Zdrowy egoizm

Zdrowy egoizm

„Podaruj sobie odrobinę luksusu!” „Jesteś tego warta!” Każdego dnia z bloków reklamowych płyną do Ciebie te mądrości. Sprzedawcy różnych produktów, począwszy od środka do czyszczenia toalet, a na drogich perfumach kończąc próbują Cię namówić do pielęgnowania Twojego ego poprzez zakupy. Czy to źle? Jeśli w wyniku ich zabiegów kupisz coś czego naprawdę potrzebowałaś, to chyba nie bardzo… 😉

Ale…

Przez wiele lat kobiety, matki, panie domu wtłaczane były w określone ramy społeczne, najczęściej niesprawiedliwie zmuszające je do rezygnacji z własnych ambicji w imię potrzeb rodziny. Siedziałyśmy w domach, bawiłyśmy dzieci i słuchałyśmy mężów, którzy sami korzystając z wielu praw, wciąż ich nam odmawiali. Jednak przez lata to się zmieniało. Pojawiły się sufrażystki i feministki. Nasze matki pracowały już na dwóch etatach: zawodowo i w domu. My zaczęłyśmy sprawiedliwiej dzielić się z partnerami prawami i obowiązkami, ale po dziś dzień walczymy o równe prawa. Najważniejsza walka najczęściej rozgrywa się w naszych, kobiecych, głowach. Toczymy ciągłe boje pomiędzy tym co chcemy, a co powinnyśmy. To najtrudniejsze pole bitwy. Wciąż nie znam kobiety, która zbliżyłaby się chociaż do męskich rekordów niezauważania tego co trzeba zrobić w domu. 😉

Komunizm

Nic dziwnego, że pojawiło się wiele koncepcji namawiających kobiety do pielęgnowania zdrowego egoizmu. Większość z nich jest jak komunizm. Tak, tak. Komunizm był w wymiarze ideologicznym doskonałą, utopijną koncepcją równości wszystkich ludzi. W sumie trudno odmówić słuszności jej założeniom. Problem w tym, że wycierając sobie gębę tak piękną ideologią, można było zrobić z niej narzędzie do niszczenia całych społeczeństw. Zresztą z każdą piękną ideą można to zrobić i z wieloma tak zrobiono. To samo dzieje się, gdy ktoś opacznie pojmie naukę: „masz swoje prawa i powinnaś z nich korzystać” i nie rozumie do końca czym jest zdrowy egoizm.

Zdrowy? Egoizm!!!

To właśnie określenie „zdrowy egoizm” jest moim zdaniem kluczowe. Niestety zdarza się co raz częściej, że „zdrowy” gdzieś znika i rozsądne w swoich założeniach teorie stają się młotkiem do walenia po głowie otoczenia.

W czym problem? W niczym nie uzasadnionym założeniu, że skoro Ty masz prawo, to najbliżsi mają obowiązek Ci realizację Twoich praw zagwarantować tu i teraz, natychmiast. Otóż nie mają.

Weekend w SPA?

Wyobraź sobie, że jesteś matką pięciorga dzieci, Twój mąż często pracuje w delegacjach. Masz prawo do odpoczynku w SPA przez cały weekend. To oczywiste. Ale czy możesz wyjechać dziś wieczorem, skoro Twój mąż wraca dopiero w najbliższą sobotę? Możesz zadzwonić do niego i powiedzieć: „wracaj już, bo ja siedzę w pociągu i jadę do SPA, a Franka trzeba za godzinę odebrać z przedszkola i na gazie masz zupę”. Możesz, masz prawo.

Oczywiście, że przejaskrawiam, ale z drugiej strony we współczesnym świecie zbyt wielu ludzi kupuje psa i zapomina się nim opiekować. Zapominają, że jeśli postanowią wyjechać na wakacje, to ktoś będzie się musiał psem zająć. Mają prawo do wypoczynku, jak mama z mojego przykładu, i tylko to ich obchodzi.

Prawa i obowiązki

Wiele znanych mi kobiet wpadło już w tą pułapkę, zupełnie zapominając, że wolność jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej. Mam wrażenie, że wokół mnie wyrasta armia egoistycznych, zapatrzonych w czubek własnego nosa kobiet z hasłem „Mam prawo!” na sztandarach. Rozglądając się wokół zastanawiam się co raz częściej czy istnieją jeszcze obok tych praw jakiekolwiek obowiązki, Słyszałaś o tym może? Obowiązek, powinność, szacunek dla innych, to słowa i zwroty całkowicie wyrugowane z wielu słowników, a przecież jeśli oczekujesz szacunku dla siebie, to musisz dawać go innym.

Homogenizacja naszego życia doprowadzić może do katastrofy. Pop–idiotyczna papka nauczyła nas chodzić na skróty i w rezultacie nie dorastamy. Dzieci mają dzieci. I nie mam wcale na myśli nastoletnich rodziców.

Piotruś Pan

Dawno temu rozwodzono się nad syndromem Piotrusia Pana u facetów, dzisiaj mamy z nim do czynienia również u kobiet, nierzadko także matek, ogłupianych przez upraszczające świat teorie. Bycie dorosłym, to bycie odpowiedzialnym za innych i za siebie. To poznanie swoich potrzeb i ambicji i realizacja ich, ale z uwzględnieniem świata, w którym żyjemy. Na Boga! Nie bądźmy jak dwulatek, który dostaje ataku szału, bo nie dostał upatrzonego cukierka, tylko ten identyczny leżący obok.

Ty masz prawa, ja mam prawa, nasze dzieci i nasi partnerzy też mają prawa, nawet sąsiad pijak co mieszka na parterze je ma. Żadne z nich nie są ważniejsze od innych. Istnieje magiczne słowo: „kompromis”. Jedź do tego SPA, tylko najpierw usiądź z mężem i ustal zasady. Narzucanie innym swoich praw siłą, to nie jest zdrowy egoizm, to agresja.

Please follow and like us: