Mirosław Wlekły Tu byłem. Tony Halik

Należę do pokolenia, które miało szczęście wychowywać się w czasach, gdy Telewizja Polska zupełnie inaczej rozumiała dość nieokreślone pojęcie – misja. Ośmielam się nawet twierdzić, że wtedy rozumiała je właściwie.

Książka numer 2/2019

Mirosław Wlazły Tu byłem. Tony Halik

Urodzona za żelazną kurtyną mogłam jedynie pomarzyć o programach edukacyjnych jak Discovery czy National Geographic. Równocześnie mogłam jednak czerpać pełnymi garściami z oferty TVP. O dziwo! To bezwolne narzędzie propagandowe „jedynej, słusznie rządzącej” PZPR, w zakresie programów popularno-naukowych pozostawało na poziomie nie do osiągnięcia przez dzisiejszego nadawcę publicznego.

Zwierzyniec, Z kamerą wśród zwierząt czy Sonda pokazywały wszystkim (nie tylko młodym) widzom przyrodę i naukę w sposób tak przystępny, że aż fascynujący. Miały one wszakże jeden minus: były swojskie, PRLowskie.

Pieprz i wanilia

Dziki powiew egzotyki zapewniał nam wtedy pełen energii, czasami nawet nieco szalony – Tony Halik.

Doskonale pamiętam rejestrowane w domu państwa Halików rozmowy wprowadzające widza w świat przedstawiony na filmie, który miał być wyświetlony. Podekscytowany, gestykulujący Tony opowiadający w niezwykle barwny sposób o swoich podróżach, o tym co się wydarzyło podczas realizacji filmu. Hipnotyzował, czarował.

Patrząc na siedzącą obok panią Elżbietę Dzikowską trudno było uwierzyć, że tak różne osobowości mogą zgodnie żyć w małżeństwie. Miało się wrażenie, że ta spokojna, nieco wycofana kobieta tworzy merytoryczne ramy dla żywiołu jakim był Tony Halik. Jedną celną uwagą kierowała jego wypowiedzi na zaplanowane tory. Doprecyzowała wypowiedzi, gdy pewne sprawy jemu wydawały się zbyt oczywiste, by o nich wspominać. Dopowiadała istotne szczegóły. Elżbieta była korytem rwącego strumienia opowieści snutej przez męża. Jestem przekonana, że to ich zgodna współpraca sprawiała, iż te krótkie spotkania były dla widza równie porywające co same filmy.

Tu byłem. Tony Halik

Sama rozumiesz teraz, że po prostu nie mogłam nie przeczytać powieści biograficznej napisanej przez Mirosława Wlekłego „Tony Halik. Tu byłem”. Pewnego dnia przeczytałam wywiad z jej autorem (pewnie w Gazecie Wyborczej) i dowiedziałam się, że pracując nad książką odkrył sprawy, o których nie wiedziała nawet Elżbieta Dzikowska. Zadrżałam. Miałam świeżo w pamięci historię związaną z biografią Ryszarda Kapuścińskiego napisaną przez Artura Domosławskiego. Na szczęście okazało się, że wdowa po Tonym Haliku ma zupełnie inne podejście do dokumentowania życia jej małżonka i w żaden sposób nie próbowała cenzurować powstającej biografii. Wręcz przeciwnie, ze słów autora wynika, że chętnie współpracowała z nim w odrywaniu prawdy.

Kreacja

Okazuje się bowiem, że Tony Halik, którego oficjalnie znamy jako jedną z gwiazd TVP był do pewnego stopnia kreacją artystyczną.

Doskonale rozumiem dlaczego Mieczysław Sędzimir Halik postanowił opowiedzieć jedynie część swojej historii równocześnie zatajając lub zmieniając inną. Fantastyczne w tej biografii jest to, że odkrywając kolejne warstwy życiorysu Halika dochodzimy do wniosku, że obie jego wersje: ta oficjalna, częściowo zmyślona, momentami podkolorowana i ta ukryta, prawdziwa; są równie fascynujące. Nie będę zagłębiała się w szczegóły, bo odkrywanie kolejnych kart z życia tego niesamowitego człowieka jest kolejną z fantastycznych wypraw jaką nam zaoferował. Wiem na pewno, że Cię zaskoczy. Cóż tam Ty czy ja, Tony zza grobu zaskoczył także swoją żonę.

Pełnia życia

Życie pełne szalonych przygód, po prostu było pisane temu uroczemu brzydalowi, a jego największym życiowym talentem było opowiadanie o nich w sposób zapierający dech w piersiach słuchaczy. Nie przesadzę ani o jotę pisząc, że Tony Halik nawiązywał do odwiecznej tradycji wędrownych gawędziarzy. Strasznie mi brak osobowości jego formatu we współczesnych mediach. Jeśli tak jak ja tęsknisz za eskapadami do krainy pieprzu i wanilii, to skorzystaj z linków poniżej. Nie pożałujesz. Dawno nie czytałam tak interesującej biografii.

Please follow and like us: