Peter K. Burian Robert Caputo Szkoła fotografowania National Geographic

Książka numer 2/2017

Peter K. Burian Robert Caputo Szkoła fotografowania National Geographic

Fotograf domowy

Jak długo pamiętam w moim domu rodzinnym zawsze był aparat fotograficzny. Mój Tata, zapalony fotoamator, miał także sprzęt do wywoływania zdjęć i parokrotnie, już jako dziecko, miałam okazję zaszyć się z nim w ciemni. Jako nastolatka uzbierałam z kieszonkowego sporą podówczas sumkę i kupiłam sobie Smienę. Cykałam nią fotki jak szalona. Później okazywało się często, że fotografowane osoby nie mają głów albo, że w dziwaczny sposób przekrzywił mi się kadr (winna była dziwaczna maniera trzymania aparatu).

Francja

Kiedy jako licealistka pojechałam na szkolną wycieczkę do Paryża i zabrałam ze sobą aparat Taty, w parę dni „wycykałam” cztery filmy 36 – klatkowe. Załamałam tym moją Mamę, bo nie było mnie na żadnym ze zdjęć. Fotografowałam „pocztówki” i nawet jeśli moi koledzy trafili w kadr, to tylko przypadkowo. 🙂

Po zmianie systemu zapisywania obrazu i cyfryzacji lustrzanek, ze względów finansowych zawiesiłam na kołku swoją fascynację fotografiką. Zawsze były jakieś ważniejsze wydatki. Przerzuciłam się więc na „idiotę”, a później po prostu na telefon komórkowy.

Anglia

Wszystko zmieniło się po przeprowadzce do UK. W relacji do tutejszych zarobków sprzęt jest tańszy niż w Polsce i A postanowił sprawić mi wymarzony prezent na czterdzieste urodziny. W momencie, gdy po raz pierwszy trzymałam go w rękach, zrozumiałam, że dwadzieścia lat temu wszystko było bardziej oczywiste. 🙂

Sięgnęłam, więc po kupioną przed laty książkę wydaną przez słynący ze świetnych zdjęć National Geographic. Napisana przez dwóch zawodowych fotografów książka, zaczyna się od absolutnych podstaw, czyli od rozszyfrowania słowa „fotografia”. Większość zawartych w niej informacji mnie nie zaskoczyła. Pracowałam z tak zwanym trybie manualnym aparatu już w podstawówce ćwierć wieku temu. Odświeżenie ich jednak bardzo mi się przydało.

Zalety

Największą zaletą są informacje o tym jak pracują fotograficy National Geographic. W wyodrębnionych rozdziałach autorzy zamieścili krótkie notatki o tym jakie mają podejście do fotografowania, na jakim sprzęcie pracują i jakich rad chcieliby udzielić czytelnikowi. Właśnie te fragmenty przeczytałam z największą uwagą.

Wady

Książka oczywiście ma także wady, rozdziały, które w zasadzie mogłabym pominąć, ale przeczytałam przez sentyment. Oczywiście nie muszę już nic wiedzieć na temat właściwego doboru kliszy fotograficznej, ale raczej nie zdarza mi się pomijać fragmentów czytanych książek. 🙂

Podsumowanie

Podsumowując. Nie jest to książka, której powinnaś specjalnie szukać, jeśli postanowiłaś się nauczyć czegoś o fotografowaniu. Głównie dlatego, że została napisana dość dawno temu. W dodatku akurat w czasie, gdy dokonywała się prawdziwa rewolucja w technologii robienia zdjęć.

„Wprawdzie część tradycjonalistów zastanawia się, czy cyfrowy zapis obrazu nie doprowadzi aby do śmierci konwencjonalnej fotografii, ale wydaje się raczej, że pozostanie ona z nami jeszcze przez wiele pokoleń.”

Jeśli jednak jakimś trafem znajdziesz ją na regale znajomego lub swoim, to koniecznie do niej zajrzyj.

Please follow and like us: