Pieniądze szczęścia nie dają…

pieniądze szczęścia nie dają

Dziecięce marzenia

Od zawsze kochałam pisać, a właściwie pisać i czytać to, co napisali inni. Będąc „małym chłopcem” marzyłam o dniu, kiedy zostanę pisarzem i zobaczę na wystawie księgarni okładkę z moim nazwiskiem. Uważałam wtedy, że pisarze są równi Bogu, że podobnie jak on stwarzają całe światy. Marzyłam, że będę właśnie taka. Dorastając nieco zweryfikowałam te wyobrażenia. Dowiedziałam się, że bogowie literatury nierzadko klepią biedę, a samo wydanie książki nie otwiera drzwi kariery. Dzisiaj mówi się nawet, że więcej osób książki pisze niż czyta. 🙂 W liceum odkryłam, że pociąga mnie polityka i łącząc w sposób naturalny te dwie pasje, postanowiłam zostać dziennikarzem.

Mądrzy ludzie mawiają, że jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to powinieneś opowiedzieć mu o swoich planach. 🙂 Moje życie skręciło w zupełnie inną stronę i zamiast pisać teksty głównie liczyłam. Jednak 7 sierpnia 2015 roku, kiedy na matkowanie.pl pojawił się pierwszy post, przypomniałam sobie o swoich dziecięcych marzeniach. Przyznaję, że pisanie do Ciebie bardzo mi się spodobało i teraz czuję się źle jeśli z jakiś powodów przez dłuższy czas tego nie robię.

Pieniądze szczęścia nie dają…

Miałam w życiu szczęście do fantastycznych nauczycieli, jeden z nich profesor Bogusław Kabała zawsze powtarzał nam, że jeśli w życiu będziemy robili to, co naprawdę kochamy, nie przepracujemy ani jednego dnia. To właśnie dzięki tym słowom wybrałam kierunek studiów związany z zainteresowaniami, a nie możliwością zarabiania dużych pieniędzy. Zawsze pracowałam też w miejscach, w których czułam się dobrze, a jeśli to się zmieniało, to po prostu zmieniałam pracę. 🙂 Teraz pracuję w domu. Czuję się spełniona i naprawdę sprawiają mi radość te wszystkie zajęcia kury domowej. To pieczenie chleba, eksperymenty w kuchni czy szydełkowanie. Znalazłam też zajęcie, które rozwija moją kreatywność i każdego dnia łączy z wieloma ludźmi – mój blog.

W tym wszystkim jest tylko jedno małe „ale”. Te wszystkie moje zajęcia nie przynoszą żadnego dochodu. Pora więc połączyć przyjemne z pożytecznym. Postanowiłam zacząć pracować zarobkowo. Dlatego dzisiaj musimy porozmawiać o pieniądzach.

Zarabianie na blogu?

Istnieje wiele mitów i legend dotyczących zarobków najpopularniejszych blogerów w Polsce. Wiele z nich jest mocno przesadzona, jednak prawda jest taka, że na blogu można zarabiać i można to robić na wiele sposobów. Mogłabym na przykład ze wszystkich możliwych stron „atakować” Cię wyskakującymi okienkami z reklamami, w których X umożliwiający ich zamknięcie jest tak ukryty, że i tak zawsze trafisz na stronę reklamodawcy. Mogłabym. Szczerze jednak takich stron nienawidzę i rzadko na nie wracam, myślę, że masz podobnie. Mogłabym tworzyć niezliczoną ilość postów sponsorowanych i zamęczać Cię recenzjami kosmetyków, gadżetów czy chemii domowej, które wcale nie wnosiłyby nic nowego do Twojego życia. Mogłabym. Tylko, że ja nie czytuję takich blogów, bo mnie po prostu nudzą.

Postanowiłam zrobić to inaczej. W niektórych tekstach na blogu pojawią się tak zwane linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli na przykład przeczytasz recenzję książki, którą ja uznałam za godną Twojej uwagi i postanowisz osobiście sprawdzić czy miałam rację, to korzystając z tego linka przejdziesz na stronę, na której będziesz mogła ją kupić, a ja zarobię jakąś kwotę za polecenie. Pamiętaj, że to za każdym razem będzie Twoja decyzja i o tym, że tylko zakup przez ten link spowoduje, że będę z tego miała jakiś dochód. Podobnie rzecz będzie się miała z innymi ofertami. Wiem już na pewno, że jeśli Joanna Baranowska zdecyduje się na kolejną edycję kursu Mama bez frustracji i poczucia winy, to będę jej dumną afiliantką, bo jako obecna kursantka widzę jak wiele może on zmienić w życiu codziennym matek.

Minęło już ponad dziewięć miesięcy od opublikowania Nowoczesnej i niezależnej, pora wydać matkowanie.pl na świat finansowy, mam nadzieję, że wreszcie wprowadzę w życie zasadę profesora Kabały i będę zarabiała spełniając swoje dziecięce marzenie o pisaniu. Jednego dzisiaj jestem pewna – matkowanie.pl nie zniknie z polskiego internetu, sprawia mi zbyt dużą frajdę. I chociaż pieniądze szczęścia nie dają, to postanowiłam połączyć tą moją pasję z zarabianiem, dorosłe życie ma bowiem swoje reguły i dzieci trzeba karmić. 🙂

Please follow and like us: