Uporządkuj pokój dziecięcy

lego-112796_1920

Mam nadzieję, że jednym z Waszych postanowień noworocznych jest to o zorganizowaniu się. Czemu? Bo oto zamierzam wykorzystać Wasz zapał (na początku stycznia wciąż duży) i postawić przed Wami zadanie, które należy bodaj do najtrudniejszych, jakie pojawiły się w moim planie wyzwania. Zadrżeliście? I słusznie, bo stoimy właśnie w drzwiach pokoju Waszego dziecka / Waszych dzieci. Weźcie teraz głęboki oddech, łatwo nie będzie, ale dacie radę.
Jak każdy rodzic mam wrażenie, że moja córka ma zdecydowanie za dużo zabawek. Oczywiście ja nigdy, aż tyle nie miałam… Nieprawda, miałam ich dużo, mogę nawet powiedzieć, że dużo za dużo. Doskonale pamiętam ogromną skrzynię (jako sześciolatka mogłam spokojnie do niej wejść), w której trzymałam wszystkie pluszaki, lalki i inne większe zabawki. Pamiętam też chwile olśnienia i radości, gdy gdzieś z samego jej dna wydobywałam dawno nie widzianą zabawkę, która stawała się moją ulubioną na jakiś czas. 🙂 O tym jak moja mama próbowała wymóc na mnie uporządkowanie tego bogactwa, można powiedzieć krótko – łatwo nie miała.
H jest szczęśliwą posiadaczką mnóstwa różnych zabawek. I słowo „posiadaczka” jest kluczowe w tym zdaniu. O tym, że ma ich tak wiele najczęściej nie pamięta. Nie bawi się większością z nich. Dlatego od dłuższego czasu staramy się kupować jej takie zabawki, które znajdują się w kręgu jej zainteresowań. Zestawy ciastoliny i wszelkiego rodzaju pokrewne (na przykład piasek kinetyczny), zestawy „artystyczne” (wyklejanki, wydzieranki itp., itd.) – wyłączając kolorowanki, których ma takie zatrzęsienie, że pewnie nie uda nam się ich przerobić (na makulaturę 😉 ), klocki Lego oraz zawsze chętnie widziane i przez nas, i co ważniejsze, przez H – książeczki.
Ograniczenie kupowania pewnych typów zabawek nie spowoduje niestety zmniejszenia ich ilości, wprowadzi tylko zmianę jakościową. Cóż więc zrobić? Negocjować!
Zdecydowanie odradzam z pozoru atrakcyjne rozwiązanie jakim jest uciekanie się do nieczystych zagrań i chowania przed dzieckiem zabawek, przeznaczonych do oddania / wyrzucenia. W myśl zasady: co z oczu, to z serca. To nie najlepszy sposób, bo zdarza się, że po wielu tygodniach latorośl przypomina sobie i rozpoczyna poszukiwania jakiejś, zdawałoby się dawno zapomnianej zabawki. Niestety małe dzieci wbrew pozorom najczęściej mają pamięć jak słoń.
Negocjacje z H czasem są łatwiejsze, czasem trudniejsze, zauważyłam, że dużo zależy od mojego nastawienia. Tak, mojego. Podobnie jak wielu z Was zdarza mi się kupować zabawki dlatego, że mi się po prostu podobają. Te wszystkie słodkie pluszaki, te kolorowe klocki czy mebelki dla lalek. I to jest chyba największa pułapka, w jaką wpada większość z nas. Ta mała Ela siedząca gdzieś we mnie i kupująca te zabawki, przywiązuje się do nich podobnie jak H.
Jest też inne niebezpieczeństwo. Jak każdy rodzic pragnę, żeby moja córka miała wspaniałe pamiątki z dzieciństwa. I całkiem nieświadomie zaczynam gromadzić… Te pierwsze sandałki (kupione na ślub mojej przyjaciółki, gdy H miała półtora miesiąca), tą ukochaną kaczuszkę – przytulankę, tą książeczkę… To urocze, ale bardzo niebezpieczne, łatwo przekroczyć granicę. Nie będę Was odwodziła od pomysłu tworzenia dla Waszych dzieci takich „kapsuł czasu”, chcę tylko ostrzec przed przesadą.
Jak więc zabrać się za porządki w pokoju dziecka? Stanowczo i bez sentymentów. 🙂 Zabawki podzielcie na dwie grupy: te, które zostają i te, z którymi z różnych powodów się rozstajecie. Proste? Proste. Pierwsza grupa wraca do szaf, szafek i regałów. Postarajcie się posortować zabawki kategoriami. Wykorzystajcie plastikowe pudełka, są łatwe do utrzymania w czystości i mogą być kolorowe (fajnie by było, gdybyście oznaczyli je w jakiś sposób – opisali lub, w wersji dla młodszych dzieci, oznaczyli naklejkami). Pluszaki świetnie czują się w organizerach z kieszeniami powieszonych na drzwiach lub ścianach; do przechowywania układanek lub małych elementów garderoby lalek doskonale nadają się woreczki strunowe. Im precyzyjniej określone będzie miejsce przechowywania danej zabawki, tym łatwiej będzie odłożyć ją na miejsce. 🙂
Jak jednak nakłonić potomstwo do pozbywania się rzeczy? Dajmy im coś w zamian! I wcale nie muszą to być rzeczy materialne. Wytłumaczcie dzieciom jak ważne jest pomaganie i pomóżmy wybrać zabawki dla potrzebujących dzieci (powodzian czy pogorzelców – domy dziecka mają inne potrzeby, naprawdę). Oddajmy część zabawek młodszym dzieciom znajomych, pozwólmy naszym poczuć się dorosłymi. 😉 A jeśli Wasze dziecko jest na tyle duże, że rozumie wartość pieniędzy, spróbujcie razem spieniężyć niektóre z nich i uzyskane fundusze przeznaczyć na realizację marzeń (może jakiś rodzinny wypad?). Zabawki uszkodzone powinno się wyrzucić lub naprawić (jeśli potraficie i w ogóle jest taka możliwość) – w obu przypadkach jest miejsce na naukę. W pierwszym to nauka, że działania przynoszą konsekwencje – zepsułeś, to nie możesz się już tym bawić, szanuj swoje rzeczy. W drugim, to co raz popularniejsze odchodzenie od jednorazowości rzeczy, pozwólcie dzieciom uczestniczyć lub chociaż obserwować proces naprawiania.
Jeszcze taka drobna rada. Do gruntownych porządków w zabawkach H zazwyczaj wykorzystuję „przemeblowanie”. Przestawiam nieco meble, dostawiam nowy regał, czy kupuję nowe, kolorowe pudła. To ekscytujący moment i nastraja ją przychylniej do zmian. Czasem, za jej wiedzą i zgodą, zabawki trafiają do kwarantanny i jeśli w określonym z góry czasie do nich nie wróci, to podajemy je dalej. Często jednak staje się to pretekstem do odkrycia na nowo zabawki i kwarantanna kończy się porażką. 🙂
Macie jakieś swoje patenty na organizację zabawek? Może jakieś doświadczenia z rotacją ich części? Zapraszam do grupy.

Please follow and like us: