Katarzyna Tusk „Make photography easier”

Make photography easeir
Kilka lat temu blog Kasi Tusk, córki ówczesnego premiera Polski, zyskał duży rozgłos. A ponieważ jego autorkę łatwo było powiązać politycznie, emocje wokół bloga Make life easier stały się skrajne.

Książka numer 3/2018

Katarzyna Tusk Make photography easier

Z jednej strony wiele młodych, dobrze wykształconych i nieźle sytuowanych kobiet doceniło gust i wyczucie smaku jego autorki. Z drugiej pojawiły się glosy zajadłej krytyki, zarzucającej Kasi (podobnie jak jej ojcu) oderwanie od rzeczywistości i brak znajomości „prawdziwego życia Polaków”. Całe to zamieszanie fantastycznie wykorzystało dwóch młodych autorów Make life harder, którzy z nabijania się z twórczości panny Tusk uczynili sobie niezłą trampoliną do popularności. Nie należałam wtedy do żadnej z wymienionych powyżej grup. Słyszałam o całym zamieszaniu, ale nawet do Kasi nie zajrzałam. Całą awanturę uznałam bowiem za burzę w szklance wody, wywołaną przez paru zawistników zazdroszczących dziewczynie sukcesu.

Teraz, po latach, o całej sytuacji przypomniała mi książka, wydana przez Muzę, a której tytuł „Make photography easier” chyba bez wątpliwości zdradza autorkę. Katarzyna Tusk postanowiła bowiem podzielić się z czytelnikami doświadczeniem jakie zdobyła robiąc zdjęcia na swoją stronę.

Lekkie czytanie

Po ostatniej, trudnej lekturze, zdecydowanie potrzebowałam czegoś znacznie lżejszego, dlatego bez wahania sięgnęłam na półkę po tą pozycję. Nie myliłam się w jej ocenie. Wystarczył mi jeden dzień, by ją przeczytać. Nie jest to oczywiście nic dziwnego, bo książkę wypełniają reprodukcje zdjęć wykonanych przez autorkę i zaprzyjaźnionych z nią fotografów, które obrazują opisywane zagadnienia. Co do meritum mam jednak mieszane uczucia.

Wiedza praktyczna?

Jeśli poszukujesz podręcznika fotografii, to nawet nie spoglądaj w stronę tej książki. „Make photography easier” jest raczej zbiorem dobrych rad dla fotoamatora niż źródłem wiedzy fachowej. Co do tego czy przeciętny fotoamator skorzysta na ich przeczytaniu, też mam pewne wątpliwości. Nie znam zbyt wielu osób, które pragnąc robić ładniejsze zdjęcia we własnym domu, byłyby gotowe przearanżować wnętrza i przemalować ściany na „ciepły odcień bieli”. Nie znam też wielu osób (chociaż to akurat może być spowodowane moim wiekiem), które za szczególnie przydatne uznają informacje o fotografowaniu jedzenia, a tym bardziej radę, by gromadzić w domu różne rodzaje blatów, które w tych fotografiach można wykorzystywać.

To lubię

Zdecydowanie spodobały mi się natomiast rozdziały dotyczące fotografii wakacyjnej i sesji rodzinnych, chociaż wolałabym, żeby zostały one bardziej rozbudowane. To właśnie one, w mojej opinii, mogłyby zainteresować najbardziej osoby, które z profesjonalną fotografią mają niewiele wspólnego, ale chciałyby udoskonalić swoje umiejętności w tej dziedzinie.

Doceniam także to, że autorka poświęciła nieco miejsca aplikacjom do obróbki zdjęć robionych telefonem, tworzeniu domowej galerii fotografii czy temu, jak samemu lepiej prezentować się na zdjęciach.

Dla kogo?

Czytając tą książkę miałam nieodparte wrażenie, że tak naprawdę powstała ona z myślą o osobach, które chciałyby podążyć drogą autorki; dla osób, które chciałyby zostać blogerami lifestylowymi i samodzielnie ilustrować swoje posty.

Jeśli należysz do osób, które spełniają się w prowadzeniu konta na Insta, a zdjęcia, które znajdujesz na blogu Kasi, odpowiadają Twojej estetyce, to powinnaś zajrzeć także do książki. Ja zdecydowanie nie uważam czasu poświęconego na jej przeczytanie za stracony.

Please follow and like us: