Jarosław Grzędowicz Hel3

Książka numer 9/2017

Jarosław Grzędowicz „Hel3”

Zazwyczaj jest tak, że jeśli coś podoba się mnie, to A, delikatnie mówiąc, nie jest zachwycony i vice versa. Oznacza to niestety długotrwałe negocjacje w poszukiwaniu kompromisu przy zakupach domowych. Najczęściej bywa także, że jeśli znajdziemy coś, co podoba się nam obojgu, to generalnie podoba się „wszystkim”. A kiedy mąż mojej najlepszej przyjaciółki, specjalista od wyszukiwania interesujących książek i dobrej muzyki, polecił nam „Pana Lodowego Ogrodu” autorstwa Jarosława Grzędowicza, oboje wpadliśmy po uszy. Przez jakiś czas podkradaliśmy sobie nawzajem czytnik, by odpłynąć w magiczny świat tej powieści.

Co nas urzekło?

Niesamowity klimat snutej opowieści. Chociaż akcja rozgrywa się w świecie odległym od naszego w przestrzeni kosmicznej, nie jest to świat zupełnie nam obcy. Znamy go z naszej własnej historii, bo cywilizacja powieściowej planety jest mniej więcej na poziomie ziemskiego średniowiecza. I mimo tego, że jest odmienny, bo przepełniony magią, to obserwujemy go z perspektywy doskonale nam znanej – oczami głównego bohatera, człowieka jak najbardziej nam współczesnego. Podobnie jak on reagujemy zaskoczeniem na zwroty akcji, podobnie jak on powoli uczymy się rozumowania „tubylców”.

Nic dziwnego, że po przeczytaniu ostatniej strony ostatniego tomu „Pana Lodowego Ogrodu”, natychmiast zaczęliśmy czekać na następną powieść Jarosława Grzędowicza. O, matko! Jakże on wolno pisze!

W końcu się jednak doczekaliśmy.

„Hel3” po raz kolejny zabiera czytelnika w nieznany świat. Ponownie nie jest to jednak nam zupełnie obcy. Powiem nawet, że jest niepokojąco prawdopodobny i wyobrażalny. Najnowsza powieść Jarosława Grzędowicza rozgrywa się w nieodległej przyszłości, w roku 2058. Znany nam świat zachodni stał się karykaturą samego siebie, w iście Orwellowski sposób narzuca obywatelom swoich państw zasady ekologicznego i zdrowego stylu życia. Wizja urządzenia, które zastępuje telefon, komputer, klucze do mieszkania, bilet na samolot, a dodatkowo steruje ekspresem do kawy i roletami okiennymi, wcale nie jest dla mnie zaskakująca. Podobnie zresztą jak pomysł, że za czterdzieści lat przeniesiemy większość swojego życia do MegaNetu, następcy swojskiego internetu. Historia toczy się więc świecie, który jest w zasięgu naszej ręki. Ma to swoje niepodważalne zalety. Opowieść nie dotyczy świata, który znamy, więc nie wzbudza skrajnych emocji (autor nie musiał decydować kto będzie aktualnie rządził PiS czy PO). A równocześnie tło, w którym akcja się rozgrywa nie jest dla czytelników zbyt „wymagające”, więc nie rozprasza nadmiernie.

Ten znany – nieznany świat stanowi scenę dla sensacyjnej, bardzo dynamicznej akcji. „Hel” to świetnie napisana, wciągająca powieść, która doskonale sprawdzi się w charakterze książki na wakacje. Podobnie jak inne tytuły Jarosława Grzędowicza wciąga czytelnika do tego stopnia, że zarywa on noce, by dowiedzieć się „co dalej”. 🙂 To oczywiście tłumaczy moje przekrwione oczy i zwiększoną dawkę kofeiny w ostatnich dniach. Po to, aby doczytać ostatnie strony powieści, skróciłam swój sen pewnej nocy do czterech godzin, ale nawet tego nie zauważyłam.

Hel3

Mogłabym napisać, że „Hel3” jest doskonałym materiałem na scenariusz filmowy, ale z jednym zastrzeżeniem – film musiałby być zrealizowany poza Hollywood. W innym przypadku spece od zakończeń w stylu „God bless America” mieliby pełne ręce roboty i pewnie poszatkowaliby całą historię.

Podsumowując. Jako fanka Jarosława Grzędowicza, zdecydowanie polecam jego najnowszą powieść. Podobnie, jak wszystkie poprzednie. 🙂 Czekałam długo, ale się nie zawiodłam.

Gdybyś chciała sprawdzić czy mam rację w swoich zachwytach nad prozą Grzędowicza, to skorzystaj z tych linków, polecam:

Please follow and like us: