Mów mi: wielbłąd

purse-407176_1920

Podobno kiedy kobieta wkłada rękę do torebki i wyjmuje z niej potrzebną rzecz, to cud. Niestety jestem beznadziejnym przypadkiem; moja torebka mogłaby stanowić niechlubny wzorzec zabałaganienia. Nie raz i nie dwa zmuszona byłam wyrzucić na wycieraczkę całą jej zawartość, żeby odnaleźć klucze do domu. Znam tylko jedną osobę, która nigdy nie miała podobnego problemu – moją Mamę, ale ona jest chyba tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Jeśli myślicie, że dzisiejszy post będzie dotyczył zorganizowania torebki, to macie rację. 🙂 Zajrzyjmy więc do tej skarbnicy. Znowu poproszę Was o chwilę zastanowienia. Czy naprawdę musicie dźwigać ze sobą te wszystkie rzeczy, które wypełniają Wasze torebki? A może jesteście uczynnymi dromaderami i taszczycie przedmioty potrzebne dzieciom lub partnerom? Zauważyłyście, że dziwnym trafem panom najczęściej wystarczają kieszenie? Od jakiegoś czasu jestem dromaderem zbuntowanym i noszę tylko moje rzeczy, chociaż oczywiście część z nich przydaje się również moim najbliższym.
Przyznam się Wam do mojej słabości: mam „lekkiego” świra na punkcie torebek. Raczej nie kupuję butów, ale ładna torebka potrafi za mną „chodzić” tygodniami, aż jej sobie nie kupię. I to jest kolejny powód, dla którego mam zamiar raz na zawsze pożegnać bałagan w torebce, uniemożliwia mi on łatwe przeprowadzki i w rezultacie ciągle chodzę z jedną, a pozostałe kurzą się w szafie.
Zaprowadzenie porządku kłopotu raczej nie sprawi, to jego utrzymanie jest ekstremalnie trudne. Marie Kondo ma na to rozwiązanie, proponuje wypakowywanie torebek każdego dnia po powrocie do domu. Przyznam, że nie jestem na nie gotowa, ale może kiedyś z niego skorzystam. Założenie jest proste: należy zorganizować miejsce (pudełko lub szufladkę), do którego wypakujecie codziennie wszystkie rzeczy, które następnego dnia musicie ze sobą zabrać, pozostałe przedmioty trzeba posortować (wyrzucić lub odłożyć na miejsce). Taki system niewątpliwie umożliwiłby mi wykorzystywanie wszystkich moich torebkowych zdobyczy. 🙂 Niestety muszę poczekać na lepsze czasy, bo przy obecnych rozmiarach naszego mieszkania, każda szuflada jest na wagę złota.
Postanowiłam więc przetestować inne rozwiązanie – organizer do torebki:

IMG_2806

Pozwoli mi to na przełożenie jednym ruchem najważniejszych rzeczy z jednej torby do drugiej. Mam też nadzieję na to, że dodatkowe kieszonki ułatwią ich uporządkowanie.
Co zawiera moja torba po gruntownych porządkach, które zrobiłam? Portfel, telefon, klucze do mieszkania, kluczyki do auta, plastikową kopertę na paragony, notes, długopisy, krem do rąk, chusteczki higieniczne, odchudzoną kosmetyczkę, gumę do żucia. Pozbyłam się: chusteczek nawilżanych, środków przeciwbólowych, pilniczka, dużego terminarza (i tak rzadko go nosiłam), miliona różnych karteczek, części kosmetyków z kosmetyczki, słodyczy.
Po przeczytaniu tych list zrozumiałam, czemu mam tylko dwie małe torebki. 🙂 No właśnie. Moje torby są duże i dość ciężkie zazwyczaj, raczej nie sprawdzają się na placu zabaw lub w drodze do szkoły (H jeździ na rowerku lub hulajnodze i potrzebuję wolnych rąk). Na takie okazje mam małą, uroczą, skórzaną sakiewkę na długim pasku, w której mieści się absolutne minimum: telefon, klucze do domu, chusteczki, mały krem uniwersalny, a w zasuwanej kieszonce parę groszy (są w niej na stałe). Na takie krótkie wyjścia to zdecydowanie wystarcza.
Tak sobie myślę, że przez lata pracy nad uszczuplaniem zawartości mojej torebki i tak dokonałam w tej dziedzinie wiele. Od bardzo dawna nie noszę już scyzoryka czy zapalniczki (nie palę, ale jakby ktoś potrzebował…), w sumie nie odkryłam w nic co mogłoby trafić do anegdoty. 🙂 A u Was jak? Nosicie jakieś rzeczy, które wzbudzają powszechne zdziwienie? Może macie zawsze przy sobie coś co wielokrotnie się sprawdziło i możecie polecić innym?

Please follow and like us: