Share week – moje typy 2016

share week

Co to jest share week?

Od pięciu lat w polskim internecie za sprawą Andrzeja Tucholskiego funkcjonuje Share Week. Pozwól, że pokrótce zaznajomię Cię z jego ideą. W tym czasie autorzy wielu polskich blogów tworzą teksty, w których prezentują trzy inne albo najczęściej przez siebie czytane, albo uważane za ważne z jakiś powodów blogi. W tym roku biorę w nim udział po raz pierwszy (w zeszłym roku o tej porze matkowanie.pl istniało jedynie w moich planach), usiądź więc wygodnie i poznaj moje typy.

Kameralna

Na bloga kameralna.com.pl zaprosiłam Cię już wcześniej, przy okazji zorganizowanego przez Dorotę wyzwania Slow Fashion i właśnie taki, jak to wyzwanie jest cały blog – SLOW. Właściwie to mogłabym napisać, że kameralna, to przeciwieństwo internetu. Z czym bowiem kojarzy się internet? Z naszym codziennym, zabieganym życiem, z wiecznym pędem i milionem informacji atakujących nas z każdej strony. Internet to popularna sieciówka fast food, ze swoją filozofią – płać i spadaj. Tymczasem blog Doroty, to niewielka paryska kawiarenka,w której możesz spędzić pół dnia siedząc nad filiżanką pysznej kawy i obserwując ruch uliczny. Tak właśnie siadam do komputera, kiedy planuję spotkanie z Dorotą, z filiżanką kawy w ręku.

Jak oszczędzać pieniądze

Blog kameralna.com.pl nie jest świeżynką w polskiej blogosferze, w zeszłorocznym zestawieniu Share Week był na topie, a moim zdaniem powinien utrzymać swoją pozycję. Podobnie jak druga z moich rekomendacji, również zwycięska w zeszłym roku, blog jak oszczędzać pieniądze.

Na blog Michała Szafrańskiego trafiłam parę lat temu i … nie zostałam na dłużej. Dlaczego? Sama nie wiem. Przeczytałam parę tekstów, ale nie wsiąkłam. Bywa. W tym roku wróciłam, a to dzięki świetnemu podcastowi nagrywanemu przez Michała. Mam teraz niepowtarzalną okazję funkcjonowania równocześnie w dwóch rzeczywistościach wykorzystując czas spędzanych przy nieangażujących umysłowo pracach domowych (zmywanie, prasowanie) na dowiadywanie się ciekawych rzeczy, na samorozwój. Nie byłabym kobietą, gdybym poza merytorycznymi treściami nie zwróciła uwagi na przyjemnie ciepłe brzmienie jego głosu. Jeśli kiedykolwiek powątpiewałaś w to, że przez telefon słychać czy jesteś uśmiechnięta, czy nie – posłuchaj Michała, on uśmiecha się przez głośnik. 🙂

Matka Prezesa

Dwa pierwsze z moich typów, to giganci polskiej blogosfery, trzeci – to wschodząca gwiazda: Matka Prezesa. Noemi nie jest poukładaną, grzeczną mamuśką. Już na starcie rodzicielskie życie mocno dało jej w kość. Nie szczypie się, nie kryguje, nie uchyla przed trudnymi tematami. To co mnie dziwi, to fakt, że często bywa źle rozumiana, bo ja nie zauważam w jej tekstach złośliwości czy próby przyłożenia komukolwiek. Tak było z dzisiejszym poście, w którym mówi wprost: roczny macierzyński, to szczęście dzieci i matek, a nie powód do narzekań dla tych drugich. Czy można się tu z czymś nie zgodzić? No można. Można w komentarzach zarzucić autorce, że nic nie wie o macierzyństwie, bo ma jedynaka, a dopiero drugie dziecko upoważnia do wypowiadania się. Można nie zauważyć, że jako matka wcześniaka, musiała poświęcić mu więcej czasu niż, gdyby Jan urodził się w terminie. Jestem matką domową i po przeczytaniu całego tekstu, podpisuję się pod nim obiema rękami. Jeśli cenisz sobie szczerość i nie szukasz lukrowanego, przesłodzonego obrazu rodzicielstwa, jeśli lubisz osoby z dystansem do siebie, zajrzyj do Matki Prezesa, pewnie zostaniesz tam razem ze mną. 🙂

Globalna sieć pełna jest perełek wartych uwagi, są one niestety najczęściej głęboko ukryte, dlatego podobają mi się inicjatywy takie jak ta.

Mogłabym oczywiście wymienić jeszcze wiele z lubianych przeze mnie adresów (zrobiłam to wcześniej tutaj) i na pewno będę jeszcze o nich pisać, ale zasady mówią o trzech blogach i dlatego dzisiaj już kończę.

Please follow and like us: