Słowo wstępu

2015-08-13 Zorganizuj się!

Na początku ciąży z H zapytałam mojej najlepszej przyjaciółki (jednej z dwóch) o to co zmieniło się w jej życiu po urodzeniu synka. Odpowiedź zaskoczyła mnie kompletnie, brzmiała bowiem: „stałam się bardziej zorganizowana”. Czemu mnie tak zaskoczyła? Bo zawsze uważałam ją za najbardziej zorganizowaną osobę jaką znam. I nagle okazuje się, że można bardziej?
Szczerze mówiąc obawiałam się wtedy, jak będzie z tą moją organizacją po porodzie. Zupełnie nowe obowiązki i to od pierwszego dnia bez taryfy ulgowej…
Teraz wiem, że po urodzeniu H stałam się… bardziej zorganizowana. Oczywiście nadal daleko mi do perfekcji K, ale daję radę. Nie jest tak (przynajmniej nie w moim przypadku), że obudziłam się rano po porodzie i już tak miałam. Myślę, że jest to w jakiś sposób powiązane z wiciem gniazda. Nie wiadomo skąd pojawiła się u mnie potrzeba uporządkowanego otoczenia. I wcale nie mam na myśli wysprzątanego mieszkania. Chaos i zamieszanie jakie stają się udziałem młodych rodziców, automatycznie taką potrzebę włączają. Potrzebę przewidywalności. Potrzebę bycia przygotowanym. Jak tu być przygotowanym na najdziksze „pomysły” noworodka? Jeśli się odpowiednio zorganizujesz, to w rozsądny sposób spakujesz torbę, którą ze sobą nosisz. Tylko raz zdarzyło się nam nie zabrać ze sobą smoczka. 🙂 Kto też to zrobił, wie dlaczego potem już bardzo pilnowaliśmy siebie nawzajem przy wychodzeniu z domu.
Nie, nie przyszło mi to naturalnie. Nie pojawiło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wielu rzeczy się po prostu nauczyłam. Wielu uczę się nadal. Większość z nich nie jest wynikiem moich przemyśleń. Po prostu sięgnęłam po wskazówki fachowców. Szukałam i znajdowałam porady w sieci, sięgałam po poradniki w formie książek. Tego naprawdę można się nauczyć!
Czemu Wam to mówię? Bo jednym z zaplanowanych działów mojego bloga, który właśnie uważam za otwarty jest ten o życiowych sztuczkach ułatwiających życie z maluchem. Znajdziecie tutaj nie tylko porady z zarządzania czasem, chociaż oczywiście też. Postaram się wyciągnąć od wszystkich znanych mi osób ich własne sztuczki oszczędzające czas i energię, bo przecież to ich najbardziej potrzebujemy jako rodzice.
Chciałabym, aby szczególnie ten dział był współtworzony przez Was. Każdy z nas ma swoje własne „sztuczki”, każdy z nas zna kogoś, kto jest mistrzem organizacji. Nauczmy się tego wspólnie!
Po co? A no po to, żeby mieć więcej czasu! Jakie to oczywiste… 🙂 Ten czas jest nam wszystkim potrzebny, żeby nie czuć się „złymi” rodzicami. Bo czy jest coś bardziej frustrującego od widoku naszych dzieci odprawianych z kwitkiem „nie teraz”? Czy w codziennej gonitwie nie zdarzyło się Wam ofuknąć malucha, bo „przeszkadzał”? Kiedy wieczorami przypominam sobie takie i podobne scenki, to dochodzę do wniosku, że jestem matką beznadziejną i H pewnie znienawidzi mnie do końca swoich dni. 🙂
A co gdyby udało się nam pozałatwiać wszystkie „dorosłe” sprawy nieco szybciej? Gdyby nie wisiała nad nami lista zaległości? Gdybyśmy nie musieli wybierać między zabawą a pracą? Do stanu idyllicznej doskonałości rodem z reklam środków piorących pewnie nie uda nam się dorównać, ale wierzę, że możemy wygospodarować dodatkowy czas na bycie razem z najważniejszymi ludźmi na świecie – naszymi dziećmi.
Ja chcę spróbować!

Please follow and like us: