Jacek Hugo – Bader „Skucha”

Książka numer 12

Jacek Hugo – Bader „Skucha”

Jacek Hugo – Bader brawurowo wtargnął w moje życie kilkanaście lat temu. Chociaż na co dzień tego nie robię, kupiłam wtedy papierowe wydanie Gazety Wyborczej i w którymś z jej dodatków przeczytałam fragment jego książki „Biała Gorączka”. Jako wielbicielka polskiego reportażu, wychowana na tekstach Kapuścińskiego, nie mogłam przejść obok tego fragmentu obojętnie. Pokazałam go także A i on również złapał przynętę. Kupiliśmy książkę i, niemal podkradając ją sobie, przeczytaliśmy ją równocześnie komentując co „smaczniejsze” fragmenty. Jak ten o werandowaniu dziecka przy -20 stopniach. 🙂 Dalsza twórczość autora niestety nam umknęła, ale samo nazwisko wryło się w pamięć.

Ucieszyłam się, gdy ostatnio Marcin Meller zapraszając do Drugiego Śniadania Mistrzów zapowiedział, że Jacek Hugo – Bader będzie jednym z jego gości. Dowiedziałam się wtedy, że reportażysta Gazety właśnie wydał kolejną książkę. Tym razem pokusił się o podsumowanie dorobku III RP patrząc przez pryzmat osób, z którymi współpracował w opozycji antykomunistycznej. W programie Marcina Mellera autor przytoczył też historię, która brutalnie uświadamia, jak bardzo podzielone jest nasze społeczeństwo. Opowiedział o spotkaniu po latach, które rozpoczyna się od odkurzonego konspiracyjnego hasła i bezbłędnego odzewu po upływie ćwierćwiecza, potem toczy się w serdecznej, niemal entuzjastycznej atmosferze, aż do momentu, gdy autor mówi gdzie pracuje. Tytuł Gazeta Wyborcza kończy całą rozmowę i Jacek Hugo – Bader zostaje wręcz wypchnięty za drzwi…

Skucha Panowie i Panie

Sam tytuł – „Skucha” nie pozostawia złudzeń. Coś zdecydowanie poszło nie tak. Czegoś zabrakło, żeby wszyscy antykomunistyczni rewolucjoniści poczuli się w III RP jak u siebie. Jeśli jednak sądzisz, że autorowi udało się dociec co to było, to muszę Cię rozczarować – nie udało się.

Studiowałam politologię i wciąż fascynują mnie tematy z nią związane. Przeczytałam wiele książek dotyczących polskich przemian ustrojowych, wywiadów, biografii i autobiografii ludzi, którzy walczyli z komunizmem. Do dziś pamiętam stwierdzenie, które padło z ust Jacka Kuronia, bodaj w jego autobiografii „Wiara i wina”. Powiedział on, że nie było jego zamiarem obalanie komunizmu i wprowadzanie wolnego rynku, on chciał tylko trochę „poprawić” socjalizm, ulepszyć go. Zresztą on akurat przez całe życie był socjalistą i zrobił wiele, by osoby, które w nowym systemie nie umiały się odnaleźć, otrzymywały od państwa pomoc.

Czytając teraz Jacka Hugo – Badera, a wcześniej wywiady przeprowadzone przez Teresę Torańską w książce „My”, odnoszę wrażenie, że problem leży w tym, że każdy z opozycjonistą miał w swojej głowie inną Polskę po przełomie. To co ich jednoczyło, to wspólny wróg, dużo trudniej było o wspólny cel. To naturalne i oczywiste, że ludzie mają przeróżne poglądy polityczne, w opozycji antykomunistycznej również tak było. Smutne i w sumie dramatyczne jest to, że po osiągnięciu celu jakim była wreszcie wolna Polska, ludzie, którzy do tej pory zgodnie współpracowali, bezpardonowo wzięli się za łby.

Pożegnanie z bronią

„Skucha” Jacka Hugo – Badera jest częściowo zapisem tej bratobójczej walki w obozie opozycji. Jest smutną opowieścią o rozchodzeniu się ludzkich dróg. Jest także opowieścią o tym jak trudno przestać konspirować i walczyć. O tym jak życie w ciągłym napięciu, w wiecznym zagrożeniu wpadką i odsiadką , rujnuje życie rodzinne i psychikę, jak łatwo uzależnić się od adrenaliny. To wreszcie opowieść o potrzebie odwetu na pokonanym wrogu, którego III RP nie dała swoim bojownikom.

Nie zapominajmy o tym, że Jacek Hugo – Bader jest reporterem. „Skucha” to nie jest fikcja literacka. Cześć jej bohaterów występuje pod swoimi prawdziwymi nazwiskami, niektóre znasz z pierwszych stron gazet. Pozostali, chociaż ukrywają swoją tożsamość, również są ludźmi z krwi i kości. Możliwe, że mieszkają gdzieś obok Ciebie. Oni wszyscy poświęcili wiele by walczyć o swoje ideały i naszą wspólną, może niedoskonałą, ale wolną Polskę. Należy się im szacunek i podziękowanie. Głęboko wierzę, że historia doceni Kolumbów rocznik 50, bo w mojej opinii nie są pokoleniem przegranym.

Zapisz

Please follow and like us: