Równouprawnienie???

washing-windows-394158_1280

Jak to jest być matką? Wiem. Wspaniale. Przeżywamy cudowne chwile, kiedy nasze dzieci odnoszą małe i duże sukcesy. Oczy dziwnie nam wilgotnieją, gdy słyszymy: „Kocham Cię, Mamo” albo „Jesteś najwspanialszą Mamą na świecie”. Unosimy się ponad ziemię, gdy ktoś komplementuje nasze dziecko. W takich momentach zapominamy o niedosypianiu, zmęczeniu, zabieganiu i braku choćby chwili dla siebie.
Niestety musimy powiedzieć to szczerze – bycie mamą to ciężka praca przez 24 godziny na dobę. Jesteśmy pielęgniarkami, kucharkami, stylistkami ubrań i fryzur. Jesteśmy szoferami i sekretarkami naszych dzieci. Dbamy o to, żeby zdrowo jadły, prawidłowo się rozwijały, spędzały twórczo czas, spały zgodnie z potrzebami czy były odpowiednio ubrane. Gdybym była złośliwa napisałabym, że mniej więcej to samo robimy dla najstarszego dziecka w naszym domu – naszego faceta. 🙂 Złośliwi twierdzą bowiem, że mężczyźni dojrzewają do szóstego roku życia, a później tylko rosną. 🙂
Jak wygląda lista obowiązków przeciętnej matki? Wychowywanie dzieci, praca zawodowa (często z mocnym naciskiem na rozwój kariery), gotowanie i sprzątanie w domu. W dodatku otoczenie oczekuje od nas, że będziemy szczupłe, zadbane i aktywne fizycznie. Przyznajcie, że jest to kawał roboty do zrobienia.
A wszystko to przez feministki. Wcale nie żartuję. Jesteśmy ofiarami równouprawnienia, które same sobie wywalczyłyśmy. Zastanówmy się, moje drogie, jaki jest schematyczny i mocno negatywny obraz feministki, rozpowszechniany przez seksistów. Baba z wąsami!!! Stara, bezdzietna panna, pracująca na stanowisku kierowniczym w korporacji, hodująca kaktusy i wieczorami gadająca do kotów. W dodatku tęsknie oglądająca się za szczęśliwymi, dzieciatymi małżeństwami w parku… I w sumie taka jest prawda, bo w swoich kalkulacjach feminizm nie uwzględnił macierzyństwa. Okazało się, że walcząc o nasze prawo do kariery zawodowej, zapomniałyśmy wywalczyć prawo do obowiązków domowych dla naszych partnerów. Widać to już w warstwie słownej. Co robi dobry mąż w domu? POMAGA żonie! Proste. Obowiązki są jej, a on w swej dobroci pomaga.
TVN Style wyemitował ostatnio film dokumentalny produkcji kanadyjskiej „Współczesne macierzyństwo”. Padają w nim słowa, które mnie poruszyły. Jedna z jego bohaterek powiedziała: „paca wzbudzała we mnie poczucie winy, mój mąż tak nie miał”. Nasi partnerzy nie mają wyrzutów sumienia, kiedy pracują w nadgodzinach, bo wiedzą, że w tym czasie robią coś ważnego, coś równie ważnego jak prace domowe czy opieka nad dzieckiem. My mamy problem, bo wciąż mamy w głowie przekonanie, że najważniejszy jest dom i dzieci.
W wspomnianym filmie pada jeszcze jedno stwierdzenie – w dzisiejszych czasach matki spędzają ze swoimi dziećmi więcej czasu niż w latach sześćdziesiątych, kiedy większość z nich nie pracowała. Zostało ono oparte na danych z USA, ale myślę, że w Polsce jest podobnie. Same dokładamy sobie obowiązków, a jeśli któraś z nas nie robi czegoś z długiej listy zadań związanych z dziećmi nie jest postrzegana jako inna niż inne matki, tylko jako „zła matka”. Bo na przestrzeni lat wzrosły wymagania jakie społeczeństwo stawia przed dobrymi rodzicami. Szkoda tylko, że mówiąc „dobrzy rodzice”, wszyscy myślą „dobre matki”.
To wszystko powoduje, że w wielu kobietach narasta frustracja. Czujemy się niespełnione, nie dość dobre… Zapominamy, że tak naprawdę liczy się tylko to jak oceni nas nasz najważniejszy sędzia. To nie dla sąsiadek, koleżanek czy teściowej mamy być mamą idealną. To nasze dzieci mają nam tę najwyższą ocenę wystawić. I idę o zakład, że jeśli czasem na obiad będzie zamówiona pizza, to tylko zyskamy dodatkowe punkty. 🙂 Wiecie jaką mamę chcą każdego dnia widzieć nasze dzieci? ZADOWOLONĄ! Wrzućcie czasem na luz. Miska popcornu, telewizor z „Krainą Lodu” i wspólny z córką relaks połączony z malowaniem paznokci, to wspaniała odskocznia od bycia Panią Doskonałą. Polecam.

Please follow and like us: