Jarosław Grzędowicz Księga jesiennych demonów

Książka numer 13

Jarosław Grzędowicz Księga jesiennych demonów

Uwielbiam czytać książki, które wciągają nie tylko samą historią. Takie, których klimat towarzyszy mi także po odłożeniu ich na półkę i przejściu do zajęć codziennych. Niejeden z moich znajomych znacząco popukał się w czoło, słysząc moją opowieść o tym, że gdy czytałam Władcę Pierścieni, odruchowo poszukiwałam bezpiecznego schronienia widząc nadlatujące ptaki. Uprzedzając Twoje pytanie: byłam już wtedy dorosła. 🙂

Opowieści, które czuję pod skórą, które zakradają się do moich snów, które prowokują do myślenia, właśnie to w czytaniu kocham najbardziej. Czasem moja wyobraźnia potrzebuje jakiegoś impulsu, żeby się uaktywnić (na przykład wspomnianych już ptaków), a czasem nastrój czytanej książki nie opuszcza mnie ani przez chwilę w ciągu dnia. Zdarza się, że takie „życie w książce” nieco komplikuje moją codzienność, bo miewam wtedy problemy z koncentracją.

Jesienne demony na słonecznej plaży

„Księgę jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza przeczytałam jakiś czas temu, będąc na wakacjach, w pełnym słońcu Gran Canarii. Pomyślałam sobie wtedy, że to bardzo dobrze, bo nastrój zgromadzonych w niej opowiadań jest właśnie z gatunku „wchodzących pod skórę”. Recenzje dla Ciebie też miałam napisać od ręki, ale, jak to w życiu bywa, spiętrzyło się parę spraw i przekładałam to z tygodnia na tydzień.

Jest listopad, nad Wyspy Brytyjskie nadciągnęły już przepełnione deszczem, szare, jesienne chmury. Wieczorami wiatr wyje za oknem, a zimno wkrada się pod płaszcze. Zmrok zapada szybko, a poranki są mroczne i wilgotne. Słońce wprawdzie czasem przebija się przez chmury i wtedy różnokolorowe liście przez moment cieszą oczy, ale po chwili świat szarzeje i przebłysk błękitnego nieba staje się jedynie mglistym wspomnieniem.

„Księga jesiennych demonów” tylko czekała, żeby wrócić do moich myśli w takich właśnie okolicznościach przyrody. Jarosław Grzędowicz stworzył pięć niesamowitych opowieści o alternatywnych światach współistniejących z naszym, a czasem wręcz do niego przenikających. Według Jarosława Grzędowicza wystarczy jedynie zadrapać cieniutką warstwę normalności naszego świata, by nieznane nam istoty spróbowały zamieszkać między nami. Jesienne klimaty zdają się sprzyjać tym przejściom.

Czy to jest coś dla Ciebie?

Jeśli nie jesteś wielką fanką fantasy, to pewnie nie przekonasz się tej książki. Nie zamierzam zresztą tego robić, uważam, że do pewnych gatunków literackich należy … Brakło mi słowa. Mogłam napisać „dojrzeć”, ale wyszłoby to protekcjonalnie, bo przecież nie o dorastanie chodzi. Chodzi mi raczej o nabranie smaku na coś, ochoty na posmakowanie czegoś innego. Gdyby kiedyś zachciało Ci się spróbować, zajrzyj do książek Jarosława Grzędowicza, warto.

Jeśli literatura tego typu nie jest Ci obca, a przypadkiem przeoczyłaś gdzieś wśród propozycji wydawniczych to co Jarosław Grzędowicz napisał, to zdecydowanie musisz to niedopatrzenie naprawić. Jeśli zdecydujesz się zajrzeć akurat do tego zbioru opowiadań, to na pewno się nie rozczarujesz, wierz mi.

Please follow and like us: