Osoby z niepełnosprawnościami

Nie trzeba być szczególnie uważnym obserwatorem, żeby po kilku tygodniach pobytu na wyspach Brytyjskich zauważyć, że w codziennym życiu spotykamy tutaj znacznie więcej osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami niż w Polsce. Nikogo nie dziwi, że przy kasie w pobliskim markecie siedzi ktoś na wózku albo z zespołem Downa.

Kanał La Manche

Zauważam z przykrością, że część z mieszkających tu Polaków nie zawsze potrafi sobie zinterpretować to co widzi, a wnioskuję tak z paru przypadkowych rozmów. Niewielu osobom przychodzi do głowy szokująca myśl, że odsetek niepełnosprawnych jest podobny do Polski, tylko inna jest ich obecność społeczna. Zdarzało mi się słyszeć opinie, że część z osób poruszających się na wózkach najpewniej jest zbyt leniwa i/lub zbyt gruba, by chodzić o własnych siłach. Bywa jednak ciekawiej… Naprawdę zszokowała mnie teoria, że Brytania przez wieki oddzielona od kontynentu Kanałem La Manche padła ofiarą kazirodztwa. Ono (jak powszechnie wiadomo) prowadzi do zwyrodnień genetycznych, a w konsekwencji niepełnosprawności.

Osoby

Podstawową różnicą między naszymi krajami jest moim zdaniem sposób postrzegania osób z niepełnosprawnościami. Nie będę pisała o pieniądzach, bo chociaż brytyjski system benefitów (znany przecież w Polsce) jest nieporównywalnie bogatszy i sprawniejszy, to wciąż zdarza mi się czytać o tym, jak niewydolny on bywa. Bodaj dziś rano czytałam o tym, że bezduszni urzędnicy uznali mężczyznę po amputacji obu nóg za nie dość niepełnosprawnego, by otrzymał elektryczny wózek. Tak, wiem, że wielu polskich niepełnosprawnych chciałoby mieć takie problemy, wszak mężczyzna ów dostał standardowy wózek bez kłopotów.

W UK osoby z niepełnosprawnościami dla reszty społeczeństwa są przede wszystkim OSOBAMI, obywatelami/mieszkańcami tego kraju. W Polsce niestety są najczęściej bliżej nieokreślonym problemem do rozwiązania. Mam szczerą nadzieję, że zakończony niedawno protest stanie się punktem zwrotnym i zmieni społeczną perspektywę w Polsce.

Osoby z niepełnosprawnościami

Po raz pierwszy w moim życiu widziałam ostatnio w telewizjach podmiotowo traktowanych niepełnosprawnych. I nie wszyscy oni byli sprawnie wysławiającymi się „estetycznymi” niepełnosprawnymi z problemami w poruszaniu się. Panowie Adrian i Jakub udowodnili nam, że chociaż potrzebują na to nieco więcej czasu i uwagi, to mówią zajmująco i z głębi serca.

Z prawdziwą przyjemnością obserwowałam ewolucję medialnych doniesień z protestu w Sejmie. Początkowo dziennikarze zadawali pytania jedynie opiekunom niepełnosprawnych, a twarzą protestu była pani Iwona. Jednak dzień po dniu, swoje zdanie z co raz większą pewnością siebie wypowiadał pan Jakub. Sądzę, że dla wielu moich rodaków zdziwieniem było, że osoba z porażeniem mózgowym nie jest niesprawna intelektualnie. Sławna już rozmowa pana Adriana z panią minister Rafalską dowiodła wręcz, że nie brak im błyskotliwości.

Jednak zwycięstwo

Chociaż protest nie zakończył się niestety sukcesem finansowym, to jego największym osiągnięciem jest zburzenie pewnego mitu o niepełnosprawnych. O ile dla społeczeństwa do niedawna było jasne, że osoba, która porusza się na wózku może być sprawna umysłowo, o tyle w przypadku osób, które mają większe problemy z panowaniem nad własnym ciałem, zazwyczaj przyjmowano za pewnik, że maą również problemy intelektualne. Tymczasem przecież na wyciągnięcie ręki mieliśmy przykład megamózgu uwięzionego w ekstremalnie ułomnym ciele. Polskie myślenie schematami nie dałoby pewnie Stephenowi Hawkingowi możliwości wypowiedzenia swoich genialnych myśli… 🙁

Kreatury

Wiem, że post wymyka się spod kontroli i niepokojąco rozrasta, ale po prostu muszę dotknąć jeszcze jednego, bolesnego tematu. Chodzi o komentarze, które tu i ówdzie ujrzały światło dzienne. Nie ma wątpliwości, że w oficjalnych sondażach jako społeczeństwo zachowaliśmy się przyzwoicie i popieraliśmy protestujących. Jednak w mrocznych bagienkach netu nie było już tak ładnie.

Potrafię zrozumieć cyniczną, polityczną kalkulację rządzących, bo osoby z niepełnosprawnościami to jednak zbyt mały elektorat. Potrafię nawet zaakceptować istnienie takich kreatur jak niektórzy „profesorowie” i „posłowie”, bo pewnie wierzą, że: nie ważne co o nas piszą, byle po nazwisku. Nie rozumiem jednak „zwykłych” ludzi, którzy wciąż pozwalają im wierzyć, że jest sens wypowiadać takie straszne słowa.

Człowiek rozumny?

Ktoś kto pozwalał sobie na drwiny i nieprzychylne komentarze pod adresem protestujących po prostu musi być niepełnosprawny emocjonalnie i w dodatku skrajnie krótkowzroczny. Nieumiejętność zrozumienia, że w jednej chwili każdy z nas może znaleźć się na ich miejscu to po prostu ciężkie kalectwo. Każdego dnia zarówno my jak i nasze dzieci funkcjonujemy w sytuacjach, które mogą skończyć się wypadkiem i niepełnosprawnością.

Czy chcielibyśmy wtedy zostać pozbawieni podstawowych godności ludzkich?

Please follow and like us: