Relaksu to czas

relaksu-to-czas

Chyba każdą matkę świata dopadło kiedyś uczucie, że przestała żyć własnym życiem, by podporządkować się wymaganiom rodziny. Jestem przekonana, że i Tobie jest nieobce uczucie, że już absolutnie nic nie robisz dla siebie. Frustrację pogłębia jeszcze poczucie, że mimo iż naprawdę ciężko pracujesz, to wciąż borykasz się z zaległościami w sprawach bieżących. Mówienie w tej sytuacji o relaksie, może być dla Ciebie formą czarnego humoru. Pociesz się – nie jesteś jedyna. Świat pełen jest kobiet takich jak Ty i ja. Czasem na moje narzekania, że na nic nie mam czasu, A odpowiada starym, szowinistycznym dowcipem: „Bo śpisz w nocy i Ci się robota odkłada”. Zdarza mi się nawet myśleć, że coś w tym jest. 🙂

Z życia wzięte

Pozwól, że wyjaśnię Ci dlaczego to właśnie kobiety zmagają się z poczuciem rezygnacji ze swojego życia na rzecz rodziny.

Wyobraź sobie, że masz szansę obejrzeć w telewizji program, który pewnie bardzo by Cię zainteresował. Jest tylko jedno „ale”: godzina jego nadawania zbiega się porą ulubionej bajki Twojego dziecka, którą ono tradycyjnie ogląda. Co robisz? Ja w takiej sytuacji najczęściej nagrywam i oglądam później, a jeśli mam już górę nagrań do obejrzenia, to po prostu rezygnuję. Tymczasem. Dzisiaj zajęłam się przez dłuższą chwilę porządkowaniem i udostępnianiem w internetowym albumie najnowszych naszych zdjęć. To jedyny sposób, żeby babcie miały stały podgląd na dorastanie wnuczki – emigrantki. Wracam do dużego pokoju i co widzę? A leży na sofie, a na TV topowy mecz Bundesligi. Na moje pytanie czy H dziś nie ogląda kucyków, pada odpowiedź: „Nie. Ja oglądam mecz. Młodej dałem tablet”. Kurtyna.

W życiu nie wpadłabym na takie rozwiązanie, a jeśli nawet bym zastosowała taki wybieg, to wyrzuty sumienia zjadłyby mnie żywcem. Dla A ważne były dwie sprawy: oboje z H byli zadowoleni i to bez wysiłku.

To jest sedno problemu. Zastanów się. Kiedy ktoś z Twoich najbliższych wprost zażądał od Ciebie, żebyś zrezygnowała z Twojego hobby na rzecz prania i sprzątania? Właśnie! Zrobiłaś to dobrowolnie!

Relaksu to czas

Wiem, że nie uda mi się nauczyć Cię tego luzu, który mają w sobie nasi faceci, bo sama tego nie potrafię. Spróbuję jednak pokazać Ci, że masz do dyspozycji pewne sprytne możliwości.

Chwila relaksu każdego dnia jest Ci niezbędna, by funkcjonować w rodzinie i nie zwariować. 🙂 Nie znam sposobu na wygospodarowania czasu na godzinny masaż czy kąpiel z pianką i kieliszkiem czerwonego wina. Mam też nadzieję, że nie namówię Cię na „kupowanie” czasu wolnego tabletem. 🙂 Co mogę? Mogę zaproponować Ci małe zmiany.

Po pierwsze. Usiądź i zastanów się co naprawdę sprawia Ci przyjemność. Wypisz sobie całą listę takich rzeczy. Od największych (weekend w SPA) po najdrobniejsze (filiżanka gorącej kawy).

Po drugie. Wybierz z listy dwie pozycje. Tą, którą będzie Ci najłatwiej zrealizować. Coś co nie zajmie za dużo czasu (ok 15 minut) i nie wymaga zbyt wielu ustępstw ze strony pozostałych domowników. Dobrym przykładem jest tutaj wspomniana filiżanka gorącej kawy.

Oraz drugą, tą, która ma dla Ciebie największą wartość. Coś co zawsze było Twoim marzeniem, takim z gatunku największych marzeń w życiu.

Po trzecie. Zrealizuj oba wybrane punkty.

I tu powinnam zakończyć pisanie. Wiem jednak, że to miejsce na odpowiedź na największe na fundamentalne pytanie:

Ale jak to zrobić???!!!

Zacznij od drobnych kroczków. Przemyśl swój kwadransik. Zastanów się, który moment dnia będzie dla Ciebie najwygodniejszy albo kiedy ma największy sens. Trudno przecież zwlekać z kawą do dwudziestej pierwszej. Umów się sama ze sobą na spotkanie w ciągu dnia i napij się tej kawy!

Zdradzę Ci sekret. Będziesz miała twardego przeciwnika, który zrobi dosłownie wszystko, żebyś sobie nie wypiła tej kawki. Będzie Cię zaczepiać, będzie oczekiwać od Ciebie zrobienia tysiąca rzeczy akurat w chwili, gdy gorący napar znajdzie się w filiżance. Trudno będzie pokonać tego przeciwnika, ale to kluczowa sprawa dla powodzenia misji. Pozwól, że przedstawię Ci wroga Twojej kawy – to TY!!! Musisz sobie uświadomić, że w domu zawsze jest coś do zrobienia i zawsze będzie. Musisz zrozumieć, że zmęczona i zniechęcona jesteś mniej produktywna. Zrób więc sobie kawę, odwróć się plecami do garów w zlewie i marsz na sofę! Zaczyna się Twoje i tylko Twoje 15 minut.

Pora na sekret numer dwa. Jeśli Ty nie będziesz szanowała swojego czasu wolnego, nikt go nie będzie szanował. Początkowo może to od Ciebie wymagać nieco samozaparcia, ale ostatecznie doczekasz chwili, gdy któryś z członków rodziny widząc Cię z kawą na sofie wyjdzie z pokoju, by wrócić po piętnastu minutach.

Możesz nie wierzyć, bo przywilej wypicia gorącej kawy wydawać się może drobnostką, ale wprowadzenie takiego relaksującego rytuału jest dużym krokiem na drodze do spokoju ducha i zadowolenia z codzienności.

A co z dużym projektem?

Daj sobie czas. Pozwól rodzinie na oswojenie się z myślą, że masz prawo do relaksu i że to jest to ważna sprawa także dla nich. W tym czasie spokojnie przemyśl w jaki sposób zamierzasz go zrealizować. Załóżmy, że postanowiłaś malować obrazy olejne, bo zawsze miałaś talent. Jest oczywiste, że jeśli któregoś dnia przytaszczysz do domu sztalugi i oznajmisz, że zaczynasz malować Bitwę pod Grunwaldem, nikt nie potraktuje Cię poważnie. Mogą wręcz zacząć rozglądać się za dobrym psychiatrą. 🙂 Ale! Jeśli kupisz akwarele i powiesz, że potrzebujesz dwóch godzin w przyszłą sobotę, by coś namalować, to pewnie partner da się namówić na spacer z dzieciakami albo zabierze je na obiad do teściowej. 🙂

Zacznij już dziś. Małymi kroczkami przyzwyczajaj siebie i swoją rodzinę do tego, że czasem jesteś poza ich zasięgiem, tylko dla siebie. Bądź stanowcza w swoich postanowieniach. Efekty pojawią się wcześniej niż myślisz.

Please follow and like us:
  • Aleksandra

    Wszystko w sedno i temacie ☺Pzdr

    • Ela

      Dziękuję. 🙂