Salonowiec

living-room-690174_1280

W okresie świątecznym poza ruchliwą kuchnią najważniejszym punktem domu staje się duży pokój (lub, jeśli wolicie, salon). To tutaj zazwyczaj ustawiamy choinkę, to tutaj najczęściej w polskich domach mamy wydzielone miejsce, w którym zasiadamy do uroczystej kolacji, to tutaj wreszcie w świąteczno-noworocznym czasie podejmować będziemy naszych gości. Nic dziwnego, że to właśnie salon zasługuje na naszą szczególną uwagę przy okazji prządków przedświątecznych.
Usiądźcie sobie wygodnie na sofie lub w ulubionym fotelu i rozejrzyjcie się po Waszym dużym pokoju. Z kubkiem kawy w ręku zastanówcie się nad tym jakie funkcje spełnia on każdego dnia, jakie oczekiwania mają wobec tego pomieszczenia wszyscy domownicy i jak te oczekiwania ze sobą pogodzić. Pamiętajcie, że nie ma żadnych „złych” funkcji, to Wasz dom. 🙂
Pozwólcie, że opowiem Wam, jak wygląda to w naszym domu.
Kiedy wyprowadzaliśmy się z naszego pierwszego 35-metrowego mieszkania do nowego – większego, najważniejszym dla mnie było wydzielenie w nowym salonie kącika jadalnego z prawdziwym (w sensie – dużym) stołem i krzesłami. Planem (którym udało mi się zrealizować) było podzielenie dużego pokoju na dwie części: tą jadalnianą i drugą – wypoczynkową z klasyczną sofą, niskim stolikiem i telewizorem. Pozwoliło nam to uniknąć oglądania TV w trakcie posiłków, bo z nieczęstą u nas konsekwencją jadamy przy dużym stole. 🙂 Udało mi się się to wtedy i w obecnym mieszkaniu zachowałam ten sam układ. Oczywiście salon jest także miejscem zabaw H. Jest jedynym pomieszczeniem, w którym mamy na podłodze panele i tylko tutaj może swobodnie malować farbami lub bawić się ciastoliną. Kiedy była dużo młodsza, miała w jednej części pokoju na stałe stworzony kącik zabaw (rozłożony duży, ciepły koc i rożne zabawki) teraz jednak przynosi ze swojego pokoju tylko te, którymi aktualnie się bawi, potem chętnie (lub nie) odnosi je na miejsce.
Kiedy już zdefiniujecie sobie funkcje Waszego dużego pokoju (może to być na przykład także kącik na robótki ręczne albo domowe biuro) postarajcie się wydzielić konkretne części salonu na konkretne jego funkcje. Każda strefa z kolei powinna mieć własny regał, półkę czy inny mebel, do którego można schować potrzebne w niej przedmioty.
Proponuję Wam krytyczny rzut okiem na Wasz salon. Pamiętajcie o tym, że ma to być miejsce, w którym cała rodzina się relaksuje, stwórzcie więc przyjazne otoczenie. Także dla Was. 🙂 Zastanówcie się, które z otaczających Was przedmiotów naprawdę są Waszymi ulubionymi (a które spełniają jedynie funkcję magazynu kurzu), pozbądźcie się kwiatów doniczkowych, które straciły swoją świetność lub tych sztucznych, który zdążyły się zakurzyć. I jeszcze jedna, ważna rada, pomocna zwłaszcza przy porządkach przed Świętami Bożego Narodzenia – nie zapominajcie o umyciu szklanych lub gruntownym odkurzeniu materiałowych kloszy, to doskonale rozświetli całe pomieszczenie.
Pamiętajcie o tym, że nieład przyciąga nieład. Postarajcie się trzymać na niskim stoliku jedynie rzeczy niezbędne (Jennifer zakłada, że nie powinno na nim leżeć więcej niż trzy przedmioty). Nie bójcie pozbywać się przedmiotów, których nie lubicie (jeśli jest to rodzinna pamiątka, może uszczęśliwi Wasze rodzeństwo lub kuzynów). Zamiast łatwych do przewrócenia ramek ze zdjęciami poustawianych na meblach lub sprzęcie RTV, które (przynajmniej mnie przyprawiają o nerwy przy ścieraniu kurzu) rozważcie opcję stworzenia galerii na ścianie. Rozważcie zakup puff z wbudowanym w środku pojemnikiem (mogą w nim znaleźć miejsce klocki lub lalki Waszych pociech), a w dodatku świetnie sprawdzą się, gdy odwiedzi Was większe towarzystwo. 🙂 I wreszcie największy koszmar do odkurzenia – kłębowisko kabli przy szafce TV, naprawdę to można opanować! Trochę pracy teraz oszczędzić może gimnastyki z odkurzaczem w następnych miesiącach. 🙂
Nie jestem pewna czy Wam też, ale mnie salon bardzo kojarzy się z kolorowymi czasopismami. W większości znanych mi domów można je znaleźć pod niskim stolikiem lub w specjalnych gazetnikach. Moja dobra rada brzmi: rozprawcie się z nimi bez sentymentów. Takie zakupione i nieprzeczytane (bo niestety najczęściej tak kończą) są jedynie wyrzutem sumienia. Jak się z nimi uporać? Z pomocą jak zwykle spieszy nieoceniona Jennifer.
Po pierwsze – przeznaczcie na periodyki gazetnik lub koszyk, a kiedy się zapełni to znak, że nadeszła pora selekcji.
Po drugie – jeśli w starych czasopismach znajdują się artykuły lub przepisy kulinarne, których potrzebujecie, po prostu wyrwijcie odpowiednie strony. Można je potem przechowywać w koszulkach w segregatorze – zajmą wtedy zdecydowanie mniej miejsca, możecie też pójść krok dalej i wybrane artykuły po prostu zeskanować.
Po trzecie – rada, która mnie szczególnie przypadła do gustu, przeglądaniem czasopism wypełnijcie sobie przydługie przerwy reklamowe w TV. 🙂
Po czwarte – jeśli razem z siostrą lub przyjaciółką kupujecie takie same czasopisma być może rozsądne będzie zorganizowanie jakiegoś systemu wzajemnego ich wypożyczania? Czysta oszczędność miejsca i pieniędzy. 🙂
I jeszcze rada ode mnie – od jakiegoś czasu, przyznaję, że głównie z powodu mojej emigracji, korzystam z e-wydań moich ulubionych czasopism. Jakie są tego zalety? Cóż, mam je zawsze przy sobie (w telefonie) i gdy tylko mam chwilę to po nie sięgam. A po drugie nie zalegają mi w salonie i nie zabierają niepotrzebnie miejsca. 🙂
Uff.. Znowu się rozpisałam. Zapraszam na grupę. Chwalcie się swoimi pomysłami.

Please follow and like us: