Diana Gabaldon „Kość z kości”

 Kość z kości

Książka numer 19/2016

Diana Gabaldon „Kość z kości”

Skończyłam czytać „Tchnienie śniegu i popiołu” i bez zwłoki sięgnęłam po kolejny tom. I w tym momencie zgubiła mnie jedna z największych zalet czytnika – mnogość tytułów w jednym miejscu. Natychmiast zanurzyłam się w „Spisane własną krwią” i jeszcze tej samej nocy przeczytałam niemal połowę. Zrozum mnie dobrze, miałam niepowtarzalną okazję zarwać noc: były wakacje, H spała akurat u mojej mamy, a książka wciągnęła mnie po same uszy. 🙂 Przyznaję, byłam w ciągu. Dopiero następnego poranka, kiedy połamana ocknęłam się na sofie u mojej siostry, uświadomiłam sobie, że coś mi nie pasuje, że pomiędzy dwoma czytanymi nocą tomami mam zbyt dużą przestrzeń czasową. Wtedy sprawdziłam „Kość z kości” i zrozumiałam, że pominęłam jeden tom. 🙂 Oczywiście niezwłocznie naprawiłam swój błąd, ale jego skutki możesz łatwo przewidzieć – zanim przeczytałam pierwszą stronę tej książki, już znałam jej zakończenie. Czy to mi przeszkodziło? I tak, i nie.

Dużą zaletą powieści pisanych przez Dianę Gabaldon jest to, że nie są prostymi, liniowo rozwijającymi się historiami i nawet jeśli znasz zakończenie, to w mnogości różnych wątków i tak Cię coś zaskoczy i zaciekawi. Zupełnie przypadkowo przetestowałam twórczość Diany z innej strony. Mimo wszystko wolałabym poznawać historię Clarie i Jamiego chronologicznie. 🙂

Czytanie kształci

W recenzji do pierwszego tomu cyklu – „Obcej” napisałam, że seria Diany Gabaldon, choć osadzona w konkretnym historycznym czasie i miejscu, a nawet przywołująca konkretne wydarzenia i postaci historyczne, nie jest jednak rzetelnym źródłem wiedzy o nich. Tak jest i autorka sama wyraźnie o tym pisze w przypisach do kolejnych tomów. Z drugiej jednak strony może ona dostarczać przydatnych informacji i być motywacją do poszerzania wiedzy. Autorka pozostaje bowiem wierna prawdzie historycznej, chociaż w wymiarze powieściowym.

Już wyjaśniam. Przy okazji, wspomnianej już przeze mnie, wakacyjnej wizyty mojej mamy i siostrzenicy, wybraliśmy się z wycieczką do Oxfordu. H nawet wyraziła chęć studiowania tam. 😉 Spacerowaliśmy starymi uliczkami. Cieszyliśmy oczy niesamowitą architekturą i zapierającymi dech w piersiach dziedzińcami różnych budynków uniwersyteckich. Jeśli tylko będziesz miała okazję zajrzyj za którąś z bram, by zobaczyć te niesamowicie zielone, przypominające dywany, trawniki i obrośnięte bluszczem i winoroślą stare mury. W pewnej chwili moją uwagę zwrócił budynek Friends Meeting House… Na moment włączyły się tryby w moim mózgu, a potem zaskoczyły i otworzyła się właściwa szufladka. Staliśmy przed budynkiem spotkań oxfordzkich kwakrów! A ja wiedziałam o tym z ostatnio przeczytanej powieści! Niech ktoś odważy się powiedzieć mi w twarz, że czytanie jest bez sensu! Chociaż pewnie taka osoba wcale nie chciałaby wiedzieć nic o kwakrach. 🙁

Nowi bohaterowie

„Kość z kości” Diany Gabaldon, to kolejny tom serii, w którym historia Claire i Jamiego, mimo że nadal jest osią całej powieści, przestaje być jej jedyną treścią. To doskonały zabieg, bo inaczej nie sposób byłoby utrzymać zainteresowanie czytelnika. Pojawiają się więc nowe postaci, jak wspomniani kwakrzy. A inne, do tej pory tworzące tło dla ich miłości nabierają większego znaczenia, jak chociażby Lord John Grey, honorowy oficer armii brytyjskiej. Ich historie opowiadane są równolegle, splatają się ze sobą i z losem państwa Fraserów, rozgrywają się w różnych miejscach i czasach. Wszyscy są dla Claire i Jamiego z różnych powodów ważni i odgrywają w ich życiu dużą rolę. Bezdomny sierota, wychowany w paryskim burdelu, oficer armii brytyjskiej, Szkot – Mohawk, pobożna kwakierka i podróżujący w czasie lekarz ubarwiają powieść nadając jej dynamiki. Pozwalają też autorce na rozwinięcie opowieści na ponad tysiącu stron i utrzymanie uwagi czytelnika.

Nie spodziewaj się jednak, że mnogość bohaterów spowoduje ich uproszczenie. Nie wiem, jak Diana Gabaldon tego dokonała (gdybym wiedziała zostałabym autorką bestselerów 😉 ), ale mam wrażenie, że w miarę poznawania ich na kartach powieści, zaprzyjaźniam się z nimi tak jak Claire. Co ciekawe, nawet jednoznacznie czarne charaktery potrafią wzbudzić we mnie jakieś ciepłe uczucia, jeśli nie potrafię zrozumieć dlaczego postąpili tak, a nie inaczej, to chociaż odnajduję dla nich odrobinę litości.

To już jest koniec

Trochę się martwię, bo zostało przede mną mniej więcej 50 % ostatniego tomu, moja przyjaźń z Fraserami skończy się w najbliższym tygodniu. Szkoda. Pozostanie kolejny sezon serialu, a słyszałam, że zapowiedziano nakręcenie kolejnych dwóch. 🙂

Jeśli Ty nie zdążyłaś się jeszcze z nimi zaprzyjaźnić to zacznij tutaj:

Diana Gabaldon „Obca”.

Serdecznie namawiam Cię też na skorzystanie z poniższego zestawienia i przeczytanie tego tomu. „Kość z kości” to naprawdę fajna powieść.

Please follow and like us: