Diana Gabaldon „Tchnienie śniegu i popiołu”

 Diana Gabaldon "Tchnienie śniegu i popiołu"

Książka numer 18/2016

Diana Gabaldon „Tchnienie śniegu i popiołu”

Kiedy mam okazję odwiedzić Polskę, zawsze zaglądam do księgarni. Nie, nie kupuję. Dlaczego? Z bardzo prozaicznego powodu – ograniczenia bagażu lotniczego. Kiedy mam ochotę poczytać po polsku, kupuję przez internet e-booka i korzystam z czytnika. Nie potrafię jednak odmówić sobie przyjemności buszowania pośród regałów pełnych książek. Tym razem doznałam lekkiego szoku. Ale po kolei.

Wyzwanie: 52 książki

Wiesz, że postanowiłam przeczytać w tym roku 52 książki, czyli jedną książkę tygodniowo. Jestem dość zajętą matką i choć czytam dość szybko i dość dużo, to książek na mojej liście nie przybywa w satysfakcjonującym mnie tempie. Zaczęłam się nawet tym frustrować. Tymczasem…

Spacerując pośród regałów zauważyłam znajome nazwisko (Gabaldon) i zamarłam. Sięgnęłam na półkę i obróciłam w rękach sporej wielkości cegłę: Diana Gabaldon „Tchnienie śniegu i popiołu”. Sprawdziłam ilość stron: 1248. W sumie nic dziwnego, że nie traktując czytania priorytetowo nie pochłonęłam tych stron w tydzień. 🙂 Sprawdziłam też pozostałe tomy – podobne objętościowo. Teraz już się nie frustruję. 🙂

Diana Gabaldon „Tchnienie śniegu i popiołu”

Wróćmy jednak do samej powieści.

Miłość państwa Fraiserów wystawiana była na próbę nie raz i nie dwa. Zdarzyła im się nawet z górą dwustuletnia rozłąka. Moim zdaniem jednak, to właśnie w tym tomie zadrżą jej podstawy. Kiedy młoda, bardzo atrakcyjna i inteligentna kobieta oświadczy, że Jamie jest ojcem dziecka, którego się spodziewa, nie tylko Clarie przeżyje szok. Byłam gotowa jej uwierzyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności. I chociaż, tradycyjnie już, w tle powieści przetacza się wielka historia, która porwie za sobą głównych bohaterów, to w mojej opinii, właśnie to zdarzenie stanie się momentem przełomowym w „Tchnieniu…”.

Wielka historia

A historia? Cóż, w Ameryce zaczyna się przedrewolucyjne wrzenie. Clarie dobrze wie (ciekawe skąd? 😉 ), jak potoczą się losy tego zwarcia. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jej mąż nie może pozostać neutralny i że zostanie zmuszony do podjęcia decyzji, która raczej nie zostanie zrozumiana przez większość z jego przyjaciół. Po raz kolejny wiedza o tym co się wydarzy (wydarzyło?) nie ułatwi wcale ich życia. Przecież nawet opowiedzenie się po stronie zwycięzców nie zapewni bezpieczeństwa na polu bitwy, zwłaszcza „cholernemu bohaterowi”. 😉

Podsumowanie

Podsumowując. W „Tchnieniu…” znajdziesz wszystkie te elementy, które znasz i polubiłaś w poprzednich tomach. Wielką, nieidealną miłość głównych bohaterów; pełnokrwiste postaci, które nie są jedynie czarne lub białe; historię, przed którą nie sposób ukryć się nawet w niedostępnych górach oraz zaskakujące zwroty akcji. Jeśli więc masz ochotę na więcej, to koniecznie zajrzyj na którąś z tych stron i zakup egzemplarz dla siebie. Warto.

Please follow and like us: