Last Christmas

christmas-tree-968364_1280

W zeszłym roku przeżyłam prawdziwy szok kulturowy, była druga połowa września,a w tutejszych sklepach… ozdoby świąteczne, Mikołaje z czekolady, kosmetyczne zestawy prezentowe. Z tej perspektywy nasze „swojskie” Last Christmas wcale nie wydaje się być przedwczesne. A tak na marginesie – grają to już w marketach? Jeśli grają, to świetnie, bo już najwyższa pora, żeby zacząć myśleć o nadchodzących Świętach.
Oczywiście nie będę namawiała Was do ubierania choinki jutro rano, ponownie zaproponuję chwilę zastanowienia i planowania. W sumie czego innego mogliście się po mnie spodziewać. 🙂
Najważniejsza teza dzisiejszego posta jest taka: Święta są dla ludzi, nie dajcie się zwariować!!! Klimat tych wyjątkowych, magicznych dni tworzą LUDZIE, nie potrawy, nie ozdoby, nie prezenty, nawet nie wybielone firany. Niby oczywiste, ale każdego roku z obłędem w oczach biegacie, żeby osiągnąć doskonałość w szczegółach, a potem zmęczeni padacie na krzesło i często nie macie dość sił by cieszyć się tym wszystkim co zrobiliście. Znacie? Wszyscy znamy.
Ja wyleczyłam się z tego w zeszłym roku. Był to szczególny rok, rok naszego wyjazdu z Polski. W październiku wylądowałyśmy z H na angielskiej ziemi na stałe. Okres przedświąteczny, to był czas organizowania nowego życia. Miałam wybór albo poukładam wszystko jak należy, ale odpuszczę Święta; albo dopieszczę Święta, ale wszystko inne będzie musiało poczekać; albo spróbuję zrobić wszystko i prawdopodobnie padnę na twarz o dwudziestej w Wigilię. Pewnie domyślacie się co wybrałam, w perspektywie długoterminowej ważniejsze dla mnie i mojej rodziny było zorganizowanie życia w UK niż organizacja Świąt. W ten sposób odkryłam, że wcale nie muszę własnoręcznie kleić miliona pierogów, żeby miło i rodzinnie spędzić ten czas.
W tym roku będzie inaczej. Nie kupię pierogów, nie kupię barszczu. Zrobię wszystko sama (no dobrze, mama mi pomoże, bo przyjedzie). Obiecałam sobie jednak, że z zeszłego roku zatrzymam tamten brak szczególnej „napinki”. Dlatego już teraz zaczynam swoje przygotowania.
Po pierwsze. Pozwólcie, że „sprzedam” Wam mojego ulubionego bloga kulinarnego (pieczeniowego?) – mojewypieki. Jeśli szukacie czegoś specjalnego do upieczenia na Święta u Doroty na pewno znajdziecie coś genialnego. 🙂 Dla mnie kwintesencją Świąt Bożego Narodzenia są pierniczki, dlatego bardzo ucieszył mnie terminarz pieczenia pierniczków stworzony przez autorkę. Zajrzyjcie do niego koniecznie, bo do przygotowywania wielu rodzajów pierników to już ostatni dzwonek. Doskonałe pierniki wymagają czasu.
Po drugie. Już kombinuję sobie co mogę ugotować wcześniej i po prostu zamrozić. Zamrożone, gotowe (podkreślę, że domowe) dania lub chociaż półprodukty (farsz do pierogów) pozwolą Wam swobodniej zorganizować ostatnie godziny przed kolacją Wigilijną. Ja zrobię to także dlatego, że moja kuchnia jest malutka i ugotowanie wszystkiego w ostatniej chwili byłoby dużo trudniejsze, niż robienie etapami.
Po trzecie. Od jakiegoś czasu mam otwarte szeroko oczy. Za każdym razem, kiedy biegam po sklepach, rozglądam się wokoło za prezentami. Kupując w ostatniej chwili, nie tylko kupujecie niepotrzebne bzdury, ale też najpewniej przepłacacie.
Po czwarte. Sprzątam sobie powolutku. Każdego dnia sprzątając różne pomieszczenia, sprzątam jedną szafeczkę albo jeden zakamarek, albo jeden kąt więcej niż normalnie, właśnie z myślą o nadchodzących Świętach.
Po piąte. W tym roku zdecydowanie wyślemy kartki świąteczne. Anglicy mają na tym punkcie pozytywnego świra. W naszym małym miasteczku mamy aż kilka sklepów z kartkami na każdą okazję. Wszyscy do wszystkich wysyłają kartki albo wręczają je osobiście. Może nawet pójdę krok dalej i zrobię je własnoręcznie. Jeśli mi się to uda, to nie omieszkam się nimi pochwalić na blogu. 🙂
Najwyższa pora usiąść i zacząć planować. Zastanówcie się co zawsze chcieliście na Święta zrobić,a nigdy nie zrobiliście, uwzględnijcie to w tegorocznych planach. Planowanie mogą Wam ułatwić gotowe szablony świąteczne szablony list do zrobienia, których mnóstwo znajdziecie w sieci. Na przykład takie jak tu i tu. Ja właśnie sobie drukuję jedną z nich.
Wybaczcie, ale nie mogłam się oprzeć:

A teraz umilcie sobie długie, nudne listopadowe wieczory planowaniem i organizowaniem najbardziej rodzinnego czasu w roku. 🙂 Tradycyjnie już zapraszam do grupy.

Please follow and like us: