Margery Williams „Aksamitny królik”

IMG_2817

Książka z H

Margery Williams „Aksamitny królik”

Opowiem Wam dzisiaj o tym jak doprowadziłam H do płaczu i zrobiłam to z pełną świadomością. Wiedziałam, że jeśli będziemy czytały „Aksamitnego królika”, to właśnie tak to się skończy. Już widzę jak z dezaprobatą kręcicie głowami. Całkiem niepotrzebnie.

Moje życie z książkami

Pisałam Wam, że uwielbiam czytać książki. Dowodem na to jest to, iż mimo nawału zajęć podjęłam wyzwanie przeczytania 52 książek w roku 2016. Wiele z książek, które przeczytałam dotychczas stanowiło kamienie milowe w moim życiu. Być może zabrzmi to egzaltowanie, ale bez książek nie byłabym tym kim jestem. Towarzyszą mi od najwcześniejszego dzieciństwa. Po przeprowadzce do UK poczułam się u siebie dopiero wtedy, gdy wypakowałam książki z kartonów na regał. Usiadłam przed nim i siedziałam dłuższą chwilę uśmiechając się do siebie. To najzupełniej naturalne, że pragnę pokazać swojej córce ten cudowny świat, który znaczy dla mnie aż tak wiele.
Ale żeby tak od razu doprowadzać dziecko do płaczu? Niejedna moja łza spadła na zadrukowane karty. Istnieją nawet takie ksiązki, które zaczynam czytać, wiedząc, że skończę płacząc. Ostatnio wprawiłam A w osłupienie informując go, że zamykam się w sypialni z „Panem Wołodyjowskim” i wkrótce będę wyć. Cóż… „Dlaboga, panie Wołodyjowski! Larum grają!”, a ja płaczę. I tak za każdym razem. Co nie przeszkadza mi znowu po latach czytać z tym samym efektem. 🙂

Aksamitny królik

Wróćmy jednak do „Królika” To opowieść spisana na początku XX wieku przez Margery Williams. Historia przyjaźni małego chłopca i aksamitnego królika – zabawki, która zapragnęła stać się prawdziwa. Opowieść o rozstaniach z ważnymi dla nas osobami. Historia smutna i optymistyczna zarazem, wymagająca zmierzenia się z trudnymi emocjami. Oczywiście wpierw przeczytałam ją sama, dopiero później z H. Czemu więc znając jej treść nie ochroniłam przed tymi emocjami mojej córeczki?

Powiedzcie mi: Czy życie jest sielanką? Czy dorastając H doświadczy rozstań z osobami najważniejszymi? Czy jako odpowiedzialny rodzic nie powinnam zrobić wszystkiego co w mojej mocy, by przygotować ją na trudne sytuacje? Osobiście uważam, że dobrym przygotowaniem jest przeżywanie, oswajanie trudnych emocji trochę na niby, w świecie fantazji. Książki takie jak „Aksamitny królik” są doskonałym pretekstem do rozmów na poważne tematy.
Moim zdaniem taka właśnie jest rola bajek, baśni i innych opowieści kierowanych do dzieci – pokazanie im różnorodności ludzkiego życia, jego lepszych i gorszych stron. Nie jestem w stanie usunąć każdej przeszkody z życiowej drogi mojego dziecka, ale mogę choć trochę przygotować ją na to co może ją spotkać. Dlatego czytamy i będziemy nadal czytać takie książki, dlatego po ich przeczytaniu rozmawiamy o emocjach, które się przy okazji pojawiają. Tworzymy wzorce zachowań, a w sytuacjach trudnych mamy punkt odniesienia. Mówię wtedy do H: „A pamiętasz tamtą historię, tam było podobnie”.

Niestety trudno znaleźć w sprzedaży wydanie papierowe, dużo łatwiej o e-booka.

Please follow and like us: