Współczesna epidemia nieszczęść

współczesna epidemia nieszczęść

Kiedy rozmowa w większym towarzystwie schodzi na trudne tematy dotykające ludzkiego cierpienia, wcześniej czy później paść musi zdanie klucz: „Tyle tego teraz na świecie…” Tyle czego? Poronień, nowotworów, chorób. Czy naprawdę „teraz” jest więcej „tego” niż kiedyś? Śmiem wątpić i mam swoje argumenty.

Gdzie zniknęła starość?

„Czy słyszałaś ostatnio, żeby ktoś umarł dlatego, że był stary?” – zapytała mnie moja koleżanka przed paroma dniami. Fakt, nie słyszałam. Umieramy na zawał, nowotwór, wylew, udar, ale już nie dlatego, że po prostu się zużyliśmy. Czy to oznacza, że dwadzieścia lat temu umieraliśmy zdrowsi? Czy może po prostu wtedy nie byliśmy tak dobrze zdiagnozowani? Jakieś ćwierć wieku temu, gdy u mojej babci zdiagnozowano białaczkę, mój tata musiał zderzyć się z brutalną prawdą, że polska służba zdrowia nie zapewni staruszce stosownej opieki, bo cierpi na brak funduszy. Jestem gotowa się założyć, że wielu jej rówieśników nawet nie miało szansy na diagnozę. Wtedy mawiało się: „Boli? A czego się pani spodziewała w tym wieku?” I tak moja babcia w wieku 85 lat zmarła na nowotwór w czasie, gdy wielu jej rówieśników zmarło ze starości. Czym się te zgony różniły? Poziomem świadomości rodziny. Tylko tyle i aż tyle.

Współczesna epidemia nieszczęść – poronienia

Przenieśmy się teraz na drugi koniec ludzkiej linii życia, do jej początków. Poronienia. Każda z nas zna dziewczynę, którą dotknęło takie nieszczęście. Myśląc tymi kategoriami mamy do czynienia z prawdziwą epidemią poronień. Moim zdaniem jednak znowu winna jest diagnoza.

Zastanów się przez chwilę. Jaką świadomość swojego cyklu miesięcznego miały Twoja babcia czy prababcia? Sądzę, że słabą. Nie podejrzewam nawet, żeby prowadziły kalendarzyki. Co z tego wynika? Sądzę, że dowiadywały się o ciąży wtedy, gdy była ona naprawdę zaawansowana. Wczesne poronienie traktowane było jako obfitsza menstruacja. I tyle. Nikt się nad tym nie zastanawiał. Nieco lepiej wyglądała pewnie świadomość naszych mam, ale i tak daleko im było do naszych czasów. Tak z ręką na sercu: jak szybko dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży? Ja wiedziałam jeszcze przed planowym terminem miesiączki. Myśmy się „starali”, więc bardzo uważnie śledziłam zmiany zachodzące w moim organizmie. Myślę, że wiele współczesnych kobiet robi testy już w terminie pierwszej zatrzymanej miesiączki, czyli jakieś dwa tygodnie po zapłodnieniu i od tego momentu spodziewa się dziecka. Jeśli tydzień później dochodzi do krwawienia, kobieta ma świadomość straconej ciąży. Pięćdziesiąt lat temu stwierdziłaby, że okres jej się spóźnił, a osiemdziesiąt tego opóźnienia nawet by nie zauważyła. I tak oto dwie kreski na teście ciążowym dają nam czasem świadomość życiowego dramatu, której nie miały nasze babki.

Epidemia autyzmu?

To jednak nie koniec moich pytań. Powiedz mi proszę: ilu miałaś w klasie kolegów z ADHD? Ja nie miałam żadnego. U mnie byli po prostu niesforni uczniowie, tak zwane „żywe srebro”. Znałam tylko dwóch dyslektyków i żadnego autystyka czy aspergerowca. Przeciwnicy szczepień powiedzą, że epidemia autyzmu jest wynikiem szczepienia dzieci. Pozwolę się z tym nie zgodzić. Moim zdaniem znowu to kwestia diagnozy i świadomości choroby. Dopiero parę lat temu dowiedziałam się, że autyzm ma wiele odcieni. Jeszcze niedawno powszechny był obraz autystyka jako osoby totalnie zamkniętej na otaczający świat. Mam podejrzenia, że koledzy uznawani przeze mnie i resztę klasy za mrukliwych dziwaków, po prostu nie byli zdiagnozowani. W tych przypadkach akurat diagnoza jest często dobrodziejstwem dla zdiagnozowanych, pozwala bowiem otoczeniu lepiej zrozumieć ich problemy.

Wraz z postępem medycyny i farmakologii rosną możliwości leczenia wielu schorzeń. Rosną też możliwości ich diagnozowania, a co za tym idzie rośnie nasza świadomość chorób.

Komunikacja

Jest jeszcze inna przyczyna tego osaczenia nas przez ludzkie nieszczęścia – komunikacja.

W niedawno zmarł mój o rok młodszy kolega z pracy. Nie widzieliśmy się od dziesięciu lat. Ja się zwolniłam, potem on wyjechał z kraju, jedynym kontaktem jaki mieliśmy była znajomość na Facebooku. I właśnie tą drogą dotarła do mnie ta smutna informacja. W erze przedinternetowej pewnie nigdy bym się nie dowiedziała albo dowiedziałabym się za kolejnych dziesięć lat.

Nieco optymistyczniej

Żyjemy w takich a nie innych czasach. Postęp nauki i technologii najczęściej ułatwia nam życie. Postęp medycyny sprawia, że żyjemy dłużej i lepiej. Jednak każdy postęp ma swoje ciemne strony. W tym przypadku jest to poczucie osaczenia przez ludzkie nieszczęście. Może uświadomienie sobie, że często jest tylko takie wrażenie, pozwoli Ci optymistycznej spojrzeć na otaczający świat. 🙂

Please follow and like us: