Anna Brzezińska „Córki Wawelu”

Podobno kiedy Umberto Ecco dał swojemu wydawcy rękopis „Imienia róży”, usłyszał od niego, że książka jest naprawdę wartościowa, ale należałoby ją skrócić o pierwszych sto stron, które zniechęcają do dalszej lektury.

Książka numer 1/2018

Anna Brzezińska „Córki Wawelu”

Odpowiedź wielkiego pisarza zapadła mi w pamięć. Powiedzieć miał wtedy, że ci, którzy przebrną przez owych sto stron, zostaną nagrodzeni przez resztę powieści. 🙂 I chociaż ładnie byłoby teraz napisać, że po zasłyszeniu tej opowieści zmieniłam podejście i nie odkładam na półkę książek, które na początku mnie zniechęcają nie zrobię tego, bo to nieprawda. Prawda jest taka, że od zawsze byłam bardzo wytrwałym czytelnikiem i nie porzucałam raz rozpoczętej lektury. Nawet wspomniane „Imię róży” przeczytałam w całości na długo przed tym, zanim poznałam jego historię. Sto pierwszych stron naprawdę było trudnych. 😉

Długo nie potrafiłam polubić napisanych przez Annę Brzezińską „Córek Wawelu”. Słyszałam o tej książce wiele dobrego, Wawel jest dla mnie jedynym „właściwym” zamkiem królewskim w Polsce, a jednak nie pokochałam tej powieści (?) od pierwszych jej stron. Muszę nawet się przyznać, że przez pierwsze dni lektury marudziłam mojej Mamie przez telefon, że ciężko mi się czyta. Jednak bycie czytelniczym uparciuchem ma tą zaletę, że czasem po przeczytaniu pierwszych stu stron…

Tak było i tym razem.

Jeśli szukasz typowej powieści historycznej w stylu na przykład „Obcej”

Diana Gabaldon „Obca”.

to nie będziesz zachwycona lekturą. To chyba właśnie był powód, dla którego i ja miałam z nią kłopot. Czytając w recenzjach, że „Córki Wawelu” są doskonale udokumentowaną powieścią historyczną pokazującą życie kobiet w Polsce czasów ostatnich Jagiellonów, spodziewałam się po prostu historii karlicy Dosi, rzuconej na tło szesnastowiecznego Krakowa. Ale to nie tak…

Powieść historyczna?

Gdybym miała napisać, że to tylko powieść historyczna, moje pióro zadrżałoby. „Córki Wawelu” są zdecydowanie czymś więcej. Historia Dosi jest jedynie pretekstem do wygłoszenia bardzo ciekawego i doskonale przygotowanego wykładu o życiu kobiet w dawnej Polsce. Opowieść jest tak prowadzona, żeby dotknąć każdego z aspektów kobiecego życia i pokazać je na tle całej ówczesnej Europy, żeby pochylić się nad różnicami życia kobiet pochodzących z różnych stanów. To zdecydowanie książka historyczna, chociaż jej „powieściowatość” została mocno zawężona i potraktowana mocno instrumentalnie.

Podręcznik?

W zamian dostajemy mnóstwo ciekawych informacji na temat tego jakim zajęciom oddawały się w XVI wieku kobiety. Autorka snuje opowieści o tym, że elektorowa Anna z Saksonii była znaną w całej Europie medyczką; o tym, jak wielką rolę odgrywały przędzenie i haftowanie, a także dlaczego tkactwo pozostało domeną mężczyzn. Jeśli w duszy jesteś feministką, to wraz ze mną będziesz gniewnie pomrukiwała czytając o ówczesnych standardach edukacji dziewcząt i teoriach na jej temat. Dowiedziałam się nawet, dlaczego bracia Grimm cenzurowali swoje baśnie.

Wszystko to razem sprawiło, że w pewnym momencie, sama nie wiedząc kiedy, wpadłam po same uszy w tą książkę. 🙂

Jeśli lubisz dowiadywać się nowych rzeczy o historii, a nie jesteś specjalistką od polskiego Renesansu, to na pewno znajdziesz dużo ciekawych informacji w książce Anny Brzezińskiej.

Swój egzemplarz możesz znaleźć na którejś z poniższych stron:

Please follow and like us: