy nadeszło olśnienie.

Od ćwierćwiecza Jerzy Owsiak jest mieszany z błotem, wyzywany od najgorszych, sugeruje się mu, że kradnie i oszukuje. O wielu takich sprawach dowiadujemy się wszyscy, bo znajdują swój finał w sądach, ale jestem przekonana, że to jedynie czubek góry lodowej. Zrozumiałam, że dni podobnych do tego, jaki przeżyłam wczoraj, w ostatnich latach Jerzego było mnóstwo. Pojęłam też, że wydarzenia niedzieli były dla niego o wiele bardziej druzgocące niż dla mnie. Osobiście znał Pana Prezydenta. Pewnie się lubili. W dodatku miał także niestety okazję przeczytać najpodlejsze z podłych insynuacje, że może być odpowiedzialny za tą tragedię. Naprawdę nie wiem, jak to wszystko znosił. Tylko on i jego najbliżsi to wiedzą. Dotarło do mnie, że po prostu nie mam prawa prosić Owsiaka o więcej.

My

Prawda jest taka, że odpowiedzialność za WOŚP nie leży w rękach Jerzego Owsiaka, my wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni, teraz nawet bardziej niż kiedykolwiek. Właśnie teraz możemy pokazać tym nienawistnikom, że w jedności siła.

Jest takie zdjęcie. Po ruinach zbombardowanego Londynu idzie angielski mleczarz. W chorym świecie II Wojny Światowej Anglicy nie zrezygnowali z popołudniowej herbatki z mlekiem. To była ich odpowiedź na szalejące zło. To była ich kotwica, która nie pozwalała podryfować na ocean obłędu.

Mam do Ciebie apel:

Zróbmy z WOŚPu naszą kotwicę! Podobnie, jak wielu Polaków, uwielbiam Jurka i nie wyobrażam sobie Orkiestry bez niego, ale głęboko wierzę, że dojrzeliśmy do tego, by unieść dalej jego dzieło. Nauczył nas jak to robić. Pozwólmy Jurkowi odpocząć, pozwólmy mu odreagować i zmyć z siebie całe to błoto, którym był przez całe lata obrzucany. Za rok znowu wyjdziemy na ulice. Minutą ciszy uczcimy pamięć Pawła Adamowicza. A potem zrobimy swoje, czyli to co wychodzi nam świetnie. Będziemy razem, będziemy dzielić się dobrem i ciepłem naszych serc.

Nie traćmy nadziei! Nie pozwólmy sobie jej odebrać!

Wiem, że teraz będzie nam wszystkim ciężko, ale wspierając się wzajemnie damy radę. Jestem tego pewna.

P.S. Co oczywiste, gdzieś z tyłu mojej głowy, kołacze się myśl, że Jurek odpocznie i wróci do nas silniejszy, także naszą siłą.

Please follow and like us: