Benjamin Hoff Tao Kubusia Puchatka

Książka numer 10/2016

Benjamin Hoff Tao Kubusia Puchatka

Zastanawiałam się przez tydzień nad tym, czy powinnam uwzględnić tą książkę na mojej liście.
Dlaczego? Z dwóch ważnych powodów. Po pierwsze – nie przeczytałam jej po raz pierwszy w życiu. Po drugie – ze względu na jej objętość – niecałe 130 stron druku nie są przecież ilością imponującą, a mam dziwne przekonanie, że chwalić się w tym wyzwaniu powinnam jedynie „poważnymi” pozycjami.

Czemu więc ostatecznie trafiła do zestawienia?

Po pierwsze dlatego, że jest bardzo dla mnie ważna i niejednokrotnie już do niej wracałam. Jak każdy mam takie książki, kamienie milowe na mojej czytelniczej drodze. Ta jest właśnie jedną z nich, obok „Śniadania mistrzów” Vonneguta, „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa czy „Ziemi pod jej stopami” Rushdiego. Poza tym zadałam sobie pytanie: czy gdybym kolejny raz w życiu przeczytała Trylogię, to nie odnotowałabym tego faktu?

Po drugie – o wartości książki nie powinna decydować ilość stron. Historia literatury zna wiele beznadziejnych gniotów, na wydrukowanie których zużyto zbyt wiele kart. Są też takie książki (jak choćby „Mały Książę” Exuperego), w których całe, wielkie przesłanie zawarto w paru zdaniach, ale za to jakich(!).
Jaki tym razem był powód, że sięgnęłam po „Tao”? Sądzę, że musiałam odreagować dwie poprzednie pozycje z mojej listy, które sprawiły, że świat wokół wydawać się może ponurym i dołującym miejscem.
Ta niewielka książeczka w prosty i zabawny sposób pokazuje co naprawdę liczy się w życiu. Towarzyszyła mi w wielu życiowych zakrętach. Wiesz jak to jest, kiedy świat traci swoje barwy, a życie gdzieś traci swój sens? Niby nie ma jednej konkretnej przyczyny (a czasem nawet jest), ale wydaje się, że nie masz powodów do radości. Ja wtedy właśnie sięgam po „Tao”. Czytam o tym, że „Rzeczy Są Jakie Są”. Przypominam sobie, że: „… w wielu przypadkach twoje słabości mogą być twoją siłą”.

Rozstanie

Zdarzyło mi się tak, że przy okazji rozstania z pewnym panem straciłam mój pierwszy egzemplarz „Tao Kubusia Puchatka”. Byłam zdruzgotana. Na szczęście Tata i Przyjaciółka stanęli na wysokości zadania i teraz mam dwa. Chyba na wypadek gdyby A postanowił mnie rzucić. 😉

Tao co?

Książeczka przedstawia założenia filozofii taoistycznej, bazując na powszechnie znanej opowieści o Kubusiu Puchatku. Niezmiennie wywołuje uśmiech na mojej twarzy i przywołuje spokój ducha. Odpoczywam przy niej, odrywam od często wyolbrzymionych lub wręcz wymyślonych problemów codzienności.
Nie wiem czy można ją jeszcze kupić (moje są bardzo stare, ponad dziesięcioletnie), ale poszperajcie w bibliotekach i antykwariatach, bo naprawdę warto.

Please follow and like us: