Getting Things Done David Allen

Książka numer 11

David Allen „Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej aktywności”

Szczerze mówiąc byłam przekonana, że po dwóch poprzednich, wciągających po uszy lekturach, przebrnięcie przez bardzo konkretną Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej aktywności zajmie mi więcej czasu. Obawiałam się, że utknę gdzieś w połowie i tam już zostanę. Tymczasem nie dość, że książka Davida Allena dostarcza wielu skutecznych rozwiązań organizacyjnych, to w dodatku została napisana bardzo przystępnym językiem.

Jako użytkowniczka i fanka NOZBE po prostu nie mogłam nie przeczytać książki, która zainspirowała Michała Śliwińskiego do stworzenia tego narzędzia. Bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo zrozumienie całej teorii pozwala jeszcze bardziej podnieść efektywność działań.

„Działania w tle”

Podstawowym, moim zdaniem, założeniem GTD, jest teza, że ludzki umysł stale próbuje analizować problemy i zadania, które nie zostały przeniesione do zaufanego systemu przechowywania. Mówiąc prościej: jeśli właśnie pomyślałaś sobie, że do obiadu musisz kupić jeszcze marchewkę, Twój mózg będzie „pracował w tle” nad tym zagadnieniem tak długo, dopóki nie zapiszesz tej informacji na liście zakupów. 🙂 Czy fakt, że głowa wciąż zaprzątnięta jest marchewką sprawia, że w sklepie nie zapomnisz jej kupić? Oczywiście, że nie! Twój mózg sięgnie po tą informację dopiero w chwili, kiedy marchewka będzie naprawdę potrzebna, czyli wtedy, gdy zaczniesz przygotowywać obiad.

Trzymając się porównania komputerowego: podobnie, jak wiele zadań w tle powoduje osłabienie mocy przeliczeniowych Twojego PeCeta, tak wiele „marchewek” wywołuje problemy z koncentracją. Nasze przykładowe „marchewki” David Allen nazywa otwartymi pętlami i zaleca jak najszybsze przeniesienie ich do zaufanego systemu (listy zakupów). W tym momencie z pomocą może przyjść na przykład moje ulubione NOZBE.

Otwarte pętle

Samo oczyszczenie umysłu z otwartych pętli, to proces, który został przez autora Getting Things Done przetestowany w praktyce, bo na co dzień pracuje on z wysokimi managerami wielu światowych firm. Opisał go dokładnie w swoim bestsellerze umożliwiając szaraczkom takim jak Ty czy ja przeprowadzenie go w swoim życiu.

Czy to dla mnie?

Zapytasz pewnie w tej chwili: skoro system opracowany dla poważnych managerów poważnych korporacji, to po co on takiej zwykłej kobiecie, jak ja? Przecież ogarniasz to swoje podwórko każdego dnia. Pozwól, że odpowiem Ci pytaniem na pytanie: Czy zdarzyło Ci się zapomnieć „marchewki” albo wejść do pokoju i zastanawiać się po co tam weszłaś? Właśnie dlatego potrzebujesz wyzwolić swoją głowę z nadmiaru informacji w niej zgromadzonych.

Getting Things Done skończyłam któregoś pięknego dnia na jednej z plaż Maspalomas. Od tej chwili minęło mniej więcej dwa tygodnie, a ja z zadowoleniem obserwuję zmiany w moim życiu. 🙂 Ponieważ nie mam czasu ani ochoty na większe, życiowe rewolucje, wprowadzam zalecenia autora stopniowo. Proces postępuje powoli i pewnie zajmie mi jeszcze trochę czasu, ale zmiany są wyraźnie zauważalne. Nawet nie wiedziałam, jak wiele drobiazgów jest zaplątanych w zwojach mojego mózgu. Nie będę Cię okłamywała, że wszystkie już zakończyłam, ale przynajmniej większość z nich trafiła do mojej skrzynki spraw i wiem co powinnam z nimi zrobić w następnej kolejności.

Podsumowując:

Jestem zadowolona, że wreszcie sięgnęłam po Getting Things Done Davida Allena. Mam wrażenie, że ogarnięcie codzienności stało się łatwiejsze i skuteczniejsze.

Jeśli, tak jak ja, starasz się upychać w dwudziestoczterogodzinną dobę trzydzieści sześć godzin zajęć, to powinnaś spróbować tego rozwiązania:

Please follow and like us: