Rodzicielskie grzechy główne: bicie

Dzień, w którym zatrzymał się czas

Był paskudny, jesienny dzień. Z gatunku tych najpaskudniejszych. Przed drobnym deszczem, którym wiatr miotał we wszystkie strony nie chronił nawet duży parasol. Musiałam załatwić parę spraw w banku. Byłam zła na cały świat i na siebie, bo zostawiłam je na ostatnią chwilę i po prostu musiałam akurat w taki dzień wyjść z domu. Za to H miała doskonały humor. Podskakiwała, śpiewając i testując swoje nowe kalosze w szybko pojawiających się kałużach. Ponieważ prowadziłam ją za rączkę, narażona byłam na szarpanie i rozbryzgi wody spod jej stóp. W końcu moja cierpliwość ostatecznie wyparowała, a ja wycedziłam przez zęby straszliwą groźbę: „Jeszcze raz wskoczysz w wodę i dostaniesz klapsa.”

W tym momencie świat zamarł. Uświadomiłam sobie co powiedziałam i jak niesprawiedliwe było moje zachowanie. H stanęła, przestała śpiewać i spoglądając na mnie szeroko otwartymi oczami zapytała: „Mamo, a co to jest klaps?”

Dumna matka

Stałam w centrum naszego przemoczonego miasteczka i czułam, jak moja złość odpływa w siną dal. Rozejrzałam się wokół i zauważyłam, jak cudowny w istocie to był dzień. Czegóż mogłam więcej chcieć od życia ponad poczucie, że oto zaliczyłam jeden z najtrudniejszych rodzicielskich egzaminów? 🙂

Często miewam poczucie, że jestem niewystarczająco dobrą matką. Często zarzucam sobie, że zbyt mało angażuję się w zabawy z H. Oczywiście lubię aktywności artystyczne, ale place zabaw są dla mnie drogą przez mękę. Często po niewczasie znajduję lepsze rozwiązanie konfliktowej sytuacji i wyrzucam sobie najdrobniejsze błędy wychowawcze. Jednak tego dnia poczułam dumę ze mnie i A, jako rodziców. Oto nasza córka NIE WIE co to jest klaps. 🙂

Klaps to jest bicie

Nie czuję się dobrze z myślą, że w dwudziestym pierwszym wieku, ponad siedemdziesiąt lat po śmierci Janusza Korczaka, wciąż spotykam rodziców, którzy uważają klapsy za metodę wychowawczą. Kiedy słucham w pracy koleżanki, która mówi, że uderzyła swojego syna, żeby nauczył się, że nie wolno bić młodszego brata… Nie wierzę. Po prostu nie wierzę. Bić kogoś, żeby zrozumiał, że nie wolno bić innych? Serio? To poziom logiki, którego nie ogarniam. 🙁

Kiedy słyszę, że klaps to nie bicie… Nie wierzę. Od którego momentu profilaktyczne przetrzepanie gatków zmienia się w przemoc domową? Bardzo łatwo jest zbagatelizować przemoc.

Osoby, które biją swoje dzieci (tak, klaps to jest bicie), często powtarzają, że same bite były i jakoś „na ludzi” wyrosły. Naprawdę? Na ludzi, którzy biją słabszych od siebie i w dodatku od siebie zależnych. W mojej definicji człowieczeństwa nie ma miejsca na przemoc.

Bicie dzieci zawsze było, jest i będzie porażką rodzica. Oznacza to bowiem, że nie potrafisz dotrzeć do swojego dziecka inaczej niż siłą. Chciałabyś, aby w sytuacji konfliktu między Tobą i Twoim facetem ostatecznie decydował argument siły, a nie siła argumentów? Wyobrażasz sobie sytuację, w której Twój partner podchodzi do Ciebie i wymierza Ci klapsa? Co byś powiedziała o facecie, który mówi, że gdy jego żona nie chce ubrać się w sukienkę, którą dla niej wybrał, to daje jej klapsa i ją zakłada?

Bicie uczy…

Mądrzejsi ode mnie powiedzieli, że bicie uczy, ale tylko złych rzeczy. Bicie uczy, że jeśli masz fizyczną przewagę nad kimś, to nie musisz liczyć się z jego zdaniem. Bicie uczy, że jeśli zrobisz coś źle, to lepiej nakłamać, niż znowu oberwać. Bicie uczy, że lepiej głośno przyznać komuś rację, a po cichu zrobić swoje, niż znowu oberwać. Bicie uczy fałszu i obłudy.

Nie napisałam tego wszystkiego po to, żeby wymądrzać się i dołować Cię, jeśli Tobie przytrafił się taki błąd. Uderzenie dziecka bywa niestety wyrazem naszej frustracji i bezsilności. Każdy z nas popełnia błędy. W gniewie robimy i mówimy rzeczy, które normalnie nie przyszłyby nam do głowy. Kiedy zachowasz się tak wobec innego dorosłego, co robisz, gdy ochłoniesz? Tak, swoje dziecko też możesz, a nawet musisz przeprosić. Powinnaś solennie obiecać, że nie zrobisz tego nigdy więcej i dołożyć wszelkich starań, żeby obietnicy dotrzymać.

Nasze dzieci, to nasi najłagodniejsi sędziowie. To osoby, które kochają nas bezwarunkowo i wiele potrafią nam wybaczyć, puścić w niepamięć. Uwierz w to.

Miłość i przemoc wzajemnie się wykluczają, a dzieci są po to, by je kochać.

Zapisz

Please follow and like us: